Joe Biden vs Donald Trump. Debata w Atlancie
Od redakcji: Co prawda schorowany Joe Biden zrezygnował z kandydowania, ale przeprowadzona nieco wcześniej debata w Atlancie ukazuje dobitnie to, co Demokraci i Republikanie chcą powiedzieć swoim wyborcom.
Czy nie wydaje się Państwu, iż wszelkie debaty przedwyborcze są do siebie dziwnie podobne?
Debata między konkurentami o najważniejszy fotel w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej śledzona jest z zainteresowaniem przez cały świat. Jednobiegunowy prymat nad ludzkością, policyjne metody „szeryfa świata”, by strzec interesów amerykańskiej finansjery i wielkości amerykańskiej waluty do tego, by była jedynym wymienialnym środkiem płatniczym gdziekolwiek się znajdziemy… To kluczowy moment między prezydentem Joe Bidenem a byłym prezydentem Donaldem Trumpem w ich rewanżu o najwyższy urząd w kraju. Każdy z nich przedstawi swoją sprawę Amerykanom na nieco ponad cztery miesiące przed dniem wyborów. Podczas prezydentury Donalda Trumpa termin Deep State – „głębokie państwo” – był używany do uwypuklania nieprawidłowości i złożoności różnych płaszczyzn władzy i powiązanej z nią finansjery (przemysł zbrojeniowy), ale i wielkie ciemne interesy, usuwanie świadków – brzydkie zabawy dużych chłopców Joe Biden to właśnie człowiek Deep State. Donald Trump dla swych wyznawców jest „tym dobrym”, tym, który wojnę na Ukrainie zakończy w ciągu jednego dnia. Debata była produkowana przez CNN i można ją było oglądać na żywo na kanałach CNN, CNN International, CNN.com, CNN Max i CNN Espanol. Jake Tapper i Dana Bash byli z ramienia CNN moderatorami wieczoru prezydenckiego.
TAPPER: Teraz powitajmy 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych, Joe Bidena.
JOE BIDEN, PREZYDENT STANÓW ZJEDNOCZONYCH: Jak się masz? Dobrze tu być. Dziękuję.
TAPPER: I powitajcie 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa.
Panowie, bardzo dziękuję, że jesteście. Zacznijmy debatę. Zacznijmy od kwestii, która według wyborców jest ich główną troską, czyli gospodarki.
Prezydencie Biden, inflacja spadła, ale ceny pozostają wysokie. Odkąd objąłeś urząd, ceny artykułów pierwszej potrzeby wzrosły. Na przykład koszyk artykułów spożywczych, który wtedy kosztował 100 dolarów, obecnie kosztuje ponad 12 dolarów więcej; a ceny typowych domów wzrosły o ponad 30 procent.
Co powiedziałbyś wyborcom, którzy uważają, że pod Twoją prezydenturą jest im gorzej niż pod rządami prezydenta Trumpa?
BIDEN: Trzeba spojrzeć na to, co mi zostawił mój konkurent, kiedy zostałem prezydentem, co zostawił mi pan Trump. Mieliśmy gospodarkę, która znajdowała się w stanie upadku. Pandemia była tak źle zwalczana, że wiele osób zmarło. Trump oznajmił, iż to nie jest aż tak poważne. Po prostu miałeś wstrzyknąć odrobinę szczepionki w ramię. Wszystko byłoby w porządku. Gospodarka się załamała. Nie było pracy. Stopa bezrobocia wzrosła do 15 procent. Było okropnie. Musieliśmy zatem spróbować ponownie złożyć wszystko w całość. Dokładnie to zaczęliśmy robić. Stworzyliśmy 800 000 nowych miejsc pracy. Ale jest jeszcze wiele do zrobienia. Jest jeszcze wiele do zrobienia. Ludzie z klasy robotniczej wciąż mają kłopoty. Pochodzę ze Scranton w Pensylwanii. Pochodzę z gospodarstwa domowego, w którym stół w kuchni – jeśli nie udało się czegoś załatwić w ciągu miesiąca – był pusty i to było problemem. Cena jajek, cena gazu, cena mieszkań, cena całej gamy rzeczy – to dziś problem. Dlatego tak ciężko pracuję, aby mieć pewność, że poradzę sobie z tymi problemami. I będziemy mieć pewność, że obniżymy ceny mieszkań. Zamierzamy wybudować 2 miliony nowych jednostek. Upewnimy się, iż ograniczymy czynsze, aby chciwość korporacji nie mogła zwyciężyć. Połączenie tego, co mi pozostało, z korporacyjną chciwością to powód, dla którego obecnie mamy ten problem. Poza tym znaleźliśmy się w sytuacji, w której gdyby tak było – spójrzcie na to wszystko, co zostało zrobione za jego administracji, to on niewiele zrobił. Zanim odszedł, panował chaos. Panował dosłownie chaos. I tak, złożyliśmy wszystko do kupy. Stworzyliśmy, jak powiedziałem, te miejsca pracy. Upewniliśmy się, że mamy sytuację, w której teraz – obniżyliśmy cenę leków na receptę, co jest poważnym problemem dla wielu osób, do 15 dolarów za – zastrzyk z insuliny, w przeciwieństwie do 400 dolarów. Żaden senior nie musi płacić więcej niż 200 dolarów za żaden lek – wszystkie leki, które (niewyraźne) zaczną obowiązywać od przyszłego roku. Zamierzamy udostępnić to wszystkim, wszystkim Amerykanom. Więc pracujemy nad obniżeniem cen dla gospodarstw domowych. I to właśnie zrobimy. (Cdn.)
Opr. Roman Boryczko,
lipiec 2024

