Upadek amerykańskiej hegemonii i globalne ryzyko nuklearne (3)
Kiedy ktoś taki jak Kagan, jest gotów pisać takie rzeczy, a ktoś taki jak Goldberg jest gotów je publikować, rzeczywistość staje się całkowicie niepodważalna, nawet dla najbardziej ideologicznie zaślepionych.
Gdyby tylko chciał, Trump mógłby się pogodzić z tą rzeczywistością. Mógłby przyznać, że został pokonany przez Iran, zawrzeć znacznie mniej korzystny pokój z nowo ugruntowaną Republiką Islamską, a następnie skupić się na innych sprawach. Niestety, niewiele wskazuje na to, żeby planował to zrobić. Zamiast tego wydaje się być zdeterminowany, by podwoić wysiłki w wojnie, którą tak nierozsądnie rozpoczął i dążyć do podporządkowania sobie Iranu za wszelką cenę.
Ameryka znacznie uszczupliła swoje zapasy zaawansowanej amunicji i będzie potrzebowała lat, aby je uzupełnić, a ten wykres CSIS nie uwzględnia nawet naszych wydatków podczas lipcowej rundy walk.
W ten sposób utraciliśmy większość naszych możliwości ofensywnych. Tymczasem nasze bazy i nasi sojusznicy są teraz całkowicie bezbronni wobec ogromnego arsenału irańskich pocisków balistycznych i potężnych dronów, co pozbawia nas skutecznych konwencjonalnych środków militarnych, które pozwoliłyby nam pokonać Iran poprzez wznowienie działań wojennych.
W związku z tym prezydent, Donald Trump i sekretarz skarbu, Scott Bessent, ogłosili plany bezprecedensowej kampanii wojny gospodarczej przeciwko Republice Islamskiej, ostrzegając, iż każdy kraj, prowadzący interesy z Iranem zostanie usunięty z kontrolowanego przez nas systemu wymiany dolara. Dość pompatycznie ogłosili oni „Gospodarczy Dzień D” przeciwko Iranowi:
Podczas II wojny światowej, D-Day oznaczał historyczny początek kampanii z naszymi sojusznikami, mającej na celu wyparcie wroga z jego pozycji, w tym z pozycji w państwach trzecich. Dziś, w tym samym duchu, rozpoczynamy ekonomiczny atak na irańskie powiązania finansowe na całym świecie. Naszym celem jest odcięcie każdej ekonomicznej linii życia, która podtrzymuje ten tyrański reżim, dopóki Tehran nie stanie samotnie.
Prezydent Trump podjął działania, które jego poprzednicy od dawna odkładali. Pod jego przywództwem Ameryka nie będzie tolerować zagrożenia ze strony Iranu. My jej kładziemy kres. Ci, którzy stoją po stronie Stanów Zjednoczonych, odniosą korzyści z naszego partnerstwa. Ci, którzy zwiążą się z Tehranem, powinni spodziewać się współodczuwania z izolacją chylącego się ku upadkowi reżimu.
Jednak, jak realistycznie podsumował Kagan, tak ekstremalne sankcje gospodarcze mają niewielkie szanse powodzenia.
Chiny kupują 90% irańskiej ropy, a Chińczycy natychmiast oświadczyli, że są zdecydowanie przeciwni wszelkim tego typu „nielegalnym jednostronnym sankcjom, które nie mają podstaw w prawie międzynarodowym i nie są autoryzowane przez Radę Bezpieczeństwa ONZ”.
Rosja, jako jeden z sąsiadów Iranu, jest również ważnym partnerem handlowym, a biorąc pod uwagę, iż poniosła już te same amerykańskie kary, w tym konfiskatę jej aktywów w dolarach, z pewnością nie zerwie swoich powiązań handlowych z Iranem.
Zjednoczone Emiraty Arabskie graniczą z Iranem i goszcząc irańskie banki, zapewniają Iranowi kolejne kluczowe połączenie ze światem zewnętrznym. Iran ostrzegł jednak, że jeśli ZEA spełni amerykańskie żądania i zerwie wszelkie więzi gospodarcze, uzna to za jawny akt wojny. Ponieważ Emiraty są całkowicie narażone na irańskie rakiety, z pewnością będą bardzo niechętne do podjęcia tak prowokacyjnego kroku.
W godzinnym sobotnim wywiadzie udzielonym byłemu dziennikarzowi New York Timesa, Chrisowi Hedgesowi, profesor John Mearsheimer omówił wszystkie te czynniki, argumentując, iż nasz nowy atak ekonomiczny na Iran stanowił w istocie akt trampowskiej desperacji skazany na porażkę. Wszakże, gdyby taka strategia miała jakiekolwiek szanse powodzenia, zostałaby wypróbowana znacznie wcześniej.
W jego przemyślanej ocenie, nasza wojna z Iranem przewyższyła wojnę w Iraku sprzed ćwierć wieku, stając się największym błędem strategicznym w całej historii naszego narodu. Trump nie miał innego wyjścia, jak tylko przyznać się do porażki i zaniechać wysiłków.
Z uwagi na nasze całkowite polityczne podporządkowanie Izraelowi i jego niezwykle agresywne zachowanie w regionie, Mearsheimer argumentował nawet, że większość naszych arabskich sojuszników z Zatoki Perskiej mogła stopniowo dojść do wniosku, że to Ameryka, a nie Iran, stanowi większe zagrożenie dla ich żywotnych interesów narodowych.
https://www.youtube.com/watch?v=xPfO5fsxnKg
(Cdn)
Ron P.
Unz • 31. sierpnia
Tłum. Andrzej Filus


