PolecaneRzeczypospolita

CZAS ZŁYCH RELACJI

W tym tekście przypomnimy i usystematyzujemy sobie kilka faktów. Rzeczywistość nie znosi próżni, a kilka kwestii jak choćby ochrona instytucji ambasadora powinna w teorii pozostawać rzeczą niezmienną i fundamentalną. Czy tak jest w relacjach Polski z Federacją Rosyjską – nie wydaje mi się!

9. maja 2022 roku przed Cmentarzem-Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie na Siergieja Andriejewa czekała grupa protestujących osób z ukraińskimi flagami. Wielu z nich miało na ubraniach plamy czerwonej farby, symbolizujące krew. Skandowano hasła takie jak „faszyści”, „raszyści” i „zabójcy”. Pamiętajmy, iż Rosjanie świętowali Dzień Zwycięstwa jako jeden z najważniejszych dni dla tego narodu i z tej okazji ambasador Rosji w Polsce, Siergiej Andriejew miał zamiar symbolicznie złożyć kwiaty na Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich w Warszawie, podkreślając triumf dobra nad faszystowską zarazą.W pewnym momencie Andriejew został oblany czerwoną farbą, upokorzony, poniżony przez grupę ukraińskich terrorystów. Ponadto ambasadorowi Rosji w Polsce, Siergiejowi Andriejewowi został wyrwany wieniec, którego złożyć nie zdołał. Dlaczego używam takiego terminu? Używam go, ponieważ na ambasadora FR miał miejsce zamach terrorystyczny, który naruszył jego nietykalność. „To, co się tutaj dzieje, to pogwałcenie polskiego prawa”.

Dyplomata został otoczony wściekłym tłumem rozwydrzonych Ukraińców i dopiero po chwili zdołał ewakuować się samochodem. Policja, podobno polska, nie interweniowała, choć zagrożone było życie najważniejszego przedstawiciela państwa – sąsiada Polski. Do ataku przyznała się ukraińska dziennikarka, Iryna Zemliana. Była aktywną, radykalną uczestniczką protestów Euromajdanu, rozpoczętych w 2013 r. przeciwko Wiktorowi Janukowyczowi.

Do dnia ataku Rosji na Ukrainę, 24. lutego pracowała ona w kijowskim Instytucie Masowej Informacji. Była sekretarzem Komisji Etyki Dziennikarskiej. Jej czyn nie spotkał się w Internecie z wielkim entuzjazmem, a rozżalona Zemliana wylała swoje żale. Napisała w mediach społecznościowych i jak przyznała: dla swojego bezpieczeństwa musiała opuścić Warszawę. „Otrzymuję tysiące wiadomości z pogróżkami. Nigdy w życiu nie widziałam tak potężnego ataku. W pierwszych godzinach po akcji wszystkie moje dane, w tym numer paszportu, adres w Ukrainie, numer telefonu, e-mail, wszystkie konta portali społecznościowych zostały opublikowane na rosyjskich kanałach telegramowych, wzywających do zniszczenia mnie. Zostałam też dodana do rosyjskiej bazy »przestępców wojennych«, gdzie znajduje się lista naszych wojskowych (dla mnie to właściwie zaszczyt być z takimi bohaterami)”. „Przychodzą wiadomości z groźbami, że mnie zabiją, okaleczą, zgwałcą, itp., a także z obelgami” — napisała. „Wraz ze swoim adwokatem zgłaszam wszystkie groźby polskiej policji. Uważają, iż sytuacja jest poważna. Dla przyzwoitości, a nie dla większego efektu, polska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie. Podstawą postępowania był artykuł 136. Kodeksu Karnego, dotyczący czynnej napaści na akredytowanego przedstawiciela dyplomatycznego. W sprawie chodziło nie tylko o ukraińską aktywistkę, która oblała Andriejewa farbą. Prokuratura miała też sprawdzić, czy obecni podczas incydentu funkcjonariusze policji nie dopełnili swoich obowiązków, nie reagując początkowo na atak na ambasadora. Komenda Stołeczna Policji w wewnętrznym postępowaniu nie dopatrzyła się uchybień w postępowaniu funkcjonariuszy. Według prokuratury „stosowanie przepisu kodeksu karnego jest uzależnione od zapewnienia wzajemności przez państwo obce”. „Choć taka jest kwalifikacja, należy też oczekiwać, że prokuratura dokładnie zbada zachowanie policjantów podczas tego incydentu. Na materiałach filmowych z mauzoleum widać, że zabezpieczający to miejsce funkcjonariusze nie zareagowali na pierwszy atak farbą na ambasadora. Zauważalną reakcję widać dopiero przy drugim ataku, kilkadziesiąt sekund później”.

Po roku czasu prokuratura zdecydowała o umorzeniu śledztwa w sprawie oblania czerwoną farbą ambasadora Rosji, Siergieja Andriejewa. (Cdn.)

Roman Boryczko,

07.06.2024

(Visited 14 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *