Gospodarka i politykaPolecane

Koniec amerykańskiego Bliskiego Wschodu. Iran i ostatnie tchnienie nieudanego porządku (2)

PĘKNIĘCIA W FUNDAMENTACH

Przez wiele dekad po II wojnie światowej amerykańskie ambicje na Bliskim Wschodzie były definiowane przez globalną rywalizację ze Związkiem Radzieckim, co dawało Washingtonowi ponadprzeciętne zainteresowanie polityką regionalną, ale jednocześnie zniechęcało go do jawnej interwencji militarnej. Obecny porządek na Bliskim Wschodzie, ustanowiony przez administrację George H. W. Busha po upadku Związku Radzieckiego i wyzwoleniu Kuwejtu spod okupacji irackiej w wojnie w Zatoce Perskiej w latach 1990–1991, został zdefiniowany przez prymat Ameryki. Mając historyczną szansę zapewnienia sobie niekwestionowanej dominacji nad od dawna spornym regionem, Washington okazał się niezastąpiony, tworząc bazy wojskowe i ustanawiając mechanizmy bezpieczeństwa, mające na celu powstrzymanie Iraku i Iranu. Jego wsparcie militarne i polityczne zapewniło przetrwanie niemal każdego reżimu w regionie.

Aby legitymizować swoją rolę jako czegoś więcej niż drapieżnej dominacji, Washington zainicjował arabsko-izraelski proces pokojowy, mając nadzieję na integrację swoich arabskich sojuszników i Izraela we wspólnych ramach bezpieczeństwa. W rezultacie region został podzielony między blok, kierowany przez Amerykanów, obejmujący Izrael, Turcję i niemal wszystkie państwa arabskie, a przeciwstawny, mniej formalny blok, obejmujący Iran, Syrię pod rządami dynastii Assada oraz podmioty niepaństwowe, takie jak Hamas, Hezbollah i Houthi. Struktura ta pozostała niezmieniona przez trzy dekady dramatycznych zmian w polityce globalnej, regionalnej i amerykańskiej.

Z punktu widzenia Amerykanów, ten porządek zapewnił pewien stopień stabilności, chroniąc jednocześnie kluczowe interesy USA, takie jak handel ropą naftową, bezpieczeństwo Izraela i walka z terroryzmem. I pod wieloma względami jest to prawdą. Izrael nie stanął w obliczu zagrożenia na poziomie państwa ani nie toczył wojny z równorzędnym konkurentem od 1973 roku, co prawdopodobnie skłoniło go do niedocenienia wyzwania, jakim jest atak na Iran. Kraje arabskie współpracowały z Izraelem przeciwko wspólnym wrogom, pomimo braku sprawiedliwego rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego. W przeważającej mierze ropa naftowa płynęła nieprzerwanie po rozsądnych cenach. Żadne mocarstwo nie podważyło poważnie amerykańskiej dominacji – nawet Chiny, które poprzestawały na biernym przyglądaniu się i wykorzystywaniu możliwości gospodarczych, jakie stwarzało bezpieczeństwo, zapewniane przez Amerykę.

Dla Washingtonu strategiczne korzyści, płynące z tego porządku zdawały się uzasadniać koszty wojen, niezbędnych do jego utrzymania. Cena była jednak znacznie wyższa dla mieszkańców regionu. W ciągu ostatnich 35 lat Izrael angażował się w liczne mniejsze wojny przeciwko znacznie słabszym sąsiadom, izraelsko-palestyński proces pokojowy całkowicie się rozpadł, Hamas zaatakował Izrael 7. października, a Izrael w konsekwencji przystąpił do niszczenia Gazy. W Iraku Stany Zjednoczone przez dwanaście lat stosowały dotkliwe sankcje, sporadyczne bombardowania, nieudane zmiany reżimu i działania, mające na celu przeciwdziałanie proliferacji, a następnie katastrofalną inwazję i okupację w 2003 roku, a wszystko to pochłonęło ogromne straty ludzkie. Pod amerykańskim nadzorem katastrofalne wojny zniszczyły Liban, Libię, Sudan, Syrię i Jemen.

 

DLA WIĘKSZOŚCI LUDZI AMERYKAŃSKI PORZĄDEK OZNACZAŁ JEDYNIE PRZEMOC I STRATY

Porządek regionalny opierał się na amerykańskich gwarancjach bezpieczeństwa nie tylko dla państw arabskich, ale także, co kluczowe, dla autokratów, którzy nimi kierowali. Utrzymanie demokratycznych aspiracji na dystans było równie istotne dla tego układu, jak ochrona przed irańskim atakiem militarnym. Przez krótką chwilę podczas arabskich powstań w latach 2010–2011 dążenie do zmian wydawało się nie do zatrzymania, ale poza tym układ działał. Niemal wszystkie reżimy w amerykańskim systemie sojuszniczym utrzymały władzę; większość zacieśniła ją w następstwie protestów. Amerykańskie poparcie dla neoliberalnych reform gospodarczych zachęcało te reżimy do realizacji programów prywatyzacyjnych, które napędzały korupcję elit, jednocześnie zubażając większość społeczeństwa. Kampania Washingtonu przeciwko terroryzmowi zachęcała sojuszników do stosowania inwazyjnych form inwigilacji i represjonowania potencjalnej opozycji w imię bezpieczeństwa. Chociaż bogate państwa naftowe Zatoki Perskiej i niewielkie odłamki arabskich elit rozkwitały w tym systemie, dla większości ludzi amerykański porządek oznaczał jedynie przemoc, beznadzieję i deprawację. Pod względem niemal wszystkich wskaźników ekonomicznych, politycznych i rozwojowych Bliski Wschód pod dominacją amerykańską radził sobie znacznie gorzej niż jakikolwiek inny region. (Cdn.)

 

Marc Lynch,

Tłum. Andrzej Filus

MARC LYNCH jest profesorem nauk politycznych i spraw międzynarodowych na Uniwersytecie George Washingtona oraz autorem książki America’s Middle East: The Ruination of a Region.

Za: Foreign Affairs

(Visited 2 times, 2 visits today)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *