Ritter znów się myli. Tym razem Odessa… (3)
Kto tańczy z diabłem?
Rosja próbowała… i się nauczyła.
Jej „atlantycka” faza miała miejsce dawno temu — po upadku ZSRR, kiedy Rosjanie nie mieli niczego, co mieli atlanci.
Teraz mają to i nie potrzebują atlantów,
Więc….
„Od tej chwili specjalna operacja wojskowa musi stać się wyraźnie eksterytorialna. Nie jest to już operacja odzyskiwania naszych ziem i karania nazistów. Możemy i powinniśmy wejść głębiej w istniejącą jeszcze Ukrainę, w kierunku Odessy, Charkowa, Dniepropietrowska, Mikołajowa. W kierunku Kijowa i dalej.
Nie powinno być żadnych ograniczeń w zakresie granic Rzeszy Ukraińskiej, które niektórzy uznają… Operacja terrorystyczna przeprowadzona przez banderowców musi usunąć wszelkie niedomówienia i schematy propagandowe z tego tematu… Zatrzymamy się tylko wtedy, gdy uznamy to za stosowne i korzystne” – wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji, Dmitrij Miedwiediew. TASS, 8. sierpnia 2024 r.
Miedwiediew, były prezydent Rosji, był kiedyś prozachodnim modernistą, jeśli nie atlantą. I poczuł się oszukany, jeśli nie zdradzony przez atlantów, jak w przypadku Gruzji i Libii.
Być może wyciągnął wnioski ze swoich błędów. Być może jest po prostu oportunistą. Nieważne — odnalazł się na nowo — tak jak wielu byłych atlantów w Rosji. Amerykańskie wsparcie dla terroryzmu i ludobójstwa pokazało prawdziwe oblicze polityki USA.
W umysłach Rosjan zatem ukraiński terroryzm jest również amerykańskim terroryzmem.
Tak, Putin mówi, że będzie rozmawiał z atlantami. Rozmawianie jest tanie. Porozumienie nie.
Będzie robił interesy, co oznacza targowanie się. Ale czy w przypadku Ukrainy atlanci będą się mieli się o co targować? Co mogą zaoferować atlanci poza całą Ukrainą i reparacjami?
Odessa
Ritter mówi, iż Rosja tak bardzo chce zakończenia SMO, że prawdopodobnie zgodzi się na traktat, który przyzna jej obwody, które zagłosowały za przystąpieniem do jej federacji, pozostawi jednak Ukrainę jako suwerenne, ale neutralne państwo ze strefami zdemilitaryzowanymi.
Ten traktat pozostawiłby Odessę i Mikołajów jako części zachodniej Ukrainy.
Dlaczego?
Z powodu wyzwania militarnego, związanego z zajęciem dużych miast – o czym wszyscy od czasów Sun Tzu wiedzą bardzo dobrze.
Odessa, jak mówi, może być historycznie rosyjska, ale „należy do Ukrainy”.
Co rodzi pytanie: „Czym jest Ukraina”. Ludzie w atlantyckich satrapiach, jak się wydaje, myślą, iż jest to jeden kraj – że istnieje jedna „ukraińska” tożsamość – gdy w rzeczywistości jest to społeczność wieloetniczna.
Porozumienia mieńskie Putina uznały to i próbowały rozwiązać konflikt etniczny poprzez federalizm, który został odrzucony przez banderowców, pochodzących z najdalszego zachodu Ukrainy – „ekstremalnego” zarówno geograficznie, jak i ideologicznie – skrajnego „niebieskiego” obszaru na mapie.
Większość Ukraińców, w tym Zełenski, mówi po rosyjsku, a „ukraiński” sam w sobie jest rosyjskim dialektem. Ale najbardziej wysunięci na zachód Ukraińcy z Zachodu — Galicjanie — to neonaziści.
Wybory w 2010 r. stały się bitwą między Janukowyczem, który był prorosyjski, a Tymoszenko, która była pro-UE, pro-NATO, a ostatecznie – po przejęciu władzy – pro-banderowska.
Odessa głosowała przeciwko ultra-nacjonalistycznej Ukrainie – skrajnym atlantom. Jest również wieloetniczna – Rosjanie, Grecy, Żydzi, Kozacy i inni – ale wszyscy mówią po rosyjsku – a teraz są zmuszani do mówienia po „ukraińsku”. Popierała neutralną, prorosyjską Ukrainę.
Pomimo tego, co wskazuje Ritter, Putin wielokrotnie mówił o znaczeniu Odessy dla Rosji – nie tylko jako rosyjskiego miasta — ale jako historycznie ważnego, jeśli nie kultowego miasta rosyjskiego, filaru rosyjskiej cywilizacji z jej 190 grupami etnicznymi, a zatem symbolu różnorodności narodu. On się tym przejmuje.
Putin wierzy w zasadę samostanowienia. To jeden z ważnych powodów, dla których wysłał siły na Ukrainę w 2022 r., aby pomóc nowo niepodległym republikom Ługańska i Doniecka w korzystaniu z prawa wyboru, jeszcze zanim Rosja była naprawdę przygotowana do akcji.
To był moralny obowiązek.
Ludzie na południowym wschodzie pokojowo próbowali bronić swojego stanowiska. Jednak wszyscy oni, w tym dzieci, zostali nazwani separatystami i terrorystami. Grożono im czystkami etnicznymi i użyciem siły militarnej. A mieszkańcy Doniecka i Ługańska chwycili za broń, aby bronić swojego domu, swojego języka i swojego życia. Czy mieli inny wybór po zamieszkach, które przetoczyły się przez miasta Ukrainy, po horrorze i tragedii 2. maja 2014 r. w Odessie, gdzie ukraińscy neonaziści spalili żywcem ludzi, tworząc z tego nowy Katyń? Tę samą masakrę byli gotowi przeprowadzić zwolennicy Bandery na Krymie, w Sewastopolu, Doniecku i Ługańsku. Nawet teraz nie porzucają takich planów. Czekają na swój czas. Ale ich czas nie nadejdzie. (Cdn.)
Julian Macfarlane
12. listopada 2024
Tłum. Andrzej Filus

