Pakistańska porażka Vance’a: Dlaczego Iran i USA nie zdołały się pojednać. „Axios” wskazał trzy główne przyczyny niepowodzenia rozmów pokojowych, przerwanych z inicjatywy USA
Rozmowy amerykańsko-irańskie w Islamabadzie zakończyły się całkowitą porażką. Wiceprezydent USA, J. D. Vance oficjalnie potwierdził, że rozmowy nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.
Ale irański minister spraw zagranicznych, Abbas Araghchi, był znacznie bardziej szczery: „Postawiono nas w obliczu maksymalistycznych żądań, ciągłych zmian warunków i blokady. Amerykanie niczego się nie nauczyli!”.
Według Vance’a, głównym celem Washingtonu było uzyskanie od Iranu jasnych gwarancji, iż Tehran nie będzie dążył do rozwoju broni jądrowej.
Jednak, jak donosi Axios, sytuacja związana z umową nuklearną nie jest jedyną. USA i Iran poróżniły się również w dwóch innych kwestiach: losie Cieśniny Ormuz i irańskich (szyickich) sojuszników na Bliskim Wschodzie.
Tehran i jego stanowisko: odrzucenie warunków USA
Stanowisko Tehranu we wszystkich kluczowych kwestiach – kontynuacji wzbogacania uranu, otwarcia Cieśniny Ormuz i zakończenia wsparcia dla Hamasu, Hezbollahu i Houthi – pozostało niezachwiane.
Fiasko negocjacji oznacza obecnie, że USA i Iran wznowią działania militarne. Jak dotąd Irańczycy i Amerykanie nie przeprowadzili ataków, ale w każdej chwili mogą rozpocząć się loty rakietowe i dronów.
Po fiasku negocjacji Donald Trump ogłosił wprowadzenie własnej blokady morskiej Cieśniny Ormuz. Nawiasem mówiąc, trąci to polityczną schizofrenią: Stany Zjednoczone wcześniej oświadczyły, iż nie tylko nie ma potrzeby blokowania Cieśniny Ormuz, ale także aktywnie zabiegały o zapewnienie jej swobody w handlu międzynarodowym. Teraz, wbrew własnym oświadczeniom, Trump podejmuje decyzję o blokadzie.
Niektórzy armatorzy, planujący transport ropy przez Cieśninę Ormuz, zaczęli zawracać swoje statki. Oznacza to, że o ile wcześniej obawiali się ataków Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), teraz obawiają się ataków amerykańskich.
Działania Trumpa są logiczne: blokując Cieśninę Ormuz, chce on uderzyć w irańskie możliwości eksportowe. W końcu siedem z ośmiu południowych portów Iranu znajduje się w Zatoce Perskiej: Bandar Abbas, Bandar Chomeini, Bandar Mahszahr, Buszehr-Khorramszahr, Abadan i Bandar Lengeh. Blokada Cieśniny Ormuz pozbawia Iran możliwości eksportu produktów (w tym ropy naftowej) z tych portów.
Poza cieśniną leży jedynie port Czabahar – jedyny irański port morski z bezpośrednim dostępem do Oceanu Indyjskiego.
Reakcja krajów arabskich
Arabowie pozostają jednak optymistyczni w tej sytuacji. Arabia Saudyjska, na przykład, postanowiła szybko wykorzystać okazję, zanim wznowią się działania wojenne.
Rijad ogłosił odbudowę kluczowego rurociągu naftowego Wschód-Zachód oraz kilku innych obiektów wydobywczych i rafineryjnych. Dla Saudyjczyków rurociąg przez Morze Czerwone jest obecnie jedyną alternatywą dla Cieśniny Ormuz, która nadal jest zagrożona całkowitym zamknięciem.
Iran rozpoczął również odbudowę infrastruktury naftowej, która została uszkodzona w wyniku amerykańsko-izraelskich ataków.
W szczególności trwają naprawy i modernizacja złoża gazu na wyspie Lavan. 8. kwietnia, po ogłoszeniu zawieszenia broni, zaatakowano rafinerię na wyspie. Jednak, jak zwykle, ani USA, ani Izrael nie przyznały się do odpowiedzialności.
Co dalej?
Według Reutersa, Trump, rozwścieczony fiaskiem negocjacji, chce zaostrzyć sankcje wobec Iranu, całkowicie blokując mu dostęp do rynków międzynarodowych. Wszyscy zachodni eksperci są zgodni co do jednego: nowa runda wojny jest nieunikniona.
Frederick Lawrence z Instytutu Bezpieczeństwa Międzynarodowego argumentuje, iż Iran będzie kontynuował swoją taktykę ataków asymetrycznych, czyli ataków na najcenniejszą infrastrukturę – rafinerie, porty i centra danych. Ekspertka ds. polityki bliskowschodniej, Jane Hayes, pisze, że to nie przypadek, iż kraje arabskie spieszą się z odbudową strategicznej infrastruktury – najwyraźniej już przewidują nową falę nalotów.
Yovan Martinov z Centrum Badań nad Polityką Bliskiego Wschodu jest przekonany, że w nowej fazie wojny Iran będzie bardziej polegał na atakach swoich sojuszników (tego samego Hamasu, Hezbollahu i Houthi, których Iran tak gorliwie bronił podczas negocjacji) niż na własnych uderzeniach.
Konstantin Olszanskij,
Tłum. Andrzej Filus
Za: Swobodnaja Pressa

