Chrześcijańskie milicje, przeciwstawiające się „Hezbollahowi” w Libanie (2)
Libańska społeczność chrześcijańska utrzymuje, że naród nie jest w stanie wojny z Izraelem i twierdzi, iż Hezbollah angażował się w działania wojenne bez zgody opinii publicznej. Po wojnie domowej w Libanie Hezbollah był jedyną milicją, której zezwolono na zatrzymanie broni, uzasadniając to jako siłę oporu przeciwko okupacji izraelskiej. W przeciwieństwie do tego chrześcijańskie milicje rozbroiły się, pozbawiając się potencjału militarnego, co pozwoliłoby im rzucić wyzwanie dominacji Hezbollahu.
W ostatnich latach dwie maronickie partie chrześcijańskie – Wolny Ruch Patriotyczny (FPM) i Ruch Marada – sprzymierzyły się z Hezbollahem z powodu postrzeganej konieczności politycznej. Jednak w FPM pojawia się wewnętrzny sprzeciw, a wielu członków jest bardziej skłonnych publicznie nazywać Hezbollah siłą okupacyjną, służącą interesom Iranu.
Trwający konflikt między Hezbollahem a Izraelem nieproporcjonalnie dotknął libańską społeczność muzułmańską szyitów, powodując większą liczbę ofiar i przesiedleń wśród jej członków.
Ostatnie wydarzenia w Libanie zaostrzyły napięcia religijne, szczególnie między społecznościami chrześcijańskimi i szyickimi. Przesiedlenia ludności szyickiej z powodu trwających konfliktów doprowadziły do lokalnych starć z chrześcijańskimi mieszkańcami. Filmy, krążące w mediach społecznościowych, przedstawiają te konfrontacje, zaostrzając wrogość i wzbudzając obawy o możliwość szerszego konfliktu. Podobnie krążyły filmy, na których widać Libańczyków tańczących, aby uczcić zabójstwo przywódcy Hezbollahu, Hassana Nasrallaha, co jeszcze bardziej zaostrzyło sytuację.
Coraz większe obawy budzi fakt, że frakcje antyhezbollahowskie, takie jak Partia Kataeb (Chrześcijańska Falanga) i Libańskie Siły, mogą podjąć bardziej bezpośrednie działania przeciwko społecznościom szyickim. Ponadto utrzymują się obawy, iż izraelskie ataki wojskowe mogą omyłkowo uderzyć w obszary chrześcijańskie, potencjalnie podżegając grupy ekstremistyczne do odwetu na ludności muzułmańskiej.
Niektóre ośrodki analityczne twierdzą, że Izrael mógłby skorzystać na libańskiej wojnie domowej, ponieważ osłabiłaby ona Hezbollah, a spekulują, iż Izrael może nawet celowo podsycać konflikt, aby osiągnąć ten cel. 8. października w transmitowanym w telewizji orędziu premier Izraela, Binjamin Netanjahu wezwał naród libański do „powstania i uwolnienia swojego kraju od [terrorystów z Hezbollahu]”. Krytycy potępili wypowiedzi Netanjahu, oskarżając go o celowe destabilizowanie Libanu.
Jednocześnie wydaje się rozsądne, że umiarkowani muzułmanie, sunnici i chrześcijanie w Libanie chcieliby, aby ich kraj prowadził niezależną politykę zagraniczną, a nie działał jako pełnomocnik Iranu. Nie wszyscy w Libanie popierają Hezbollah; wielu nań nie głosowało i nie chce, aby ich życie dyktowała organizacja bojowa. Ponadto trwający konflikt Hezbollahu z Izraelem popycha i tak już kruchą gospodarkę Libanu jeszcze głębiej w dół, pogarszając ludzkie cierpienie. Warto również zauważyć, że Izrael nie bombardowałby Libanu, gdyby Hezbollah nie rozpoczął ataków na Izrael.
Biorąc pod uwagę te naciski, zrozumiałe jest, iż ci, którzy uważają Hezbollah za ciemiężców, mogą rozważać sposoby odzyskania autonomii swojego kraju, nawet siłą.
W 2020 r., gdy eksplozja w porcie w Bejrucie zdewastowała głównie chrześcijańskie dzielnice, Hezbollah utrudniał badania incydentu. Tymczasem oficjalne wytłumaczenie wybuchu jest nie do przyjęcia, a przypadkiem kręcone komórkami filmy pokazują (w zwolnionym tempie) dwie rakiety, uderzające w feralny magazyn nawozów. Po tym, jak grupa zadeklarowała poparcie dla Hamasu po atakach na Izrael 7. października, Hezbollah umieścił wyrzutnie rakiet w głównie chrześcijańskiej wiosce w pobliżu granicy z Izraelem, narażając chrześcijan na ataki odwetowe. Przemoc wobec chrześcijan od tego czasu nasiliła się, a Libańskie Siły (LF) wznowiły swój okrzyk bojowy z czasów wojny domowej: „Niebezpieczeństwo puka do drzwi”.
To odrodzenie chrześcijańskiej solidarności ożywiło Chrześcijańską Partię Falangi — potężną frakcję w czasie wojny domowej w Libanie – i doprowadziło do powstania nowych milicji, takich jak Żołnierze Boga, utworzonych w celu obrony chrześcijańskich dzielnic i przeciwdziałania wpływom Hezbollahu. Wydarzenia te odzwierciedlają narastające napięcia i rosnącą determinację wśród chrześcijańskich społeczności Libanu do ochrony swojego bezpieczeństwa i autonomii.
W Libanie toczy się złożona walka narracji. W opinii niektórych chrześcijan, którzy postrzegają Izrael jako siłę okupacyjną od czasu inwazji w 1982 r., Hezbollah jest postrzegany jako uzasadniony ruch oporu, podczas gdy inni widzą Izrael jako agresora, który jednocześnie sprzeciwia się Hezbollahowi. Dla tych, co postrzegają sam Hezbollah jako okupanta, wojna domowa może wydawać się drogą do zakończenia wpływów Hezbollahu. Inne frakcje obejmują 1,5 miliona sunnickich uchodźców z Syrii, którzy nie są lojalni wobec Hezbollahu oraz wielu przeciętnych libańskich wyborców, którzy chcą, aby Iran nie miał wpływu na sprawy Libanu.
Głosy popierające Hezbollah odpowiadają, że Izrael i mocarstwa atlantyckie mają zbyt duży wpływ na libańską scenę polityczną. Tymczasem wielu mieszkańców Libanu sympatyzuje z narodem palestyńskim. Chociaż mogą nie popierać Hamasu, nie chcą, aby ich własny kraj wciągnął się w przedłużający się i niszczycielski konflikt, obawiając się przyszłości nieustannego ostrzału rakietowego i zniszczeń.
Antonio Graceffo
Tłum. Andrzej Filus
Autor uzyskał tytuł naukowy doktora na China-MBA, jest analitykiem ekonomicznym Chin, wykładającym ekonomię na American University w Mongolii. Spędził 20 lat w Azji i jest autorem sześciu książek o Chinach. Jego teksty ukazały się w The Diplomat, South China Morning Post, Jamestown Foundation China Brief, Penthouse, Shanghai Institute of American Studies, Epoch Times, War on the Rocks, Just the News i Black Belt Magazine.

