Czy wyglądam jak wandal z „radykalnej lewicy”?
W sobotę popełniłem błąd, nie sprawdzając najnowszego profilu terrorysty przed wizytą w Washingtonie. Skąd miałem wiedzieć, że oddziały Gwardii Narodowej będą wypatrywać około 60-letnich rowerzystów, których ciekawią algi?
Pojechałem na przejażdżkę po centrum Washingtonu, żeby sprawdzić najnowsze działania administracji Trumpa, mające na celu uczynienie Washingtonu „bezpiecznym i pięknym” na obchody 250. urodzin w przyszłym miesiącu.
Naprzeciwko Białego Domu, Lafayette Square – miejsce wielu słynnych protestów w ciągu ostatnich 100 lat – był zamknięty wysokim ogrodzeniem z siatki. Uzbrojeni strażnicy czekali na każdego, kto marzył o przekroczeniu nowo zakazanego obszaru. Park był zamknięty z powodu remontu, ale w zeszłym tygodniu Washington Post doniósł, że administracja Trumpa planuje trwale odgrodzić park od amerykańskiej opinii publicznej.
Skręciłem w 17. ulicę, mijając Ellipse przed Białym Domem. To też było całkowicie ogrodzone, być może pozostałość po walce w klatce UFC, którą Trump sponsorował na swoje urodziny.
Chciałem zobaczyć Basen Lustrzany, którym prezydent Trump chwalił się, iż jest dwa razy dłuższy niż Empire State Building – tyle że basen jest płaski.
Docierając do Basenu, byłem oszołomiony, odkrywając, iż ten kanał wodny był niemal tak silnie zmilitaryzowany jak Cieśnina Ormuz. Wokół niego roiło się od żołnierzy Gwardii Narodowej. Obecność tak dużej liczby żołnierzy przypomniała mi to, co widziałem na ulicach Berlina Wschodniego w 1986 roku.
Pod pomnikiem Lincolna, w pobliżu szedł w moim kierunku trzyosobowy oddział gwardzistów. Jeden z nich ogłosił przez radio: „Raz – Dwa – Brawo – wracamy na patrol”.
Co do diabła? Czy to był Bagdad w 2003 roku, czy co?
Trump chciał, żeby Basen Lustrzany był w kolorze „amerykańskiej flagi” na czas 250. rocznicy, 4. lipca. Ale błękitna woda szybko zmieniła kolor na mętny i zielony.
Przed wizytą w Washingtonie zaniedbałem „należytej staranności” i sprawdzenia najnowszych postów Trumpa na portalu Truth Social. Poprzedniego wieczoru Trump wściekał się w mediach społecznościowych, twierdząc, że Reflecting Pool padł ofiarą „wandalizmu” ze strony złych ludzi, którzy próbowali „zniszczyć i poniżyć nasze piękne dzieło”.
Oglądając basen, zobaczyłem co najmniej kilkunastu pracowników Służby Parków Narodowych lub podwykonawców, zajętych roznoszeniem siatek. Rozmawiając z pracowniczką Służby Parków Narodowych, która dowodziła jedną ze stacji pomp z wężem, doprowadzającym wodę do basenu, zapytałem, co ci ludzie robią.
„Usuwają glony” – odpowiedziała.
„Myślałam, że Trump naprawił basen dwa tygodnie temu” – powiedziałem.
Skinęła głową.
„Może Trump popełnił błąd, wybierając firmę, która oferuje tylko 72-godzinną gwarancję na naprawę” – powiedziałem.
Zaśmiała się nerwowo.
Trzy dni przed moją wizytą Departament Spraw Wewnętrznych ogłosił całkowite zwycięstwo nad glonami w Reflecting Pool: „Nasz zespół Służby Parków Narodowych odkurza teraz martwe glony, zalegające na dnie niektórych części Reflecting Pool – tak jak zniszczona irańska marynarka wojenna, spoczywająca na dnie Zatoki Perskiej”.
Jak na ironię, to właśnie tam spoczywa wiarygodność Trumpa w Reflecting Pool. (Cdn.)
James Bovard,
Tłum. Andrzej Filus
Źródło: Ron Paul Institute

