Inwazja na Wenezuelę?
Pretekst „wojny z narkotykami” to żart
Aby omówić kwestię Wenezueli i USA, dołączył do mnie Kevin Barrett, redaktor Veterans Today, z Saidii w Maroku. Bardzo miło cię gościć w tym programie, Kevin. Chciałem cię zapytać, jak twoim zdaniem wiarygodne i uzasadnione są twierdzenia USA, że to, co robią, dotyczy wyłącznie walki z narkotykami?
K. B.: To oczywiście żart. Oni sami nie traktują tego poważnie. Nie ma żadnych dowodów na istnienie kartelu Soles lub Suns, w który rzekomo zamieszany jest prezydent Wenezueli, Nicolas Maduro. Nawet amerykańskie media głównego nurtu, które są w istocie imperialnym aparatem propagandowym, przyznają, iż taki kartel nie istnieje, że administracja Trumpa po prostu go zmyśliła.
A wysłanie tej floty na wybrzeże Wenezueli, w tym okrętu podwodnego z bronią jądrową, oczywiście nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek próbą przeciwdziałania handlowi narkotykami. To groźby terrorystyczne wobec Wenezueli, mające na celu w istocie podjęcie kroków w kierunku odzyskania przez Amerykę kontroli nad tym, co może być największym na świecie źródłem niewykorzystanych zasobów ropy naftowej.
Cały świat o tym wie, a jednak administracja Trumpa bezczelnie kłamie, wymyślając historie o narkotykach jako rodzaj niemal humorystycznej, transparentnej przykrywki.
Masz rację, Kevin. Jak bardzo, Twoim zdaniem, na stanowisko Stanów Zjednoczonych wpływają wewnętrzne programy polityczne, zwłaszcza w okresie wyborczym?
K. B.: Myślę, że to posunięcie polityczne, zgodne z działaniami administracji Trumpa, które zasadniczo zwracają się ku półkuli zachodniej i próbują uderzyć się w pierś, aby odzyskać potęgę zgodnie z kampanią Make America Great Again, nawiązującą do epoki amerykańskiego imperializmu na półkuli zachodniej w XIX i na początku XX wieku. Najwyraźniej w zasadzie poddali się Rosji i Chinom, ponieważ te kraje są teraz wystarczająco duże, aby się bronić. Niczym przysłowiowy szkolny łobuz, kierownictwo administracji Trumpa czepia się krajów, które uważa za słabsze.
A najłatwiejszy łup jest na półkuli zachodniej. Dlatego grożą Danii inwazją i kradzieżą Grenlandii. Grożą inwazją i okupacją Kanady oraz kradzieżą jej znacznych zasobów ropy naftowej. Grożą również zaatakowaniem największego naftowego skarbu na świecie – wenezuelskich złóż ropy.
Ale Wenezuelczycy nie chcą o tym słyszeć. Obecnie w Wenezueli jest około 5 milionów członków milicji, gotowych do obrony swojego kraju. W zeszłym tygodniu utworzono ponad 1000 centrów rekrutacyjnych milicji, które są przepełnione ochotnikami. Tak, jak Iran zjednoczył się przeciwko tego rodzaju agresji, tak Wenezuela robi to samo.
Kevin Barrett
Tłum. Andrzej Filus

