PolecaneRzeczypospolita

Lufy oddziałów pacyfikacyjnych, skierowane w nasze głowy!

28. maja 2024 roku żołnierz Pierwszej Brygady Pancernej został raniony nożem przez jedną z osób, stojących po drugiej stronie ogrodzenia, która w grupie próbowała sforsować stalową zaporę graniczną z Białorusią. Stało się to w momencie, gdy używając tarczy ochronnej, próbował zablokować wyłom w stalowej zaporze na granicy, który wykonali nielegalni migranci. Osobnik płci męskiej, po przełożeniu ręki przez płot, ugodził go nożem w okolicy klatki piersiowej. Młody chłopak, żołnierz szeregowy Mateusz Sitek po kilkudniowej walce umiera w szpitalu w Warszawie. „Inżynierowie dusz” gdzieś zza kotary wiedzą, jak kierować nastrojami społecznymi a przecież śmierć młodego chłopca, żołnierza strzegącego granicy, naszego bezpieczeństwa jest idealnym sposobem, by zapytać się Polek i Polaków, czy mają już dosyć tych „dzikich uzbrojonych hord”, które wkrótce na ulicach polskich miast będą kraść, gwałcić i mordować? System skrzętnie pokierował strumieniem emocji. Pojawiła się sonda, jaka na wszystko dała czytelną odpowiedź. Pracownia, badająca nastroje społeczne, IBRiS, na zlecenie Rzeczpospolitej zadała społeczeństwu pytanie. „Czy żołnierze wojska polskiego, stacjonujący na wschodniej granicy powinni używać broni w przypadku prób siłowego przekroczenia granicy przez migrantów?” Tak odpowiedziało 85,7 proc. badanych (57,8 zdecydowanie tak, a 27,9 raczej tak), przeciwnego zdania było 10,7 proc. (9,2 raczej nie, a 1,5 zdecydowanie nie). Opinii w tej sprawie nie miało 3,6 proc. Jak donosi wtorkowa Rzeczpospolita, aprobatę dla użycia broni wyrażają przede wszystkim mężczyźni (88 proc.), osoby co najmniej 50-letnie (90 proc.) i mieszkający w małych miastach (91 proc.). Polacy, bogobojni, rodzinni katolicy, tak entuzjastycznie i gremialnie pochylający się nad losem Ukraińców w roku 2022 roku dziś mają tych pierwszych serdecznie dosyć a kolejnych nadciągających z terenu Białorusi, chcieliby eliminować jak podczas polowania na kaczki… By długo nie czekać, uaktywnili się lokalni „narodowcy” a właściwie umundurowani neonaziści, których wyczyny pamiętamy jeszcze z późnych lat dziewięćdziesiątych. Przez lata białostoccy naziści, skinheadzi byli bezkarni. Terroryzowali miasto, a także, pretendowali do przejęcia trybun klubu piłkarskiego Jagiellonia Białystok, co po zabójstwie chuligana z grupy Pretorians – Adriana się udało. Sprawcami okazali się młodzi podlascy skini, których zatrzymano i osądzono. Terrorystyczna organizacja Blood and Honour zagnieździła się na Podlasiu, zajmowała się pod przykrywką politycznych subkultur stręczycielstwem, handlem narkotykami, przemytem, wymuszaniem haraczy od lokalnych przedsiębiorców. Skini wprowadzali do klubów swoich ludzi, którzy stawali na bramkach. Kto się nie chciał podporządkować, miał problemy. Na szczęście prawie stuosobową grupę fanów Hitlera udało się zneutralizować. Dziś na światło dzienne wychodzą ich pogrobowcy. Naziści z Hajnówki ruszyli na granicę. Powołali niedawno Inicjatywę Ochrony Mieszkańców Pogranicza. IOMP zorganizowała zbiórkę pieniędzy. Do 4. lipca wsparło zbiórkę blisko pół tysiąca osób, a zebrana kwota przekracza połowę tej, o którą proszą założyciele – to ponad 25,5 z 50 tys. zł. Jak czytamy, pieniądze mają zostać przeznaczone na ubrania, sprzęt elektroniczny – który ma zapewnić im bezpieczeństwo i umożliwić komunikację i obserwację na dalekie odległości. Oprócz tego chcą zakupić sprzęt pierwszej pomocy przedmedycznej i prowiant. Pospolite ruszenie, współcześni SS mani, czy lokalne oddziały Ku Klux Klanu mają być dziś obrońcami polskich granic, polskich wartości? Okazuje się, iż rząd „uśmiechniętej Polski” z Koalicji Obywatelskiej idealnie wpisał się w społeczne nastroje strachu i podsycanej nienawiści. Opinia publiczna, a więc my sami po raz kolejny „strzeliliśmy sobie we własną stopę” w swym zacietrzewieniu będąc tak mało rozumnymi. Przez polski Sejm w tempie błyskawicznym przeszedł projekt, który ma zwolnić służby mundurowe z odpowiedzialności za nieprawidłowe użycie broni. Ustawa trafi po głosowaniu do Senatu. Aż 401 z 435 głosujących posłów i posłanek poparło ustawę o użyciu broni, czyli „rządowy projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu usprawnienia działań Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, Policji oraz Straży Granicznej na wypadek zagrożenia bezpieczeństwa państwa”. Przeciw głosowało tylko 14 z 26 członków klubu Lewicy oraz troje członków Koalicji Obywatelskiej: Klaudia Jachira, Franciszek Sterczewski i Małgorzata Tracz. Paweł Kukiz oraz 16 posłów Konfederacji wstrzymało się od głosu. Projekt krytykowały Lewica, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, a także kraniści z Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego. Podnoszono, że projekt jest sprzeczny z konstytucją. Ustawa wprowadza dwie najważniejsze zmiany: 1) Użycie broni przez funkcjonariusza (żołnierza, strażnika granicznego lub policjanta) z naruszeniem zasad stosowania środków przymusu bezpośredniego nie będzie przestępstwem. 2) Ustawa wprowadza termin „operacji wojskowej, prowadzonej na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w czasie pokoju”. Na życzenie ogłupiałego polskiego społeczeństwa władza przygotowuje specjalny zamordyzm z usankcjonowaniem zasadności strzelania do wszystkich niepokornych podczas „operacji wojskowej prowadzonej na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w czasie pokoju”, a może to być pacyfikacja stadionowych kibiców w czym, wyspecjalizował się Donald Tusk, rolników (którym nie podoba się sprowadzanie płodów z Ukrainy), demonstracje związkowców w obronie miejsc pracy i wszystkich innych niezadowolonych. Mam tylko nadzieję, że owa ustawa nie stanie się obowiązującym prawem! Od uchodźców, śmierci żołnierza, społecznego przyzwolenia na używanie broni ostrej bez konsekwencji prawnych po lufy, skierowane w…nasze głowy.

Roman Boryczko,

lipiec 2024

(Visited 41 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *