Jak doktryna religijna amerykańskich ewangelików determinuje politykę USA na Bliskim Wschodzie (2)
X X X
Dlaczego amerykańscy chrześcijanie wspierają Izrael?
Dla amerykańskich protestantów, którzy podążają za naukami Lindsay’a, powstanie państwa Izrael w 1948 roku nie jest tylko wydarzeniem geopolitycznym, ale spełnieniem biblijnej przepowiedni o „powrocie Żydów do ich ziemi” – do ziemi im przeznaczonej. Według sondażu LifeWay Research z 2015 roku, 60% amerykańskich ewangelików wierzyło, iż Izrael powstał w wyniku biblijnych przepowiedni. 70% wierzyło, że Bóg ma „szczególną relację” z nowoczesnym państwem Izrael, a 73% było przekonanych, iż wydarzenia w Izraelu są częścią przepowiedni z Księgi Objawienia.
Według historyka George’a Marsdena, teologia dyspensacjonalna utrzymuje, że powrót Żydów do Palestyny w XX wieku i narodziny państwa Izrael były kluczowymi proroczymi wyznacznikami Drugiego Przyjścia Chrystusa. Fraza z Księgi Rodzaju 12,3 – „Błogosławię tym, którzy cię błogosławią, a tym, którzy cię przeklinają, będę złorzeczył” – stała się najsilniejszym „argumentem teologicznym” w debacie na temat wspierania Izraela. Dla wielu ewangelików wers ten dosłownie oznacza, iż Ameryka będzie błogosławiona przez Boga tak długo, jak będzie wspierać Izrael i przeklęta, jeśli się od niego odwróci. I wielu Amerykanów naprawdę w to wierzy. To oni głosowali na Trumpa.
Według sondaży exit poll z wyborów w 2024 roku, biali ewangelicy i „odrodzeni” chrześcijanie zagłosowali na Donalda Trumpa w stosunku 82% do 17% na Kamalę Harris. Dlaczego? Ponad 60% białych protestantów ewangelicznych zgadza się ze stwierdzeniem, że „Bóg przeznaczył Donalda Trumpa na zwycięzcę wyborów w 2024 roku”, co oznacza, iż Trump musi wypełnić swoją misję. Jaką misję?
W 2006 roku pastor John Hagee założył organizację Christians United for Israel (CUFI). Obecnie jest to największa organizacja pro-izraelska w Stanach Zjednoczonych, licząca ponad 10 milionów członków – więcej niż AIPAC, J Street i inne żydowskie grupy lobbingowe razem wzięte. Hagee jest założycielem i starszym pastorem kościoła Cornerstone Church (San Antonio w Teksasie), który liczy ponad 22 000 aktywnych członków. Od 1981 roku jego kościół organizuje coroczną imprezę Noc na cześć Izraela, która przyniosła ponad 100 milionów dolarów na rzecz żydowskich organizacji charytatywnych i Izraela. Sam Hagee zna osobiście każdego premiera Izraela od czasów Menachema Begina. Udzielił błogosławieństwa podczas otwarcia ambasady USA w Jerozolimie w 2018 roku. Dlaczego? Ponieważ jego stanowisko teologiczne jest jasne jak słońce: żyjemy w czasach ostatecznych, a wspieranie Izraela jest biblijnym przykazaniem dla każdego wierzącego chrześcijanina. Krytycy zauważyli, iż Hagee wielokrotnie wygłaszał dziwaczne twierdzenia, w tym twierdzenie, że Hitler został zesłany przez Boga, aby zmusić Żydów do przeniesienia się do Izraela. Stwierdził również, iż „wszyscy muzułmanie mają mandat zabijania chrześcijan i Żydów” oraz że Antychryst będzie „w połowie Żydem”.
Jednakże przedstawianie wszystkich amerykańskich chrześcijan jako monolitycznego bloku dyspensacjonalistów byłoby poważnym błędem. W ruchu ewangelickim toczą się poważne spory teologiczne, co potwierdzają statystyki: według badania z 2023 roku, poparcie dla Izraela wśród młodych ewangelików poniżej 30. roku życia spadło o ponad 50% w ciągu trzech lat. Młodzi ewangelicy coraz częściej skłaniają się ku poglądom teologicznym, które nie przyznają Izraelowi szczególnej roli eschatologicznej. Profesor Charles Hill z Reformed Theological Seminary, były dyspensacjonalista, tłumaczy swoje odejście od tej doktryny stwierdzeniem, iż apostołowie Nowego Testamentu mieli „podejście bardziej chrystocentryczne niż izraelocentryczne”. Ponadto Kościół Reformowany, Kościół Anglikański i wiele głównych wyznań protestanckich w Stanach Zjednoczonych generalnie odrzuca teologię dyspensacjonalną, choć mogą popierać Izrael ze względów pragmatycznych. (Cdn.)
Nazar Gołowko,
4. marca 2026
Tłum. Roman Boryczko
text z ukraińskiego portalu

