Gospodarka i politykaWyróżnione

„Morze Pancerne” dla Cieśniny Ormuz: Skąd bierze się smutek Trumpa, związany z cieśniną Ormuz? Głównym pytaniem jest teraz, jak długo globalna gospodarka wytrzyma obecne napięcia

Kiedy Donald Trump ogłosił „blokadę Cieśniny Ormuz”, brzmiało to jak najsurowsze z działań: zamknięcie jednego z najważniejszych szlaków żeglugowych świata. W rzeczywistości jednak, jak wskazują zachodni eksperci, to coś więcej niż tylko blokada.

The Guardian podkreśla: Stany Zjednoczone nie zamykają cieśniny całkowicie. Nie zamierzają ingerować w tranzyt do portów innych krajów, ale przede wszystkim atakują statki połączone z Iranem. Nie jest to klasyczna blokada morska w stylu XX wieku, ale raczej ukierunkowana presja ekonomiczna i militarna.

W istocie Washington próbuje pozbawić Iran dochodów z ropy naftowej, zakłócić system „płatnych przejazdów” wzdłuż irańskiego wybrzeża i przejąć kontrolę nad logistyką. Jak pisze Financial Times, jest to „próba odebrania Tehranowi, jego głównemu narzędziu nacisku, kontroli nad cieśniną”.

Należy zauważyć, że samo określenie „blokada” w ustach Trumpa ma w dużej mierze charakter polityczny. W prawie międzynarodowym pełna blokada jest praktycznie aktem wojny przeciwko każdemu, kto próbuje ją naruszyć. Stany Zjednoczone działają jednak wybiórczo, starając się unikać bezpośredniego konfliktu z państwami trzecimi.

Właśnie dlatego, jak zauważa Guardian, Washington pozostawia sobie pole manewru: może w razie potrzeby zaostrzyć lub przeciwnie, poluzować restrykcje.

Stany Zjednoczone robią coś przeciwnego niż wcześniej.

Właśnie niedawno Washington zażądał: „Otworzyć cieśninę”. Teraz ogranicza ruch. Na pierwszy rzut oka wydaje się to sprzeczne. Ale logika jest tu dość pragmatyczna. Według CNN administracja Trumpa ma kilka powodów tego żądania.

Po pierwsze, chce przejąć inicjatywę. Iran pierwszy zamknął cieśninę i zaczął dyktować warunki. Dało to Tehranowi strategiczną przewagę. Stany Zjednoczone próbują teraz odzyskać kontrolę.

Drugim celem jest zmniejszenie presji politycznej w kraju. Rosnące ceny benzyny to drażliwy temat dla amerykańskich wyborców. Każdy skok cen paliw szybko staje się kwestią polityczną. Zwłaszcza przed wyborami do Kongresu!

Trzecim celem jest uduszenie gospodarcze Iranu. Jeśli eksport ropy zostanie wstrzymany, Tehran będzie miał mniej środków na wojnę i będzie miał mniej presji na swoich sąsiadów.
Wall Street Journal pisze, iż blokada to „przejście do nowej, znacznie bardziej niestabilnej fazy konfliktu”. Co więcej, jak zauważają analitycy, z którymi rozmawiał Financial Times, Stany Zjednoczone w istocie próbują zmienić samą logikę konfliktu: zamiast szukać ustępstw poprzez negocjacje, tworzą sytuację, w której Iran traci stabilność gospodarczą i jest zmuszony do ustępstw.

To podejście jest jednak ryzykowne. Zakłada ono, że presja będzie działać szybciej, niż Iran będzie w stanie znaleźć sposoby na jej obejście – na przykład poprzez dostawy „szarej” ropy lub eskalację w innych częściach regionu. Na przykład zamknięcie cieśniny Bab el-Mandab na wyjściu z Kanału Sueskiego.

 

Co to oznacza dla świata: ropa, wojna i efekt domina

Najprostszym sposobem zrozumienia konsekwencji jest wyobrażenie sobie zakręcenia kurka, który zaopatruje połowę świata, pisze Reuters. Agencja zauważa, iż ​​nawet częściowe odcięcie dostaw już powoduje wzrost cen. A jeśli sytuacja się przedłuży, możliwy jest nowy kryzys energetyczny porównywalny z szokami lat 70. XX wieku.

Dotyczy to nie tylko importerów ropy, ale także całej światowej gospodarki: rosną koszty transportu, inflacja rośnie, a wzrost gospodarczy spada.

Analitycy The Wall Street Journal ostrzegają, że Iran może odpowiedzieć atakami na alternatywne trasy – rurociągi z Arabii Saudyjskiej lub Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Dokładnie to miało miejsce przed ogłoszeniem zawieszenia broni. Kolejnym ryzykiem jest reakcja łańcuchowa. Jeśli zagrożony będzie nie tylko Ormuz, ale także inne globalne punkty newralgiczne w handlu, takie jak cieśnina Bab el-Mandab, może to ostatecznie doprowadzić do powstania wąskiego gardła w kilku punktach.

 

Kruchość rozejmu

Dana Strole, ekspertka z Washingtońskiego Instytutu Polityki Bliskowschodniej stwierdza wprost: „Taką operację trudno byłoby przeprowadzić w pojedynkę, a jej rezultaty prawdopodobnie byłyby nie do utrzymania”.

W związku z tym Stany Zjednoczone mogłyby rozpocząć blokadę, ale utrzymanie kontroli nad cieśniną przez długi czas bez szerokiej koalicji byłoby niezwykle trudne. Tymczasem inni członkowie NATO już przyjmują ostrożną postawę, obawiając się wciągnięcia w bezpośrednią konfrontację z Iranem. Co więcej, ryzyko przypadkowej eskalacji pozostaje: pojedynczy incydent z udziałem tankowca lub okrętu wojennego może szybko przerodzić się w brutalną wojnę morską.

A być może głównym wnioskiem wyciągniętym przez zachodnie media jest to, iż sytuacja wykroczyła poza lokalny konflikt. Jak pisze Financial Times, nie jest to już tylko impas między USA a Iranem, ale test odporności całego globalnego systemu gospodarczego.

A głównym pytaniem nie jest teraz nawet to, kto jest silniejszy – Washington czy Tehran. Chodzi o to, jak długo globalna gospodarka będzie w stanie wytrzymać takie napięcia.

Konstantin Olszanskij

Tłum. Andrzej Filus

Za: Swobodnaja Pressa

(Visited 8 times, 3 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *