Gospodarka i politykaPolecane

Koniec złudzeń (2)

Nie jest tajemnicą, że przez lata gospodarka amerykańska opierała się na pasożytnictwie finansowym, a nie na produkcji. Wall Street zdemontował kręgosłup przemysłowy tego kraju.

Pracownicy zostali pozbawieni kwalifikacji, miejsca pracy przeniesione na zewnątrz, a infrastruktura uległa rozpadowi, podczas gdy dziesięć bilionów dolarów zniknęło w niekończących się wojnach zagranicznych i korupcji. Kraj, który kiedyś zbudował fabryki na całym świecie, nie jest już w stanie wyprodukować narzędzi do wygrania wojny handlowej.

Cła pana Trumpa nie są spójną polityką. Są objawem – oznaką późnego etapu upadku imperializmu.

Rynki wydają się zgadzać. Od lutego wartość giełdowa na poziomie 10 bilionów dolarów wyparowała i pomimo okresowych wzrostów nie ma złudzeń, że mamy rok 2001. Chiny się nie trzęsą. Trzymają klucze do przyszłości: metale ziem rzadkich, technologię baterii, półprzewodniki i ogromną bazę przemysłową. Strategiczna przewaga nie leży w cłach, ale w kontroli łańcucha dostaw.

Trump twierdzi, że cła są karą za „okradanie USA” przez Chiny. Chińczycy nie są aniołami, ale prawdziwe pytanie brzmi: kto naprawdę wypatroszył amerykański przemysł? Czy to były Chiny, czy Europa? A może Wall Street i Washington?

Kto zamknął fabryki, splądrował fundusze emerytalne, zamienił domy w aktywa spekulacyjne i przelał biliony w wieczne wojny, które wzbogaciły wykonawców zamówień obronnych i fundusze hedgingowe?

Rzeczywiście, Ameryka została „oszukana”, ale przez jej własnych decydentów z elity, którzy przenieśli miejsca pracy na zewnątrz, zliberalizowali finanse i priorytetowo traktowali krótkoterminowe zyski, jednocześnie wykorzystując dolara jako potężną broń w kreowaniu długu i rządowej interwencji w sprawy innych krajów.

Pekin mógł naturalnie energicznie realizować swoje interesy, ale nie zorganizował żadnej kradzieży. Kradzieże miały miejsce w amerykańskich salach konferencyjnych, ośrodkach analitycznych, na uniwersytetach i w komisjach senackich, pod sztandarami „wolnego rynku”, „bezpieczeństwa narodowego” i „innowacji finansowych”.

Więc kto tak naprawdę kogo „oszukał”? Czy ten, kto przez dziesięciolecia produkował towary przy minimalnych marżach, czy ten, kto je kupował i płacił za nie pieniędzmi wyczarowanymi z powietrza?

Ten moment nie jest punktem kulminacyjnym wojny handlowej – to koniec iluzji. Iluzji, że Ameryka może sankcjonować, podnosić cła i zastraszać, aby uzyskać wieczną dominację. Imperium, które ani nie tworzy, ani nie buduje, nie może też wygrać wojny gospodarczej. Może jedynie rzucić się do ataku, mając nadzieję, iż jego dawna świetność jeszcze oślepi.

Stawiając na pierwszym miejscu niską inflację i tani kredyt, Fed stworzył środowisko, które nagradzało spekulacje finansowe. Łatwe pieniądze napędzały bańki aktywów – nie fabryki.

W rezultacie królowało krótkoterminowe dążenie do zysku. Aktywni akcjonariusze domagali się kwartalnych zysków, a nie trwałego wzrostu. Offshoring, wykup akcji i inżynieria finansowa zastąpiły inwestycje w zakłady i siłę roboczą lub dążenie do tworzenia umiejętności i odporności przemysłowej.

Co więcej, biliony dolarów wydano na projekcję siły za granicą, podczas gdy infrastruktura w kraju niszczała. Keynesizm wojskowy zastąpił politykę przemysłową – wzbogacając wykonawców obronnych i Wall Street, ale niewiele robiąc dla krajowej produkcji.

Ameryka przestała cenić produkcję i zaczęła gonić za zarabianiem pieniędzy. Produkty ustąpiły miejsca produktom finansowym, służącym do uzyskania zysku – od kredytów hipotecznych po dyplomy uniwersyteckie, aż po całe miasta, zamienione w aktywa spekulacyjne. (Cdn.)

 

Autor anonimowy

Tłum. Andrzej Filus

(Visited 16 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *