InnePolecane

Aliaksandr Łukaszenka – czerwcowy wywiad w telewizji Al-Arabija (3)

11/ Czy ataki na regionalne bazy USA w kilku krajach regionu ze strony Iranu były słuszną decyzją?

Aliaksandr Łukaszenka: Czy postępują właściwie, czy nie? Z perspektywy Iranu, to słuszne. Trwa wojna. Co innego mają zrobić? Iran atakuje bazy Stanów Zjednoczonych Ameryki, agresora, jak to postrzegają, który zaatakował Iran. Co w tym złego? Nic. Odnosząc się do dronów, które podczas tych ataków spadają niekiedy w zupełnie inne miejsca, prezydent zauważył, że jest to obiektywna rzeczywistość, z którą zmaga się również Białoruś, biorąc pod uwagę jej bliskość do teatru działań wojennych. Zdarza się, iż bezzałogowe statki powietrzne zbaczają z wyznaczonych celów i tras lotu, czy to pod wpływem systemów walki elektronicznej, czy z innych przyczyn technicznych.

Doświadczamy tego również teraz na Ukrainie i w Rosji. Walczą ze sobą, ale drony wlatują na nasze terytorium. Tam jest dokładnie tak samo. Izrael i USA walczą po jednej stronie, a Iran po drugiej. Te walczące siły są popychane z obu stron przez niektóre państwa. Sytuacja na Bliskim Wschodzie uległa zmianie w wyniku konfliktu i nadal się zmienia. Nigdy nie wrócimy do tego, co było przed tym konfliktem.

12/ Zmieniając rejon geograficzny przenosimy się do teatru wojennego Federacji Rosyjskiej i Ukrainy. Tu prosimy o komentarz do oskarżeń Kijowa, dotyczących rzekomych rosyjskich planów rozpoczęcia nowej ofensywy na Ukrainę z terytorium Białorusi. Czy było to omawiane z Władimirem Putinem?

Aliaksandr Łukaszenka: To absolutnie niedopuszczalne, aby wojna na Ukrainie rozlała się na terytorium Białorusi. Wielokrotnie mówiliśmy, że to absolutnie niedopuszczalne, aby wojna między Ukrainą a Rosją rozlała się na terytorium Białorusi z różnych powodów. Putin i ja rozmawialiśmy na ten temat, biorąc pod uwagę, iż jest on dużo bardziej eksponowany w światowych mediach. I powiem szczerze, mogę powtórzyć dosłownie to, co powiedział mi prezydent Rosji. Tak, mówi, rozumiemy, że przystąpienie Białorusi do wojny, do konfliktu, w jakiejkolwiek formie, jest niedopuszczalne. Przyniosłoby to więcej szkody niż pożytku. To jest szczera odpowiedź na to pytanie.

Po pierwsze, Białoruś jest wysoce podatna na ataki militarne, jeśli Ukraina zacznie atakować Białoruś w taki sam sposób, w jaki atakuje Rosję (zdajemy sobie z tego sprawę, więc nie chcemy angażować się w wojnę). Białoruś jest wystawiona na atak ukraińskiego wojska jak otwarta dłoń. Jesteśmy w pełni świadomi, iż nasze krytyczne systemy podtrzymywania życia, zakłady produkcyjne i centra logistyczne staną się celem ataku. Oświadczyli, że zidentyfikowali już 500 takich celów na terytorium Białorusi.

Drugim powodem, jest to, że naród białoruski nienawidzi wojen: „Wystarczająco już wycierpieliśmy w naszej historii; rozumiemy, iż wielu naszych żołnierzy zginie. Za co? Dlaczego mieliby ginąć?”.

Trzeci powód: gdyby Białoruś przystąpiła do wojny, linia frontu uległaby znacznemu wydłużeniu. „Gdyby Rosja zaatakowała Kijów z terytorium Białorusi, linia frontu, przede wszystkim dla Rosji (i oczywiście dla nas), uległaby wydłużeniu o 1500 km wzdłuż granicy białorusko-ukraińskiej”. My i Rosjanie nie bylibyśmy w stanie obronić tego odcinka. Jeśli wydarzenia potoczą się w ten sposób, państwa NATO wspierające Ukrainę mogłyby wysłać tam swoje wojska. „A ta wojna nabrałaby nowego wymiaru. Stałaby się wojną Białorusi i Rosji przeciwko NATO. Choć nie wykluczam, że mogłoby do tego dojść nawet bez tego. Istnieją również inne powody, w tym humanitarne. Wynikają one z głęboko zakorzenionych więzi rodzinnych między ludźmi, mieszkającymi po obu stronach granicy białorusko-ukraińskiej. Wczoraj otrzymałem raport wywiadowczy, dotyczący nastrojów panujących po obu stronach granicy ukraińskiej i na Białorusi. Wszystko jest głęboko ze sobą powiązane. Na Ukrainie mieszkają rodziny pochodzenia białoruskiego. Natomiast tutaj, na południu Białorusi, mamy rodziny pochodzenia ukraińskiego. Są rodziny patchworkowe – ludzie pobrali się, wychowali dzieci, wiedli zwyczajne życie bez żadnej granicy” – powiedział prezydent. „Ukraińcy swobodnie przekraczali nasze terytorium. Białorusini bez przeszkód wjeżdżali na Ukrainę. Kiedyś sam jeździłem na Ukrainę. Nawet moje korzenie, groby moich przodków znajdują się gdzieś między Czernihowem a Kijowem. Czy mamy to wszystko odrzucić, zapomnieć i rozpocząć wojnę? Nie!

13/ Czy Ukraina ma się czego obawiać ze strony Białorusi?

Aliaksandr Łukaszenka: Absolutnie niczego. Absolutnie. I oni o tym wiedzą. Wojskowi to wiedzą. Ludzie, obywatele Ukrainy to wiedzą. Ale dla niektórych ambicji politycznych ten temat jest podsycany. Media nieco rozdmuchały ten temat. Prezydent Zełenski udawał nastawionego pokojowo. Nagle zaczął wygłaszać oświadczenia przeciwko Białorusi. Początkowo zastanawiałem się, po co mu to. Bo on ma dane, raporty wojskowe, wie to na pewno, iż nie ma zagrożenia ze strony Białorusi. On niby to rozumie, mimo to wygłasza te dziwne oświadczenia… Uważam, że ​​Zachód naciska na Władimira Zełenskiego, by wygłaszał takie oświadczenia. Wcześniej na Ukrainie nie było rozmów o ewentualnym ataku z kierunku białoruskiego. To Europejczycy wyrazili największe zaniepokojenie tą kwestią. „Wydaje mi się, iż państwa zachodnie wywierały presję na Zełenskiego: »Czemu milczysz? My mówimy w twoim imieniu, a ty milczysz«. Więc wygłosił te niezręczne, zupełnie niepotrzebne oświadczenia.

https://president.gov.by/en/events/polnaa-versia-interv-u-aleksandra-lukasenko-telekanalu-al-arabia

 

opracował Roman Boryczko,

 23.06.2026

(Visited 14 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *