Czy masz ochotę za ich brudne interesy tracić dziś życie?
Chłopcy, urodzeni jeszcze w minionym systemie, byli przez ówczesną władzę nadmiernie podprogowo militaryzowani. Nie omieszkam tu nadmienić, że pierwsze doświadczenia okołowojenne młodzi chłopcy w późnym PRL zdobywali, oglądając z zapartym tchem seriale wojenne, dotykające tak delikatnej kwestii, jak przekucie przegranej, czyli ogromnej dewastacji kraju i hekatomby śmierci milionów obywateli Polski w heroizm i sens walki u boku wielkiego, walecznego żołnierza radzieckiego, z którym z powodzeniem wygrano II wojnę światową i przepędzono faszystowską zarazę aż do samego Berlina.
Czterej pancerni i pies, serial telewizyjny w reżyserii Konrada Nałęckiego, według scenariusza Janusza Przymanowskiego (na podstawie książki tegoż autora pod tym samym tytułem) dawał nam bezpieczeństwo i ukojenie, że przyjaźń, braterstwo, brawura, fantazja i żołnierski humor są remedium na wszelkie niedoskonałości braku nowoczesnego uzbrojenia. My, dzieci PRL-u, o takich niuansach nie myśleliśmy. Stawka większa niż życie – polski serial szpiegowski, rozgrzewający umysły młodzieży z lat 1967-68 w reżyserii Janusza Morgensterna i Andrzeja Konica. Polak, „nasz bohater”, Stach Kolicki poprzez machinę szpiegowską ZSRR wciela się (dzięki temu, iż jest łudząco podobny) w rolę oficera niemieckiego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego hitlerowskiej Abwehry, Hansa Klossa. Rozsadza ten niemiecki Ordnung od środka, można by rzec, że wielu chłopców z moich roczników było święcie przekonanych, iż wojna to „niezła zabawa”.
Przyszedł 13. grudnia 1981 i osiedlową uliczką przejechał czołg, a na gwiazdkę mama naprawdę nie miała mi co kupić. Dostałem tandetną, odlaną nierówno z formy Katiuszę z tworzywa, gdzie w miejscach na okienka przyklejono dwóch śmiejących się radzieckich żołnierzy.
Dzieciństwo to wspólne terenowe zabawy, czynione w pokojach kolegów miniaturami plastikowych żołnierzy armii amerykańskiej, radzieckiej i hitlerowskiej. Nie było komputerów, symulacje bitewne tworzyliśmy sami tymi paskudnie pachnącymi replikami na dywanie w pokoju. Na dworze bitwy terenowe, czyli broń, konstruowana z gałęzi i patyków oraz bardziej zawansowane typy narzędzi bitewnych, strugane ze styropianu, pozyskiwanego z okolicznych budów, gdzie ów budulec był stosowany do ocieplania budynków – a my przysparzaliśmy pracy gospodarzom domu, czyniąc okropną destrukcję i nieład. Po pojawieniu się w domu magnetowidu vhs w roku ‘85 młody człowiek dostał dostęp i okno na świat również w tematyce wojennej – podglądaliśmy „wrogów” ludowej ojczyzny.
Pluton Olivera Stone’a pojawił się na pirackich kopiach w Polsce w latach dziewięćdziesiątych. My zza żelaznej kurtyny zobaczyliśmy inną rzeczywistość niż tą, którą kładły polskiemu społeczeństwu do głów rzesze niezależnych, podziemnych propagandystów z Wolnej Europy i rodzimej „podziemnej Solidarności”. Film odarł amerykańskiego żołnierza z glorii chwały, zaś przybyły do Wietnamu Chris Taylor (Charlie Sheen) nie walczył z mitycznym zagrożeniem komunistycznym a z brudem, strachem, bezsensowną brutalnością i sadyzmem wojennym, któremu się bezwiednie poddawał. W tym samym antywojennym tonie w roku 1982 do kin wchodzi film w reżyserii Teda Kotchefa według scenariusza Sylvestra Stallone i Michaela Kozolla Rambo I – Pierwsza krew.
Zimny, odarty ze złudzeń minionej chwały los bezdomnego, tułającego się bez celu, zapomnianego przez świat bohatera. Kiedy po prośbie szeryfa Teasle’a (Brian Dennehy) nie chce opuścić miasteczka, zostaje aresztowany. Wkrótce jednak ucieka i jest gotów prowadzić samotną wojnę z systemem, który z łatwością degraduje młodość, wykorzystuje ją na wojnie a potem brutalnie wypluwa… Kolejne części tego niewątpliwie hitu kinowego wszechczasów z roku 1985 (Rambo 2 w reżyserii Georga P. Cosmatosa, ze scenariuszem Jamesa Camerona i Sylvestra Stallone, jest pochwałą amerykańskich akcji wywiadu i sił specjalnych, które to nie spoczną, gdy nie wyrwą z niewoli swych ziomków, bohaterów wojennych. Rambo 2 dzieje się w Wietnamie, gdzie samotny specjals, John Rambo ratuje amerykańskich żołnierzy z rąk komunistów i sił kontyngentu sił specjalnych ZSRR. Część III z roku 1988 w reżyserii Petera Mac Donalda, ze scenariuszem, pisanym przez Sylvestra Stallone i Sheldona Letticha, w swej konstrukcji jest oczywiście nadludzkim heroizmem jednostki, czynionym w Afganistanie, gdzie otoczonych wtedy opieką, uzbrajanych przez USA „dobrych” talibów, wspierano najnowocześniejszym sprzętem wojskowym przeciw sowieckiej interwencji na ten kraj od 25. grudnia 1979 roku do 15. lutego 1989 roku. (Cdn.)
Roman Boryczko,
marzec 2024

