Gospodarka i politykaPolecane

Czy to sygnał? Prezes największego amerykańskiego banku ostrzega przed krachem na giełdzie w obliczu załamania rynku nieruchomości

Czy rynki finansowe zostaną poważnie wstrząśnięte? Rynek nieruchomości imploduje, liczba bankructw przedsiębiorstw rośnie, na rynku pracy pojawiają się wszelkiego rodzaju sygnały ostrzegawcze, a znaczna część społeczeństwa bardzo boleśnie odczuwa pozornie niekończący się kryzys, związany z kosztami utrzymania. Jednak jak dotąd rynek akcji wydawał się odporny na narastające problemy, nękające realną gospodarkę. W ostatnich miesiącach byliśmy świadkami napędzanego sztuczną inteligencją boomu giełdowego, na którym osoby na szczycie piramidy ekonomicznej odniosły ogromne korzyści.

Ale czy ten boom może wkrótce się załamać? Prezes JPMorgan Chase, Jamie Dimon, zdaje się tak uważać. Właśnie publicznie przyznał, że jest „znacznie bardziej niż inni” zaniepokojony krachem na giełdzie…

Prawdopodobieństwo krachu na amerykańskiej giełdzie jest znacznie większe, niż sądzi wielu finansistów, powiedział prezes największego amerykańskiego banku.

Jamie Dimon, prezes i dyrektor generalny giganta z Wall Street, JPMorgan Chase, powiedział, iż jest „znacznie bardziej niż inni” zaniepokojony poważną korektą na rynku, która jego zdaniem może nastąpić w ciągu najbliższych sześciu miesięcy do dwóch lat.
Dimon zazwyczaj jest bardzo optymistycznie nastawiony, wypowiadając się publicznie na temat rynków finansowych.

Czy to był przypadek, gdy stracił czujność, czy też chodziło o coś innego?

Wiele osób usłyszy, co powiedział Dimon i odpowiednio zareaguje.

Oczywiście zgadzam się, że rynek akcji jest gotowy na krach.

W tym miesiącu ceny akcji były najbardziej przewartościowane, jakie widziałem w życiu, a Bank Anglii porównuje obecną sytuację do krachu bańki internetowej…

Gwałtowny wzrost na giełdzie w ostatnich latach w dużej mierze napędzany był inwestycjami w sztuczną inteligencję.

W środę Bank Anglii porównał to do boomu bańki internetowej (i późniejszego krachu) z końca lat 90. – i ostrzegł, że wartość firm technologicznych z branży sztucznej inteligencji „wydaje się być napięta” i istnieje rosnące ryzyko „gwałtownej korekty”.

Co rośnie, musi w końcu spaść.

W ciągu ostatnich dwóch lat ceny akcji „Siedmiu Wspaniałych” wzrosły ponad dwukrotnie…
Stary truizm, iż giełda to nie gospodarka, może umniejszyć znaczenie wpływu dzisiejszych, silnych trendów inwestycyjnych na dobrobyt i życie całego kraju.

Sztuczna inteligencja to oczywiście megatrend chwili. Skala jest wszystkim, a amerykańscy giganci technologiczni napędzają wydatki, podczas gdy inwestorzy starają się wskoczyć do i tak już przepełnionego pociągu.

Tak zwana Siódemka Wspaniałych – amerykańskie firmy technologiczne, które obecnie stanowią rekordowe 36% wartości rynkowej indeksu S&P 500 – odnotowała ponad dwukrotny wzrost cen akcji w ciągu ostatnich dwóch lat, po odbiciu aż o 60% od tegorocznych minimów.

Wokół sztucznej inteligencji narosło mnóstwo szumu, ale prawda jest taka, że ​​ten boom nie jest nawet bliski trwałości.

Kwoty, jakie firmy wydają na sztuczną inteligencję, znacznie przekraczają przychody generowane przez tę branżę.

W rezultacie zgromadzono kolosalną górę długu, związanego z AI.

Aby boom na sztuczną inteligencję był zrównoważony, potrzebne byłyby dodatkowe 800 000 000 000 dolarów przychodów, związanych z AI

Obecny boom na sztuczną inteligencję jest nie do utrzymania, ostrzegał dziś rano raport analityczny Deutsche Bank, ponieważ wydatki na technologie nie „pozostaną paraboliczne”. Bank poinformował, że nakłady inwestycyjne na sztuczną inteligencję są obecnie tak ogromne, iż chronią Stany Zjednoczone przed recesją. Bain & Co. szacuje, że deficyt przychodów, potrzebnych do sfinansowania popytu na moc obliczeniową AI, wyniesie 800 miliardów dolarów. Około połowa tegorocznych zysków indeksu S&P 500 pochodziła z akcji spółek technologicznych.

Nie ma szans na zamknięcie tej luki w przychodach.

Ta bańka pęknie.

To tylko kwestia czasu.

Tymczasem rynek nieruchomości nadal upada.

Według Redfin, w sierpniu liczba sprzedających mieszkania była o 72,3% większa niż liczba kupujących…

Szacuje się, iż w sierpniu w całym kraju liczba sprzedających mieszkania przewyższyła liczbę kupujących o 72,3% (o 108 945). To piąty miesiąc z rzędu, w którym na amerykańskim rynku nieruchomości liczba sprzedających mieszkania przewyższyła liczbę kupujących o co najmniej 70%.

To sprawia, że ​​wiosna i lato 2025 roku były optymalnym okresem na rynku dla kupujących mieszkania w historii, z wyjątkiem kwietnia 2020 roku, kiedy to początek pandemii zahamował aktywność nabywczą.

Ceny mieszkań zaczęły gwałtownie spadać w całym kraju, a dotyczy to szczególnie rynków, które kiedyś uważano za najgorętsze.

Jednocześnie umowy kupna domów są anulowane w niespotykanym dotąd tempie…

W sierpniu w USA anulowano około 56 000 umów kupna domów, co stanowi 15,1% domów, na które podpisano umowy w tym miesiącu. To wzrost w porównaniu z 14,3% w poprzednim rokuj i najwyższy wskaźnik w sierpniu w historii, sięgającej 2017 roku.
Dane te oparte są na analizie danych MLS, dotyczących oczekującej sprzedaży, przeprowadzonej przez Redfin. Dane te mają charakter sezonowy, dlatego porównujemy sierpień tego roku z sierpniami z poprzednich lat. Należy pamiętać, iż domy, których umowy wygasły w danym miesiącu, niekoniecznie zostały zawarte w tym samym miesiącu. Na przykład dom, którego umowy wygasły w sierpniu, mogły zostać zawarte w lipcu.
Dokładnie tego oczekiwalibyśmy, gdyby nasza bańka spekulacyjna na rynku nieruchomości zaczęła pękać.

Kolejną rzeczą, jakiej moglibyśmy się spodziewać, jest gwałtowny wzrost liczby przejęć nieruchomości przez banki…

Wskaźniki przejęć nieruchomości przez banki gwałtownie wzrosły w całym kraju i są o prawie 20% wyższe niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

„W 2025 roku obserwujemy stały trend wzrostu liczby przejęć nieruchomości, a zarówno liczba rozpoczętych, jak i zakończonych inwestycji rośnie rok do roku przez kolejne kwartały” – mówi Rob Barber, dyrektor generalny ATTOM, wiodącego kuratora danych, dotyczących gruntów, nieruchomości i rynku nieruchomości.

Czy pamiętacie, jak miliony Amerykanów straciły domy w 2008 i 2009 roku?

Teraz sytuacja się powtarza.

Niestety, populacja bezdomnych w Stanach Zjednoczonych osiągnęła już rekordowy poziom na początku tego roku i nadal rośnie.

Oznaki tego widać wszędzie wokół nas.

Na przykład szacuje się, że w tunelach pod Las Vegas Strip mieszka obecnie około 1500 „ludzi-kretów”…
Turyści być może opuścili światową stolicę hazardu, ale liczba bezdomnych gwałtownie wzrosła. Wśród nich są „ludzie-krety”, którzy mieszkają w rozpadających się tunelach pod Las Vegas Strip.

Drobna blondynka w czerwonej sukience letniej, znana jako Natasha, wyłania się ze swojego domu pod hotelem i kasynem Sahara w upalny dzień pod końca września.

Jest jedną z około 1500 osób, z których wiele to narkomani, alkoholicy i hazardziści, mieszkających pod lśniącym Stripem, w rozległym, 965-kilometrowym systemie tuneli odpływowych, zbudowanych na początku lat 90.

Chociaż tak wiele nie poszło po myśli, to jednak wielu wskazywało na sukces giełdy, jako na znak, że wszystko będzie dobrze.

Ale czas ucieka.

Boom na sztuczną inteligencję nieuchronnie dobiegnie końca, a gdy to nastąpi, nasze problemy gospodarcze znacznie się nasilą.

Prezes JPMorgan Chase, Jamie Dimon, widzi, co się szykuje, i bije na alarm.

Niestety, większość Amerykanów ślepo ufa systemowi, więc będą zaskoczeni, gdy w końcu się on zawali.

Michael Snyder

Tłum. Andrzej Filus

(Visited 28 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *