Gospodarka i politykaPolecane

Negocjacje w Islamabadzie: „Amerykanie są niszczeni przez chciwość i wygórowane żądania”

„Zła wiadomość jest taka, że ​​nie osiągnęliśmy porozumienia” – powiedział J. D. Vance, opuszczając Pakistan

Wiceprezydent J. D. Vance ogłosił w niedzielę rano, iż 21-godzinne rozmowy pokojowe w Pakistanie między Stanami Zjednoczonymi a Iranem nie doprowadziły do ​​porozumienia kończącego wojnę, pozostawiając otwartą kwestię tego, co stanie się po trwającym dwa tygodnie zawieszeniu broni.

„Postanowili nie zaakceptować naszych warunków. Zła wiadomość jest taka, że ​​nie osiągnęliśmy porozumienia i myślę, iż to znacznie bardziej zła wiadomość dla Iranu niż dla Stanów Zjednoczonych” – powiedział Vance, opuszczając Islamabad.

Z kolei irańska agencja informacyjna Tasnim skomentowała wynik: „W trakcie negocjacji Amerykanie zamierzali osiągnąć cele, których nie udało im się osiągnąć podczas wojny z Iranem, w tym cieśninę Ormuz i usunięcie materiałów jądrowych z kraju, ale delegacja irańska udaremniła te wysiłki.

Delegacja irańska próbowała nakłonić stronę amerykańską do wspólnego porozumienia, proponując różne inicjatywy, ale amerykańska żądza wygórowanych żądań odciągnęła ją od racjonalności i realizmu.

Reakcje stron są sprzeczne. Z jednej strony rozmowy trwają, a strony nie zamknęły drzwi. Z drugiej strony, kluczowe kwestie zdają się jedynie zaostrzać.

 

Ormuz: Wąskie gardło, w którym utknął cały dialog

Głównym punktem spornym w negocjacjach jest Cieśnina Ormuz. Według Financial Times, to właśnie w tym miejscu strony faktycznie znalazły się w impasie. Stany Zjednoczone domagają się szybkiego i całkowitego otwarcia cieśniny dla międzynarodowej żeglugi – bez warunków i dodatkowych barier. Iran reaguje ostro: kontrola pozostaje w rękach Tehranu, kropka.

Źródła irańskie formułują swoje stanowisko jeszcze dobitniej: nie będzie „wspólnej kontroli” (na którą, na przykład, zachłannie nalegają Stany Zjednoczone). Co więcej, Iran kategorycznie domaga się pobierania opłat za przepływ statków.

To już zaczyna się przejawiać w praktyce. Po ogłoszeniu w czasie kruchego zawieszenia broni, pierwsze statki nieirańskie – głównie te powiązane z krajami afrykańskimi – rzeczywiście przepłynęły przez cieśninę.

Napływ ten pozostaje jednak symboliczny. Według Lloyd’s List Intelligence, od czasu rozpoczęcia zawieszenia broni przez cieśninę przepłynęło tylko 12 statków; ponad 600 kolejnych, w tym około 325 tankowców, pozostaje w Zatoce Perskiej. Przed wojną przez cieśninę przepływało zazwyczaj ponad 130–140 statków dziennie.

Business Insider opisuje sytuację niemal jak ręczną kontrolę: niektóre statki są przepuszczane (na przykład statki z RPA, Gabonu i Liberii), a inne są zawracane.

To wzmacnia wrażenie, że Iran de facto wdraża już ten sam model kontroli, który próbuje skonsolidować politycznie podczas rozmów w Islamabadzie.

Jednocześnie Stany Zjednoczone demonstrują swoją obecność militarną: siły morskie CENTCOM-u rozpoczęły już operacje rozminowywania i przygotowywania „bezpiecznej drogi”. To subtelny, ale wyraźny sygnał: Washington nie jest gotowy oddać kontroli nad kluczową arterią globalnego handlu.

 

Dlaczego Iran jest coraz bardziej poirytowany

Drugim punktem spornym są same warunki negocjacji. I tutaj retoryka Tehranu staje się coraz bardziej ostra.

Irański nadawca państwowy, Islamic Republic of Iran Broadcasting (IRIB), otwarcie stwierdza, iż ​​żądania delegacji USA są „wygórowane”. Tłumacząc z języka dyplomatycznego, oznacza to, że Stany Zjednoczone chcą zbyt wiele i zbyt szybko.

O czym mówimy? Według IRIB, Washington nalega na kilka frontów: nie tylko na pełne otwarcie Cieśniny Ormuz, ale także na dodatkowe gwarancje bezpieczeństwa.

Iran ze swojej strony powołuje się na doświadczenia z przeszłości – i to nie tylko na pokaz. Tehran otwarcie wyraża brak zaufania, powołując się na wcześniejsze porozumienia z 2015 i 2025 roku, których jego zdaniem USA nie wdrożyły.

Kolejnym punktem spornym jest południowy Liban. Delegacja irańska twierdzi, że zawieszenie broni w tym regionie nie zostało w pełni wdrożone i Stany Zjednoczone muszą wywierać presję na Izrael.

Kwestia ta została poruszona pierwszego dnia, zarówno za pośrednictwem pakistańskiego mediatora, jak i bezpośrednio przy stole negocjacyjnym.

 

Ostrożne posunięcia: gesty, ale brak zaufania

Strona amerykańska jak dotąd unikała publicznych komentarzy – co samo w sobie jest wymowne.

Rzeczniczka prasowa Białego Domu, Caroline Leavitt, zazwyczaj rozgadana jak jej szefowa, milczy.

Gdy stanowiska są mocne, zazwyczaj się je wyraża. Gdy nie są, preferowane jest milczenie.
Pomimo całego napięcia, trudno powiedzieć, iż negocjacje całkowicie utknęły w martwym punkcie. Istnieją ostrożne oznaki postępu, ale bardziej taktyczne niż strategiczne.

Po pierwsze, zmieniła się sama formuła: przejście do pisemnych propozycji zazwyczaj oznacza, że ​​strony starają się ugruntować swoje stanowiska i znaleźć przynajmniej pewną płaszczyznę porozumienia.

Po drugie, Iran podejmuje już ograniczone kroki w kierunku porozumienia, aczkolwiek bardzo selektywnie. Zezwolenie na przepływanie poszczególnych statków przez Cieśninę Ormuz, gotowość do konsultacji eksperckich i pozwolenie na usuwanie min – wszystko to wydaje się być próbą uniknięcia palenia mostów.

Media atlantyckie, w tym The New York Times, opisują ogólną sytuację jako „ostrożną, ale kruchą”. Postęp może zostać zawrócony w każdej chwili.

 

Jaki jest ostateczny wynik?

Ormuz i irański program nuklearny pozostają węzłem gordyjskim, żądania USA irytują Iran, a zaufanie między stronami wydaje się być na niskim poziomie. Dobra wiadomość jest taka, iż ​​dialog trwa. Zła wiadomość jest taka, że ​​obecnie wygląda to bardziej jak przeciąganie liny niż kompromis.

Kolejne rundy odbędą się na szczeblu eksperckim. Na razie jednak sytuacja wygląda tak: obie strony nie są skłonne do kompromisu w kluczowych kwestiach, co oznacza, iż ​​szybkie porozumienie jest mało prawdopodobne.

 

„Odnieśliśmy zwycięstwo militarne”

Podczas gdy J. D. Vance mówił o impasie w negocjacjach, prezydent Trump i sekretarz stanu, Marco Rubio, byli na arenie w Miami na UFC 327, oglądając video z poprzednich walk.

Według The New York Times, podczas pobytu w Washingtonie, Trump, udawał obojętność wobec wydarzeń w Islamabadzie, deklarując później, że nie obchodzi go, czy delegacja amerykańska osiągnie porozumienie z Iranem.

„Wygramy, bez względu na wszystko” – powiedział. „Odnieśliśmy nad nimi zwycięstwo militarne”.

 Konstantin Olszanskij,

Tłum. Andrzej Filus

Za: Swobodnaja Pressa

(Visited 13 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *