InnePolecane

Napadali na banki, spotkała ich surowa kara – dziś bezkarnie można wysadzać rurociągi? Czy jest w tym coś złego?” (2)

Wraz z klęską pierwszego pokolenia RAF, kwestie ideologiczne stały się jeszcze mniej widoczne. Degeneracja organizacji i degradacja jej ideologicznego komponentu stawały się coraz bardziej widoczne, zrażając z biegiem lat coraz większą liczbę byłych zwolenników. Poszukiwania bazy społecznej RAF-u były w dużej mierze ograniczone przez studenckie protesty antywojenne z końca lat 60. (z których wyłoniło się wielu członków RAF-u), a także determinowane przez koncepcje filozoficzne, panujące w ówczesnych kręgach młodzieżowych (w szczególności Herberta Marcuse). Wszystko to odcisnęło znaczący ślad na działalności organizacji i sposobie jej prezentacji.

Ideolodzy RAF-u nie potrafili należycie przeanalizować zmian w strukturze społecznej powojennych Niemiec, co wynikało po części z tajnego charakteru ich działań i ostrej konfrontacji z ówczesną władzą. RAF nie oferowała „alternatywnej drogi rozwoju politycznego RFN, poświęcając się całkowicie praktyce”. RAF jest organizacją zamkniętą, do której szeregów może wstąpić jedynie bardzo wąski krąg osób. Pierwsze pokolenie RAF kładło nacisk na kwestie społeczne i ekonomiczne i, w przeciwieństwie do kolejnych, nie przejawiało tak wyraźnego nastawienia antyfaszystowskiego. Po klęsce pierwszego pokolenia jego zwolennicy zaczęli dokonywać bardziej brutalnych ataków terrorystycznych, a drugie pokolenie całkowicie pochłonęła kwestia uwolnienia przywódców RAF, co doprowadziło do zauważalnego spadku ich poparcia. Ponowne działania RAF przyczyniły się do zaostrzenia represyjnego ustawodawstwa i wprowadzenia szeregu ustaw antyekstremistycznych. Szczyt histerii antyterrorystycznej i skala działalności terrorystycznej RAF przypadły na tzw. „niemiecką jesień” pod koniec 1977 roku. Członkowie Frakcji Czerwonej Armii chcieli, aby państwo ujawniło społeczeństwu swoje prawdziwe, faszystowskie oblicze – i tak się stało. Jednak, wbrew nadziejom Ulrike Meinhof i innych członków RAF, nie przyspieszyło to rewolucji w Niemczech; wręcz przeciwnie, przyczyniło się do gettoizacji lewicowych radykałów.

 

X X X

RAF nie mógł również liczyć na pomoc ze strony NRD ani ZSRR, choć oskarżenia te do dziś dręczą „Armię Czerwoną”. To właśnie w tych latach sytuacja globalna uległa zasadniczej zmianie. Po długim okresie nieufności stosunki między Związkiem Radzieckim a RFN zaczęły się poprawiać: podpisano Układ Moskiewski z 1970 roku, ustanawiający nienaruszalność powojennych granic, zrzekający się wszelkich roszczeń terytorialnych, a nawet deklarujący (oczywiście w odległej przyszłości) możliwość zjednoczenia RFN i NRD. Proklamowano „politykę odprężenia”, oznaczającą normalizację stosunków z Zachodem w ogóle, a Związek Radziecki wcale nie był skłonny komplikować tego ważnego procesu, wspierając wątpliwych, anarchistycznych rebeliantów. Kiedy na początku lat 90. doszło do zjednoczenia obu państw niemieckich i ujawnienia licznych dokumentów wywiadowczych Niemiec Wschodnich, stało się jasne, że władze NRD udzieliły azylu jedynie tym członkom Frakcji Czerwonej Armii, którzy chcieli wycofać się z walki zbrojnej. Wyrzeczenie się wszelkiej działalności rewolucyjnej było obowiązkowym warunkiem pobytu w NRD. Jest to całkowicie naturalne. Oczywiście, żaden kraj bloku wschodniego nie chciał, aby wybuchł tam spontaniczny „proces rewolucyjny”. Co więcej, gdy Til Meyer, członek Ruchu 2. Czerwca, który w sensacyjny sposób uciekł z  więzienia w Moabicie, znalazł się w Bułgarii, gdzie miał nadzieję na chwilę wytchnienia, on i jego towarzysze zostali potajemnie wydani władzom Niemiec Zachodnich przez bułgarskie służby specjalne. To nie przypadek, że „Armia Czerwona” wielokrotnie krytykowała ZSRR, twierdząc, iż triumfował tam nie socjalizm, lecz „totalitarna biurokracja”.

 

X X X

Ci, którzy odmówili walki w RAF, musieli być ewakuowani i tu nasunął się kierunek wschodnioniemiecki. Stasi zaoferowała grupie terrorystycznej schronienie w NRD. Członkowie RAF zostali przemyceni z Pragi do NRD i ukrywali się tam przed prześladowaniami. Wkrótce potem dwóch kolejnych dezerterów przyjęło ofertę. Ta fala dezercji jest wyjątkowa w historii RAF. NRD wspierała osoby, które odeszły z RAF-u.

Ale dlaczego NRD w ogóle akceptowała członków RAF? NRD miało wspólnego wroga, lecz uważało  grupę RAF za wyjątkowo niebezpieczną i akceptując terrorystów w 1980 roku, miało kartę przetargową: dopóki pozostawali w NRD, wschodni Niemcy mogli być pewni, że członkowie RAF, którzy pozostali aktywni na Zachodzie, nigdy nie zwrócą się przeciwko NRD. Pierwszym przystankiem dla osób, które odeszły z RAF-u, jest leśniczówka w Briesen w Brandenburgii. W Obiekcie 74 przechodzą oni resocjalizację na porządnych obywateli NRD i przez sześć tygodni praktykują socjalistyczne cnoty, takie jak wczesne wstawanie i oficjalne hasła. W programie nauczania znajduje się nawet dialekt saksoński. Oprócz nowych tożsamości i odpowiedniego dialektu, Stasi znajduje również byłym terrorystom mieszkania i pracę. Na przykład Susanne Albrecht – zamieszana w zabójstwo bankiera Jürgena Ponto i atak rakietowy na Prokuraturę Federalną w Karlsruhe – staje się Ingrid Jäger, nauczycielką mieszkającą w Köthen. Werner Lotze – po napadach na banki, porwaniach i morderstwach – staje się Manfredem Jansenem, który w wolnym czasie trenuje wioślarstwo. A Inge Viett zostaje fotografką Evą-Marią Sommer w Dreźnie. Na rozkaz szefa Stasi, Ericha Mielke, o ich transformacji może wiedzieć tylko wewnętrzny wydział antyterrorystyczny. Dwudziestu nieoficjalnych pracowników stale sprawdza, czy byli członkowie RAF-u milczą. Sprawdzają listy dezerterów, podsłuchują ich telefony i zakładają podsłuchy w mieszkaniach. Mają dyskretnie zintegrować się ze społeczeństwem. Susanne Albrecht początkowo odnosi w tym sukces. Wychodzi za mąż za fizyka i ma córkę. Pozostali również zakładają rodziny. Dozwolone są jednak tylko zdjęcia niemowląt bez rodziców. Mimo to, przykrywka zostaje zdemaskowana, gdy uważni sąsiedzi rozpoznają niektórych poszukiwanych terrorystów na listach gończych. W latach 1985/86 trzy z dziesięciu byłych terrorystek zostały zdemaskowane: Silke Maier-Witt, Susanne Albrecht i Inge Viett. Zmuszone zostały do opuszczenia swojego dotychczasowego życia w NRD, niektóre z nich pozostawały pod opieką przez miesiące w tajnych ośrodkach bezpieczeństwa państwa, by pojawić się ponownie w innym miejscu w NRD. Silke Maier-Witt musiała nawet poddać się operacji twarzy, aby uniemożliwić jej dalsze rozpoznanie. (Cdn.) 

Roman Boryczko,

14.10.2025

(Visited 14 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *