Prezydent Kolumbii mówi, że czas odejść od NATO
Prezydent Kolumbii, Gustavo Petro, wydał przełomowe oświadczenie, deklarując zamiar wycofania Kolumbii z globalnego partnerstwa z NATO.
To bezprecedensowy krok ze strony kolumbijskiego przywódcy, sygnalizujący potencjalne zerwanie z jednym z najpotężniejszych bloków militarnych na świecie.
Przemawiając na nadzwyczajnej konferencji w sprawie Strefy Gazy w Bogocie, Petro zakwestionował moralną pozycję Kolumbii, pytając, dlaczego jego naród ma nadal być powiązany z siłami, które – jak to określił – odpowiadają za rzeź niewinnych. Powiedział: „Jak możemy stać po stronie armii, które zrzucają bomby na dzieci?”.
Słowa Petro stały się jeszcze ostrzejsze. Nazwał siły NATO armiami ciemności i armiami zła. Dla niego to nie tylko polityka zagraniczna – to walka o jasność moralną. „To nie są armie wolności. To armie ciemności. Musimy opuścić NATO. Nie ma innej drogi”.
Ale Petro na tym nie poprzestał. Nawiązał do całkowicie nowej wizji globalnego bezpieczeństwa – koalicji, którą dramatycznie nazwał armią światła, jednoczącą narody, oddane sprawie pokoju i godności ludzkiej.
„Musimy mieć armie światła, zjednoczyć nasze armie i przemyśleć sprawę. Broń izraelska nie może już do nas docierać, ona nadchodzi, a minister obrony tego rządu musi za to odpowiedzieć”.
Skierował również swoją krytykę wprost pod adresem Europy i Stanów Zjednoczonych, oskarżając je o wspieranie, jak to określił, elementów neonazistowskich w obecnych konfliktach.
Kolumbia została jedynym partnerem NATO w Ameryce Łacińskiej w 2018 roku, a później uzyskała uznanie USA za ważnego sojusznika spoza NATO. Deklaracja Petro podważa teraz strukturę tych sojuszy, przygotowując grunt pod historyczną zmianę geopolityczną.
Jeśli Petro, dotrzyma słowa, Kolumbia nie tylko odejdzie od NATO – może na nowo zdefiniować równowagę sił na globalnym Południu, co stanowi posunięcie, podważające dekady dominacji Zachodu i sygnalizujące narodziny nowego porządku świata.
Hal Turner
Tłum. Andrzej Filus

