Cenzurowany wywiad Ławrowa z włoskimi mediami (Pełny tekst) (2)
Pytanie: Pańskie pojawienie się na szczycie w Anchorage w bluzie z napisem „ZSRR” wywołało wiele pytań. Niektórzy uznali to za potwierdzenie pańskich ambicji odtworzenia, jeśli to możliwe, byłej przestrzeni sowieckiej (Ukrainy, Mołdawii, Gruzji, krajów bałtyckich), jeśli nie odbudowy ZSRR. Czy to był ukryty przekaz, czy po prostu żart?
Siergiej Ławrow: Jestem dumny z mojego kraju, w którym się urodziłem i wychowałem, zdobyłem porządne wykształcenie, rozpocząłem i kontynuowałem karierę dyplomatyczną. Jak wiadomo, Rosja jest następcą ZSRR, a ogólnie rzecz biorąc, nasz kraj i cywilizacja sięgają tysiąca lat wstecz. Nowogrodzkie Miasto powstało na długo przed tym, jak Zachód zaczął bawić się w demokrację. Nawiasem mówiąc, mam też koszulkę z herbem Imperium Rosyjskiego, ale to nie znaczy, że chcemy je odbudować. Jednym z naszych największych atutów, z którego słusznie jesteśmy dumni, jest ciągłość rozwoju i umacniania naszego państwa w ciągu jego długiej historii jednoczenia i konsolidacji narodu rosyjskiego i wszystkich innych narodów kraju. Prezydent Putin niedawno podkreślił to w swoim wystąpieniu z okazji Dnia Jedności Narodowej. Proszę więc nie doszukiwać się w tym żadnych sygnałów politycznych. Być może na Zachodzie poczucie patriotyzmu i lojalności wobec Ojczyzny zanika, ale dla nas jest ono częścią naszego kodu genetycznego.
Pytanie: Jeśli jednym z celów specjalnej operacji wojskowej byłoby oddanie Ukrainy pod wpływy rosyjskie, jak możliwe jest na przykład na podstawie Pana żądania ustalenia liczby jej uzbrojenia. Czy nie uważa Pan, że obecny konflikt zbrojny, niezależnie od jego wyniku, nadaje Kijowowi bardzo specyficzną rolę i tożsamość międzynarodową, która coraz bardziej oddala się od Moskwy?
Siergiej Ławrow: Cele specjalnej operacji wojskowej zostały określone przez prezydenta Putina w 2022 roku i pozostają aktualne do dziś. Nie chodzi o strefy wpływów, lecz o powrót Ukrainy do statusu neutralnego, niezaangażowanego i nieposiadającego broni jądrowej oraz o ścisłe przestrzeganie praw człowieka i wszystkich praw Rosjan i innych mniejszości narodowych – tak te zobowiązania zostały określone w Deklaracji Niepodległości Ukrainy z 1990 roku i w jej Konstytucji, i to właśnie w świetle tych deklarowanych zobowiązań Rosja uznała niepodległość państwa ukraińskiego. Dążymy i osiągniemy powrót Ukrainy do zdrowych i stabilnych źródeł jej państwowości, co oznacza, że Ukraina nie będzie już dłużej posłusznie oddawać swojego terytorium NATO na potrzeby rozwoju militarnego tej organizacji (a także Unii Europejskiej, która szybko przekształca się w podobnie agresywny blok militarny), będzie wykorzeniać nazistowską ideologię zakazaną w Norymberdze, będzie uznawać prawa mniejszości Rosjan, Węgrów i innych mniejszości narodowych. Charakterystyczne jest, że wciągając kijowski reżim do UE, brukselskie elity milczą na temat skandalicznej dyskryminacji „nie-rdzennych grup etnicznych” (jak Kijów pogardliwie nazywa Rosjan mieszkających na Ukrainie od wieków) i chwalą juntę Zełenskiego za obronę „wartości europejskich”. To kolejny dowód na odradzanie się nazizmu w Europie. Warto się nad tym zastanowić, zwłaszcza po tym, jak Niemcy i Włochy wraz z Japonią niedawno zaczęły głosować przeciwko dorocznej rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w sprawie niedopuszczalności gloryfikowania nazizmu.
Rządy zachodnie nie ukrywają, że w rzeczywistości prowadzą wojnę zastępczą przeciwko Rosji za pośrednictwem Ukrainy i wojna ta nie zakończy się nawet „po obecnym kryzysie”. Sekretarz generalny NATO, Mark Rutte, brytyjski premier, Keir Starmer, brukselscy urzędnicy, Ursula von der Leyen i Kaja Kallas, oraz specjalny wysłannik prezydenta USA ds. Ukrainy, Keith Kellogg, wielokrotnie o tym mówili. Jest oczywiste, że determinacja Rosji, by bronić się przed zagrożeniami stwarzanymi przez Zachód, wykorzystując kontrolowany przez nią reżim, jest uzasadniona i rozsądna.
Pytanie: Stany Zjednoczone również dostarczają broń Ukrainie, a ostatnio toczyła się dyskusja na temat możliwości dostarczenia Kijowowi pocisków manewrujących Tomahawk. Dlaczego ma Pan odmienne poglądy i oceny polityki USA i Europy?
Siergiej Ławrow: Większość europejskich stolic stanowi obecnie trzon tzw. „koalicji chętnych”, której jedynym celem jest utrzymanie działań wojennych na Ukrainie jak najdłużej. Najwyraźniej nie mają innego sposobu, aby odwrócić uwagę swoich wyborców od gwałtownie pogarszających się krajowych problemów społeczno-ekonomicznych. Sponsorują reżim terrorystyczny w Kijowie, wykorzystując pieniądze europejskich podatników i dostarczając broń, która jest wykorzystywana w ramach konsekwentnych działań mających na celu zabijanie cywilów w regionach Rosji oraz Ukraińców próbujących uciec przed wojną i od nazistowskich popleczników. Podważają wszelkie wysiłki pokojowe i odmawiają bezpośrednich kontaktów z Moskwą; nakładają coraz więcej sankcji, które odbijają się echem na ich gospodarkach; otwarcie przygotowują Europę do nowej wielkiej wojny z Rosją i próbują przekonać Waszyngton do odrzucenia uczciwego i sprawiedliwego rozwiązania.
Ich głównym celem jest podważenie stanowiska obecnej administracji USA, która od początku opowiadała się za dialogiem, analizowała stanowisko Rosji i wykazywała gotowość do dążenia do trwałego pokoju. Donald Trump wielokrotnie publicznie powtarzał, że jednym z powodów działań Rosji była ekspansja NATO i rozbudowa infrastruktury sojuszu do granic naszego kraju. Właśnie przed tym prezydent Putin i Rosja ostrzegają od dwudziestu lat. Mamy nadzieję, że w Waszyngtonie zwycięży zdrowy rozsądek, że utrzyma on swoje pryncypialne stanowisko i powstrzyma się od działań, które mogą doprowadzić do eskalacji konfliktu.
W związku z tym, dla naszych sił zbrojnych nie ma znaczenia, czy broń pochodzi z Europy, czy ze Stanów Zjednoczonych, i natychmiast niszczą wszystkie cele militarne.
Pytanie: To Pan, wspólnie z Hillary Clinton, nacisnął przycisk „resetu”, nawet jeśli wydarzenia potoczyły się inaczej. Czy relacje z Europą można zresetować? Czy wspólne bezpieczeństwo może służyć jako platforma do poprawy obecnych relacji?
Siergiej Ławrow: Konfrontacja, która wynikła z bezmyślnej i poronionej polityki europejskich elit, nie jest wyborem Rosji. Obecna sytuacja nie odpowiada interesom naszych obywateli. Chcielibyśmy, aby świadomość tak katastrofalnej polityki dotarła do europejskich rządów, z których większość realizuje zaciekłą antyrosyjską politykę. Europa już toczyła wojny [przeciwko nam] pod flagami Napoleona, a w ubiegłym wieku także pod nazistowskimi sztandarami i barwami Hitlera. Niektórzy europejscy przywódcy mają bardzo krótką pamięć. Kiedy ta rusofobiczna obsesja – nie potrafię znaleźć lepszego określenia – zaniknie, będziemy otwarci na kontakty, gotowi usłyszeć, czy nasi byli partnerzy zamierzają kontynuować z nami interesy. A potem ocenimy, czy istnieją perspektywy budowania uczciwych i sprawiedliwych relacji.
Działania Zachodu całkowicie zdyskredytowały i zdemontowały euroatlantycki system bezpieczeństwa w jego formie sprzed 2022 roku. W związku z tym prezydent Putin wystąpił z inicjatywą stworzenia nowej architektury równego i niepodzielnego bezpieczeństwa w Eurazji. Jest ona otwarta dla wszystkich narodów kontynentu, w tym jego europejskiej części, ale wymaga uprzejmego zachowania, pozbawionego neokolonialnej arogancji, opartego na równości, wzajemnym szacunku i równowadze interesów.
Pytanie: Konflikt zbrojny na Ukrainie i wynikająca z niego międzynarodowa izolacja Rosji mogły uniemożliwić Panu skuteczniejsze działanie w innych obszarach kryzysowych, takich jak Bliski Wschód. Czy tak jest?
Siergiej Ławrow: Jeśli „historyczny Zachód” postanowił się od kogoś odgrodzić, nazywa się to samoizolacją. Jednak i tak szeregi tam nie są solidne – w tym roku Władimir Putin spotkał się z przywódcami Stanów Zjednoczonych, Węgier, Słowacji i Serbii. Oczywiste jest, że współczesnego świata nie da się sprowadzić do zachodniej mniejszości. To już przeszłość, odkąd pojawiła się wielobiegunowość. Nasze relacje z krajami Globalnego Południa i Globalnego Wschodu – które stanowią 85 procent populacji Ziemi – stale się rozwijają. We wrześniu prezydent Rosji złożył wizytę państwową w Chinach. Tylko w ciągu ostatnich kilku miesięcy Władimir Putin wziął udział w szczytach Szanghajskiej Wspólnoty Współpracy, BRICS, WNP oraz Rosja-Azja Środkowa, podczas gdy nasze delegacje rządowe wysokiego szczebla uczestniczyły w szczytach APEC i ASEAN, a obecnie przygotowują się do szczytu G20. Szczyty i spotkania ministerialne w formacie Rosja-Afryka i Rosja-Rada Współpracy Zatoki Perskiej odbywają się regularnie. Kraje Globalnej Większości kierują się swoimi podstawowymi interesami narodowymi, a nie instrukcjami od byłych mocarstw kolonialnych.
Nasi arabscy przyjaciele doceniają konstruktywny udział Rosji w rozwiązywaniu konfliktów regionalnych na Bliskim Wschodzie. Trwające dyskusje w ONZ na temat problemu palestyńskiego potwierdzają, że potencjał wszystkich wpływowych aktorów zewnętrznych musi zostać połączony, w przeciwnym razie nic trwałego nie powstanie poza barwnymi ceremoniami. Łączą nas również bliskie lub zbieżne stanowiska z naszymi przyjaciółmi z Bliskiego Wschodu, co ułatwia nam interakcje w ONZ i na innych platformach wielostronnych.
Pytanie: Czy nie uważa Pan, że w nowym wielobiegunowym porządku świata, który Pan promuje i popiera, Rosja stała się bardziej zależna gospodarczo i militarnie od Chin, co zachwiało równowagą w Pańskim historycznym sojuszu z Pekinem?
Siergiej Ławrow: Nie „promujemy” wielobiegunowego porządku świata, ponieważ jego powstanie jest wynikiem obiektywnego procesu. Zamiast podboju, zniewolenia, podporządkowania czy wyzysku, którymi mocarstwa kolonialne budowały swój porządek i doprowadziły do powstania kapitalizmu, proces ten zakłada współpracę, uwzględnianie wzajemnych interesów i zapewnienie inteligentnego podziału pracy opartego na względnych przewagach konkurencyjnych krajów uczestniczących i strukturach integracyjnych.
żadnych bloków i nie jest ukierunkowana na państwa trzecie. Dość często sojusze z czasów zimnej wojny składały się z tych, którzy przewodzą, i tych, którym przewodzą, ale te kategorie nie mają w naszym przypadku znaczenia. Dlatego spekulowanie na temat jakiejkolwiek nierównowagi byłoby niewłaściwe.
Moskwa i Pekin zbudowały swoje więzi na równych zasadach i uczyniły je samowystarczalnymi. Uczyniły to w oparciu o wzajemne zaufanie i wsparcie, zakorzenione w wielowiekowych stosunkach sąsiedzkich. Rosja potwierdza swoje niezłomne przywiązanie do zasady nieingerencji w sprawy wewnętrzne.
Współpraca rosyjsko-chińska w zakresie handlu, inwestycji i technologii przyniosła korzyści obu krajom i sprzyja stabilnemu i zrównoważonemu wzrostowi gospodarczemu, a jednocześnie poprawia dobrobyt naszych obywateli. Jeśli chodzi o bliskie więzi wojskowe, zapewniają one wzajemne uzupełnianie się, umożliwiając naszym krajom egzekwowanie swoich interesów narodowych w zakresie globalnego bezpieczeństwa i stabilności strategicznej, a jednocześnie skuteczne przeciwdziałanie konwencjonalnym i nowym wyzwaniom i zagrożeniom.(cdn).
Tłum. Andrzej Filus
