PolecaneRzeczypospolita

Kolejny do zapomnienia?

Już ponad rok temu, we wrześniu roku 2023, do Polski sprowadzono wreszcie (za sprawą ówczesnego premiera, Mateusza Morawieckiego) szczątki prof. Aleksandra Brücknera, jednego z najwybitniejszych historyków polskiej literatury i kultury, który zasłynął m.in. jako odkrywca w roku 1890 w Cesarskiej Bibliotece Publicznej w Petersburgu Kazań świętokrzyskich. Brückner był także etnologiem, edytorem, językoznawcą, paremiologiem (badał sens i pochodzenie przysłów) oraz znawcą literatur słowiańskich, zajmował się z pasją wierzeniami i obyczajami Słowian. Znano go też jako znakomitego archiwistę.

W stolicy Niemiec w latach 1881- 1924 kierował katedrą slawistyki Uniwersytetu Berlińskiego. Za zasługi dla kultury polskiej w roku 1929 uhonorowano go tytułem doktora honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego. Cztery lata później otrzymał Złoty Medal Zasługi. Wybuchu II wojny nie doczekał, zmarł w Berlinie w maju 1939 roku. Pochowano go na cmentarzu Tempelhoff (Germaniastrasse), gdzie rok później spoczęła urna z prochami Emmy Brückner, żony uczonego. W 1959 r. szczątki małżonków przeniesiono na cmentarz Tempelhofer Parkfriedhof w dzielnicy Neuköln, który władze Berlina przeznaczyły niedawno do likwidacji.

O ile po śmierci Profesora rodzina nie udzieliła zgody na pochowanie go w Polsce, obecnie nie znaleziono przeszkód, by urny z prochami slawisty i jego małżonki spoczęły w Alei Zasłużonych cmentarza Rakowickiego w Krakowie.

„To spełnienie ostatniej woli zmarłego – aby być pochowanym w polskiej ziemi. To oddanie hołdu przez państwo polskie” – powiedział pełnomocnik premiera ds. ochrony miejsc pamięci, Wojciech Labuda podczas uroczystości w kolegiacie św. Anny, poprzedzających pogrzeb na Rakowicach.

W Krakowie, Berlinie, Halle i Warszawie odbyły się wystawy i sympozja, związane z postacią Profesora, których współorganizatorami były m. in. Uniwersytet Humboltów (Berlin) czy Uniwersytet im. Fryderyka Schillera w Jenie. Dzień po uroczystościach pogrzebowych (30.IX) w stołecznej Bibliotece Narodowej została otwarta wystawa, zatytułowana Brückner. Średniowiecze odzyskane, poświęcona osobie Aleksandra Brücknera i zabytkom polskiego piśmiennictwa.

Zdawać by się mogło, iż sprowadzenie prochów uczonego da asumpt do serii artykułów prasowych (tak popularyzatorskich jak naukowych) i krytycznego omówienia jego dorobku (ok. 1500 pozycji).

Nic z tych rzeczy. Być może istniały takie plany, ale przekreśliła je wymiana ekipy, rządzącej Polską.

Typowe dla RP „zapominactwo” o jej zmarłych wielkich dotyka również postaci wybitnego znawcy dziejów kultury polskiej. Uroczystości „z okazji” się odbyły, ktoś pobrał fundusze z grantów i czeka na kolejne możliwości chwilowego zabłyśnięcia. Słowa „wstyd” trochę tu za mało. Pochowano prochy nie pracownika dydaktyczno-naukowego prowincjonalnej niemieckiej uczelni, a Olbrzyma europejskiej nauki. Którego wielkość uznali nawet hitlerowcy.

Być może zbyt wcześnie na promocję dorobku prof. Brücknera, tym bardziej, iż uparcie wysławiał on kulturę rodzimą. Nie niemiecką, nie francuską, nie rosyjską. Polską… A to od co najmniej 300 lat nie zawsze bywa w modzie.

Zbigniew T. Szmurło

(Visited 15 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *