InnePolecane

Atom a wielobiegunowość świata (3)

Wiarygodność odstraszania nuklearnego musi zostać przywrócona poprzez obniżenie niedopuszczalnie wysokiego progu użycia broni atomowej oraz ostrożne, ale szybkie wspinanie się po drabinie odstraszania-eskalacji. Pierwsze kroki zostały już podjęte poprzez oświadczenia prezydenta i innych przywódców, rozpoczęcie rozmieszczania broni jądrowej i środków jej przenoszenia na Białorusi oraz zwiększenie skuteczności bojowej strategicznych sił odstraszania. Ta drabina ma kilka stopni. Liczę na około dwa tuziny. Może nawet posunąć się do ostrzeżenia rodaków i wszystkich ludzi dobrej woli o konieczności opuszczenia domów w pobliżu obiektów ewentualnych ataków nuklearnych w krajach, bezpośrednio wspierających reżim kijowski. Wróg musi wiedzieć, że jesteśmy gotowi do rozpoczęcia prewencyjnego uderzenia odwetowego w odpowiedzi na jego obecną i przeszłą agresję, aby zapobiec staczaniu się ku globalnej wojnie termojądrowej.

Wielokrotnie mówiłem i pisałem, że przy odpowiedniej strategii odstraszania, a nawet użycia, ryzyko „odwetowego” ataku nuklearnego lub innego na nasze terytorium można zminimalizować. Tylko wtedy, gdy w Białym Domu znajdzie się szaleniec, który nienawidzi także własnego kraju, Stany Zjednoczone zdecydują się uderzyć w „obronie” Europejczyków i zaprosić odwet, poświęcając hipotetyczny Boston dla fikcyjnego Poznania. Zarówno Amerykanie, jak i mieszkańcy Europy Zachodniej doskonale o tym wiedzą, po prostu wolą o tym nie myśleć. My również przyczyniliśmy się do tej lekkomyślności naszymi deklaracjami, miłującymi pokój. Po przestudiowaniu historii amerykańskiej strategii nuklearnej wiem, że po uzyskaniu przez ZSRR wiarygodnej zdolności do odwetu nuklearnego Washington nigdy poważnie nie rozważał użycia broni nuklearnej na terytorium ZSRR, mimo że publicznie blefował. Kiedy rozważano broń nuklearną, to tylko przeciwko „nacierającym” siłom sowieckim w Europie Zachodniej. Wiem, że nieżyjący już kanclerze Helmut Kohl i Helmut Schmidt uciekli ze swoich bunkrów, gdy tylko kwestia takiego użycia pojawiła się podczas ćwiczeń.

Schodzenie po drabinie eskalacji powstrzymywania powinno być dość szybkie. Biorąc pod uwagę obecny kierunek Zachodu – i degradację większości jego elit – każda kolejna podejmowana przez niego decyzja jest bardziej niekompetentna i ideologicznie zawoalowana niż poprzednia. I obecnie nie można oczekiwać, że te elity zostaną zastąpione bardziej odpowiedzialnymi i rozsądnymi. Stanie się to dopiero po katharsis, które doprowadzi do porzucenia wielu ambicji.

Nie możemy powtórzyć „scenariusza ukraińskiego”. Przez ćwierć wieku nie słuchano nas, gdy ostrzegaliśmy, że rozszerzenie NATO doprowadzi do wojny; próbowaliśmy opóźnić, „negocjować”. W rezultacie znaleźliśmy się w poważnym konflikcie zbrojnym. Teraz cena niezdecydowania jest o rząd wielkości wyższa niż wcześniej.

Ale co, jeśli obecni przywódcy zachodni nie ustąpią? Może stracili instynkt samozachowawczy? Następnie będziemy musieli uderzyć w grupę celów w wielu krajach, aby przywrócić zmysły tym, którzy je stracili.

To wybór przerażający moralnie – użylibyśmy Bożej broni i skazalibyśmy się na wielką stratę duchową. Ale jeśli nie zostanie to zrobione, nie tylko Rosja może zginąć, ale najprawdopodobniej cała ludzka cywilizacja się skończy.

Tego wyboru będziemy musieli dokonać sami. Nawet przyjaciele i sympatycy początkowo nie będą tego wspierać. Gdybym był Chińczykiem, nie chciałbym nagłego i zdecydowanego zakończenia konfliktu, ponieważ spowoduje to wycofanie sił amerykańskich i umożliwi im zebranie sił do decydującej bitwy – albo bezpośrednio, albo, zgodnie z najlepszą tradycją Sun Tzu, poprzez zmuszenie wroga do odwrotu bez walki. Jako Chińczyk również byłbym przeciwny użyciu broni nuklearnej, ponieważ przeniesienie konfrontacji na poziom nuklearny oznacza przeniesienie się na teren, gdzie mój kraj jest jeszcze słaby.

Zdecydowane działania nie są też zgodne z filozofią chińskiej polityki zagranicznej, która kładzie nacisk na czynniki ekonomiczne (z akumulacją siły militarnej) i unika bezpośredniej konfrontacji. Wspierałbym sojusznika, zapewniając mu tylną osłonę, ale szedłbym za jego plecami i nie wchodził do walki. (W tym przypadku być może nie rozumiem tej filozofii wystarczająco dobrze i przypisuję moim chińskim przyjaciołom motywy, które nie są ich własnymi). Jeśli Rosja użyje broni nuklearnej, Pekin ją potępi. Ale chińskie serca również ucieszyłyby się, wiedząc, że reputacja i pozycja Stanów Zjednoczonych zostały poważnie nadszarpnięte.

Jak byśmy zareagowali, gdyby (nie daj Boże!) Pakistan zaatakował Indie lub odwrotnie? Bylibyśmy przerażeni. Wściekły, iż nuklearne tabu zostało złamane. W takim razie pomóżmy ofiarom i odpowiednio zmieńmy naszą doktrynę nuklearną.

Dla Indii i innych krajów światowej większości, w tym państw, posiadających broń jądrową (Pakistan, Izrael), użycie broni jądrowej jest niedopuszczalne zarówno ze względów moralnych, jak i geostrategicznych. Jeśli zostaną użyte „z powodzeniem”, nuklearne tabu – pogląd, że taka broń nigdy nie powinna być używana i że jej użycie jest bezpośrednią drogą do nuklearnego Armagedonu – zostanie zdewaluowany. Raczej nie uda nam się szybko zdobyć poparcia, nawet jeśli wielu mieszkańców Globalnego Południa odczułoby satysfakcję z porażki swoich byłych prześladowców, którzy ich plądrowali, dokonywali ludobójstwa i narzucali obcą kulturę.

Ale ostatecznie zwycięzcy nie są osądzani. A zbawieni są wdzięczni. Zachodnioeuropejska kultura polityczna nie pamięta – ale reszta świata pamięta (z wdzięcznością) – jak pomogliśmy Chińczykom uwolnić się spod brutalnej japońskiej okupacji, a wielu zachodnim koloniom zrzucić kolonialne jarzmo.

Oczywiście, jeśli na początku nas nie zrozumieją, tym bardziej będą mieli motywację do tego, by się kształcić. Mimo to jest bardzo prawdopodobne, że możemy wygrać, skupić umysły wrogich państw bez użycia ekstremalnych środków i zmusić je do odwrotu. A po kilku latach zajmujemy pozycję zaplecza Chin, tak jak teraz to dla nas szykuje, wspierając je w walce z USA. Wtedy tej walki można uniknąć bez wielkiej wojny. I zwyciężymy razem dla dobra wszystkich, w tym mieszkańców krajów zachodnich.

Na tym etapie Rosja i reszta ludzkości przejdzie przez wszystkie ciernie i traumy w przyszłość, którą postrzegam jako jasną – wielobiegunową, wielokulturową, wielobarwną – i dającą krajom i narodom możliwość budowania własnego losu. Oprócz tego wspólnego, który powinien jednoczyć na całym świecie.

 

 Siergiej Karaganow

(Visited 29 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *