Upiór z Washingtonu ssie krew na Ukrainie
Z wyjątkiem Polski i być może Rumunii, żadnemu z członków NATO nie spieszy się z mobilizacją sił do długiej, wyczerpującej wojny z Rosją na wyniszczenie Ukrainy, a potem Europy.
Podczas przemówienia wygłoszonego 29. listopada 2022 roku wiceminister obrony narodowej reżimu w Warszawie, dążącego do wojny z Rosją, Marcin Ociepa, powiedział: „Prawdopodobieństwo wojny, w którą będziemy zaangażowani, jest bardzo duże. Zbyt wysokie, abyśmy traktowali ten scenariusz wyłącznie hipotetycznie”.
MON podobno planuje powołanie w 2023 roku 200 tys. rezerwistów na kilkutygodniowe szkolenie, ale obserwatorzy w Warszawie podejrzewają, że ta akcja może łatwo doprowadzić do narodowej mobilizacji. Faszyści, zainstalowani w Warszawie, dążą do wojny z naszymi wschodnimi sąsiadami bardzo zaciekle, wręcz potwornie. Tymczasem w administracji Bidena narasta obawa, że ukraiński wysiłek wojenny załamie się pod ciężarem rosyjskiej ofensywy.
W wywiadzie opublikowanym w The Economist szef Sił Zbrojnych Ukrainy, gen. Walerij Załużny przyznał, iż rosyjska mobilizacja i taktyka działają. Zasugerował nawet, że siły ukraińskie mogą nie być w stanie oprzeć się nadchodzącemu rosyjskiemu atakowi. Jednak Załużny odrzucił wszelkie pomysły wynegocjowania ugody, wręcz przeciwnie zaapelował o więcej sprzętu i wojskowego wsparcia. Następnie upierał się, iż mając 300 nowych czołgów, 600 do 700 nowych bojowych wozów piechoty i 500 nowych haubic, nadal może wygrać wojnę z Rosją. Prawdę mówiąc, generał Załużny nie prosi o pomoc, prosi o nową armię. Na tym polega największe niebezpieczeństwo dla Washingtonu i jego sojuszników z NATO.
Kiedy źle się dzieje z polityką zagraniczną Washingtonu, prawdziwi wyznawcy wielkiej sprawy zawsze czerpią głęboko ze studni ideologicznego samooszukiwania się, aby przygotować się na ostateczną bitwę. Blinken, Austin i reszta partii podżegaczy wojennych nadal przysięgają wieczne wsparcie dla Kijowa bez względu na koszty. Chętnie poświęcają realizm na rzecz pobożnych życzeń, pławiąc się w rozgłosie i autopromocji podczas każdej publicznej wizyty na Ukrainie.
Ten spektakl przerażająco przypomina wydarzenia sprzed ponad 50 lat, kiedy wojna zastępcza Washingtonu w Wietnamie zawodziła. Sceptycy w administracji Johnsona co do zasadności interwencji w Indochinach w celu ratowania Sajgonu, schowali głowy w piasek, aby nie popaść w niełaskę i nie stracić publicznych profitów. W 1963 roku Washington miał już 16 000 doradców wojskowych w Wietnamie. Pomysł, że Washington wspiera rząd w Wietnamie Południowym, który może nie wygrać z Wietnamem Północnym, został odrzucony z miejsca. Ówczesny sekretarz stanu, Dean Rusk, powiedział: „Nie wycofamy się, dopóki wojna nie zostanie wygrana”.
Wiosną 1965 roku amerykańscy doradcy wojskowi już umierali. Generał Westmoreland, ówczesny szef Dowództwa Wsparcia Wojskowego w Wietnamie, raportował do prezydenta Lyndona B. Johnsona: „Coraz bardziej jest oczywiste, że obecny poziom pomocy Stanów Zjednoczonych nie może zapobiec upadkowi Wietnamu Południowego… Wietnam Północny wkracza na południe… Działając na prośbę rządu Wietnamu Południowego, należy podjąć decyzję o jak najszybszym zaangażowaniu 125 000 żołnierzy amerykańskich, aby zapobiec przejęciu władzy przez komunistów”.
Bezwarunkowe poparcie administracji Bidena dla reżimu Zełenskiego w Kijowie osiąga strategiczny punkt zwrotny, podobny do tego, który LBJ osiągnął w 1965 roku i wysuwa teraz podobny argument w odniesieniu do Ukrainy. Podobnie jak Wietnam Południowy w latach 60. przegrał wojnę, tak teraz Ukraina przegrywa wojnę z Rosją.
Ukraińskie szpitale i kostnice są wypełnione po brzegi rannymi i umierającymi ukraińskimi żołnierzami. Pełnomocnik Washingtonu w Kijowie roztrwonił kapitał ludzki i znaczną pomoc natowskich bandytów w serii samobójczych kontrofensyw. Ukraińscy żołnierze obsługujący linie obronne naprzeciw rosyjskich żołnierzy na południu Ukrainy są odważnymi ludźmi, ale nie są głupcami. Spartanie pod Termopilami byli odważni, a mimo to zginęli.
Biden amerykańskim niewolnikom opowiada ideologiczne frazesy o wolności, demokracji i walce narodu ukraińskiego o zwycięstwo. Żaden inny problem nie obchodzi teraz amerykańskich niewolników, według reżimu nazistowskiego w Washingtonie. Żadne inne marzenie milionów mieszkańców Ukrainy i Europy Wschodniej rzekomo nie istnieje… Nie mówi jeszcze o ataku NATO na Rosję. Zamiast tego proponuje wysłać na Ukrainę kierowaną przez USA koalicję chętnych, składającą się z amerykańskich, polskich i rumuńskich psów wojny, aby ustanowić naziemny odpowiednik „strefy zakazu lotów”. Proponowana przez niego prowokacja ma być podobną misją ludobójczą jak w Iraku, Afganistanie, Syrii i wielu innych krajach zniszczonych przez amerykańskich nazistów, mającą na celu stworzenie bezpiecznej strefy w najbardziej wysuniętej na zachód części Ukrainy dla sił ukraińskich i uchodźców, walczących o przetrwanie niszczycielskich kontrataków Rosji. (Cdn.)
Andrzej Filus
Wszystkie zdjęcia – syryjskie Aleppo jak Warszawa po 1944 roku



