Czy masz ochotę za ich brudne interesy tracić dziś życie? (3)
Zasadnicza służba wojskowa w PRL-u kojarzyła się z przymusem, bezmyślnością i ideologicznym praniem mózgu. Nie inaczej wyglądał pobór młodzieży we wczesnych latach dziewięćdziesiątych podczas przemian ustrojowych. Była też „fala”. Problem patologii w wojsku idealnie namalował reżyser Feliks Falk do scenariusza Piotra Kokocińskiego w filmie, który swą premierę miał w roku 1993, pt. Samowolka. Grupka starszych żołnierzy, czekających na przejście do rezerwy, czuje się kompletnie wyjęta spod prawa. Sadystycznie bije, upokarza i demoluje dobytek młodych poborowych. Ich okrucieństwu i złośliwości najodważniej próbuje przeciwstawić się niejaki Kowalski (Robert Gonera). Tygrys (Mariusz Jakus), były kryminalista wdraża plan ostateczny! W efekcie dwa lata służby w wojskach lądowych i trzy lata w marynarce „za komuny” oraz rok w nowej Polsce jawiły się wielu młodym ludziom jako czas kompletnie zmarnowany.
Aby nie iść w kamasze, chwytano się najróżniejszych sposobów. Symulowano poważne choroby. Pożądane były świadectwa leczenia się na choroby serca, nerek, kręgosłupa czy schorzenia neurologiczne. Najbardziej pożądane było, by stać się „wariatem”. Tak zwane „żółte papiery” w większości przypadków dawały gwarancję uniknięcia poboru. Andrzej Kobra Kraiński, późniejszy lider grupy Kobranocka, dał się zamknąć w psychiatryku. W 1984 roku trafił. na oddział zamknięty w Toruniu. Uciekał przed poborem do armii. To właśnie tam poznał zresztą ordynatora, Andrzeja Michorzewskiego. Razem założyli zespół Latający Pisuar, z którego narodziła się Kobranocka.
Desperaci uciekali się nawet do samookaleczania. Początkowo przybierało ono formy dość łagodne. Robiono sobie na przykład za pomocą igły na rękach niewielkie wkłucia, charakterystyczne dla narkomanów. Cięto się żyletkami, a nawet łamano sobie kończyny. Drugim pod względem popularności sposobem na uniknięcie służby wojskowej było… zdobywanie wykształcenia. Kontynuowanie nauki w szkole pomaturalnej lub na studiach pozwalało uzyskać odroczenie na trzy, cztery lub nawet pięć lat. Nic dziwnego, że w Polsce Ludowej i tak zwanej „wolnej Polsce” popularne wśród części młodzieży męskiej stały się szkoły policealne, pomaturalne seminaria nauczycielskie oraz uczelnie wyższe.
* * *
Czy mamy prawo do odmowy służby wojskowej, odmowy walki w imię politycznych interesów? Mamy – i o tym za chwilę! Obdżektor według Słownika języka polskiego, to człowiek, który odmawia pełnienia służby wojskowej ze względu na swoje przekonania lub wyznawaną religię. Określenie to pochodzi z języka angielskiego, od słów: conscientious objector, przy czym „conscientious” oznacza: sumienny, skrupulatny, obowiązkowy. „Conscientious objector” należy rozumieć jako „wbrew sumieniu”, „niezgodnie z sumieniem”. Dlatego osoby, które odmawiają odbycia obowiązkowej służby wojskowej z powodów religijnych, etycznych bądź moralnych nazywa się obdżektorami. W stosunku do takich osób używa się również określenia „pacyfista”.
Obecnie dysponujemy Ustawą z dnia 11. marca 2022 r. o obronie Ojczyzny, za którą głosowała cała „klasa polityczna” w Polsce, widząc siebie w roli uprzywilejowanej, która nie podlega poborowi. Jednak jest jeszcze coś bardzo ważnego! Do ćwiczeń i szkoleń nie bierze się osób przeznaczonych do służby zastępczej. Wiec wystarczy, iż od bieżącego roku wszyscy, którzy zechcą w ramach rejestracji wojskowej złożyć podanie (ważne, aby dobrze je uargumentować) o służbę zastępczą, nie zostaną powołani nawet na ćwiczenia i przeszkolenia. Polski obywatel ma prawo do służby zastępczej, gwarantowanej przez art. 85.3 Konstytucji RP. Cytuję fragment aktualnej ustawy: Art. 559. 1. Służba zastępcza polega na:
1) wykonywaniu prac na rzecz ochrony środowiska, ochrony przeciwpożarowej, ochrony zdrowia, pomocy społecznej, opieki nad osobami z niepełnosprawnościami albo bezdomnymi oraz na rzecz administracji publicznej i wymiaru sprawiedliwości przez podlegających obowiązkowi służby wojskowej, którym przekonania religijne lub wyznawane zasady moralne nie pozwalają na pełnienie tej służby;
2) pełnieniu służby w formacjach uzbrojonych, niewchodzących w skład Sił Zbrojnych, zwanych dalej „formacjami uzbrojonymi”.
Względem starej ustawy dopisano podpunkt 2 – formacje uzbrojone niebędące siłami zbrojnymi, czyli w praktyce np. policja, straż graniczna, straż miejska, Służba Ochrony Kolei, etc. Żołnierz, który odmawia pełnienia służby wojskowej albo wykonywania obowiązku wynikającego z tej służby i nie ubiegał się o zastępczą służbę wojskową, podlega karze aresztu wojskowego albo pozbawienia wolności do lat 3. § 2. Tej samej karze podlega żołnierz innej służby niż zasadnicza, który uporczywie nie wykonuje obowiązku z niej wynikającego. Sięgnijmy do kart polskiej historii ruchu obdżektorskiego. W dobie „karnawału Solidarności” tuż przed Sierpniem 1980 roku składania przysięgi na wierność Armii Radzieckiej odmówili dwaj działacze Studenckich Komitetów Solidarności – Roland Kruk i Leszek Budrewicz, który we wrześniu 1984 roku został powołany do odbycia zasadniczej służby wojskowej, po stawieniu się do jednostki odmówił jednak złożenia przysięgi, za co został aresztowany i skazany na 2,5 roku więzienia. Kolejnym stał się działacz SKS i NZS.
Do obrony kolegi stanęli ówcześni opozycjoniści, których nazwiska są nam dziwnie znajome (a dziś, w dobie zagrożenia wojennego, nie protestują jak niegdyś)! 20 aktywistów (wśród nich m.in. Jacek Czaputowicz, Jarema Dubiel, Roland Kruk, Maciej Kuroń, Piotr Niemczyk czy Konstanty Radziwiłł) podjęła w kościele pw. św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej głodówkę, trwającą od 17. do 24. marca 1985 roku. 14. kwietnia w Krakowie ogłoszono deklarację Ruchu „Wolność i Pokój”, napisaną przez Jana Rokitę (związanego z kręgiem młodych działaczy, m.in. Bogdanem Klichem, Bartłomiejem Sienkiewiczem czy Konstantym Miodowiczem), do której wkrótce dołączyła grupa działaczy z Warszawy, Gdańska i innych większych miast polskich. WiP oprócz postulatów demokratycznych w istotny sposób zaangażował się także w kwestie ekologiczne, występując m.in. na manifestacjach przeciwko budowie elektrowni jądrowej („Dziś Czernobyl, jutro Żarnowiec”). Kwestia pacyfistyczna i protest przeciwko obowiązującym warunkom służby wojskowej stały się jednak wiodącymi elementami aktywności Ruchu. (Cdn.)
Roman Boryczko,
marzec 2024


No tak, w Polsce Ludowej młodzi ludzie bali się „odmóżdżenia” i dlatego nie chcieli służyć w wojsku, ale dzisiaj? W III Najjaśniejszej Pomrocznej Rzeczpospolitej Judeoukraińskiej Katolicko-Narodowej? Też nie chcą. To oczywiste, że działa tu mechanizm paragrafu 22 – odsyłam do Hellera, jak ktoś nie wie o co chodzi. Rządy prawicy zrobiły wszystko, by zochydzić służbę w wojsku po 1989 roku. Ale z drugiej strony spójrzcie, kto tego dokonał – solidaruchy i solidurnie idący na jankesko-żydowskim pasku. A dlaczego? Bo w 1981 roku to armia nie pozwoliła im przejąć władzę i dorwać sie do żłobu i koryta. Stąd nienawiść do LWP, WOP, WSW, NJMSW i innych formacji, które uznano za zbrodnicze, a ich żołnierzy/funkcjonariuszy za komunistycznych zbrodniarzy i zdrajców ojczyzny.