Przed wyborami w USA globaliści próbują przerodzić wojnę na Ukrainie w III wojnę światową
Cel zaangażowania NATO w wojnę na Ukrainie zawsze wydawał mi się oczywisty. Ukraina nie ma niczego wspólnego z interesami zachodniej opinii publicznej, nie ma niczego wspólnego z bezpieczeństwem Europy i nie ma niczego wspólnego z rozwojem gospodarczym Stanów Zjednoczonych. A jednak NATO i globaliści ingerują politycznie w ten region od co najmniej 2014 r. i przygotowują grunt pod ewentualną wojnę z Rosją.
Żeby było jasne, nie faworyzuję Rosji bardziej niż Ukrainy. Kreml od dawna ma własne powiązania z globalistami, co przedstawiłem w wielu artykułach. To, jak głęboko sięgają te powiązania, jest przedmiotem debaty – być może miesiąc miodowy przeminął i Rosja naprawdę skończyła z próbami uzyskania miejsca przy globalistycznym stole. Wiem natomiast, że zachodnie elity chcą wojny światowej i zrobiły wszystko, co w ich mocy, by ją wywołać.
Spójrzmy na to w ten sposób: a gdyby tak sporządzić listę wszystkich tajnych i jawnych operacji NATO na Ukrainie, a następnie odwrócić scenariusz? Co by było, gdyby Rosja realizowała te same programy destabilizacji, kontroli i rozprzestrzeniania broni w Meksyku (tak jak Sowieci robili to na Kubie w latach 60.)? Gdyby USA dokonały wyprzedzającej inwazji na Meksyk, byłoby to całkowicie zrozumiałe.
To, czy Putin działa w najlepszym interesie Rosji, nie ma większego znaczenia. Wojna i tak była nieunikniona, ponieważ NATO upewniło się, że nie da się jej uniknąć. Ale jaki cel ma taka wojna zastępcza? Cóż, nie służy ona zbytnio żadnemu celowi… chyba, iż celem jest wywołanie szerszej wojny światowej między Wschodem a atlantami. W takim scenariuszu globaliści odnoszą ogromne korzyści.
Dostają kozła ofiarnego za załamanie gospodarcze, które już uruchomili. Mnożą globalny czynnik strachu i sprawiają, że opinia publiczna desperacko pragnie, by elity polityczne wkroczyły i rozwiązały wszystkie ich problemy. I mogą pozbyć się swoich krajowych wrogów (konserwatystów i patriotów), oskarżając ich o „współpracę z Rosją” w celu podważenia wysiłków wojennych, jeśli odważą się zbuntować przeciwko niekonstytucyjnym mandatom.
Poza tym mają również okazję wysłać młodych mężczyzn (którzy mogliby się zbuntować) do maszynki do mięsa na Ukrainie, aby nie mieć do czynienia z nowym pokoleniem bojowników o wolność. III wojna światowa jest korzystna dla tłumu z Davos, o ile nie dojdzie do nuklearnej zagłady i zniszczenia ich starannie stworzonych państw nadzorowanych.
Ale jak zamienić wojnę zastępczą w wojnę światową, nie wyglądając przy tym na tych złych? Na tym polega sztuczka, prawda?
Pełnomocnik (w tym przypadku Ukraina) musiałby podjąć działania, które sprowokowałyby Rosję do wybuchu. Rosja musiałaby wykorzystać taktykę lub broń, która narażałaby na niebezpieczeństwo ogromną liczbę cywilów, wymagając większego zaangażowania NATO, a być może nawet interwencji ONZ. Rosja musiałaby zrównać z ziemią duże miasto, zamieszkane przez setki tysięcy cywilów. Potrzebują, by Rosja zrzuciła bomby MOAB lub atomowe. Potrzebują dramatycznej zbrodni wojennej; w przeciwnym razie atlantycka opinia publiczna nie poprze działań w terenie ani nie zgodzi się na pobór wojskowy.
Poparcie społeczne dla pomocy pieniężnej i wojskowej w Ukrainie szybko spada, a Ukraina wie, że wkrótce przegra. Ofensywa na Kursk wygląda na akt desperacji, wywołany tą rzeczywistością. (Cdn.)
Brandon Smith
Tłum. Andrzej Filus
Źródło: ZeroHedge

