Rodzicielstwo pod lupą Wielkiego Brata

 

 

 

 

 

 

 

 

Poprawność polityczna, światopoglądowa oraz seksualna krępuje nasze życie narzucanym odgórnie prawem i narracją zachowań, stając się kolejnym jarzmem na szyi. Tu podam przykład sceny niezależnej HC/PUNK, która to od lat 90. XX w. mocno straciła na impecie wcale nie za sprawą mody, a ideologiczno-światopoglądowych podziałów. W kwestii seksualności scena od początku otworzyła się na nieskrępowany homoseksualizm, środowiska feministyczne oraz queer, trans itp. Dyskusja na tematy dzietności przelała się na scenie niezależnej w latach 90., jako że załoganci byli wtedy może rozrewolucjonizowani, ale licząc wiosny, to grupę tę tworzyły podlotki i – jak mawiało starsze pokolenie – „panny na wydaniu”. Pro choice, pro life. Mocne manifesty, płynące z liryków Gyernicy Y Luno i łódzkiej Homomilitii nie pozostawiały cienia wątpliwości, jaką drogą kroczyć będzie jarocińska, a potem squatowa awangarda. Moje ciało – mój wybór. Robię to, na co mam ochotę. Jeśli zachodzę w ciążę, to zgodnie z kanonem feministycznym usuwam „to coś”, czyli obcego i po sprawie. Co ciekawe, jak się okazuje konserwatywne europejskie rządy zachowują się ponoć jak skrajni lewicowcy lub raczej lewicowo-obyczajowi dyktatorzy z powieści Orwella, narzucając obyczajową poprawność, dotyczącą rodzicielstwa i rodziny. Rodzic 1, Rodzic 2, adopcja przez pary homoseksualne, coraz śmielsze zakusy pedofili, ocieplających swój wizerunek w Sieci czy, jak ostatnio czytałem, europejscy zoofile, walczący o swoje prawa. Może gdzieś w światłych „demokracjach” lud jest tak tolerancyjny, że tam to norma, ale ja mimo tego, że przesiąkłem duchem punk rocka, pewnych potraw przełknąć nie mogą, a na widok innych dostaję torsji. Smutne jest to, iż często ci, którzy będąc na scenie alternatywnej (czyli wyrzuconej poza nawias medialny) jako prostolinijni rewolucjoniści wolności, wpadają w dyktaturę poprawności władzy i urzędów inwigilacji i kontroli. W holenderskim Amsterdamie utworzono „wioski szumowin” dla nieznośnych sąsiadów, znanych z niechęci do gejów i lesbijek. Tacy ludzie będą przesiedlani do ośrodków terapii, umiejscowionych na przedmieściach i tam reedukowani. Czy dziś nie dzieje się podobnie wobec mieszanych rodzin – tj. obywatel danego kraju oraz drugi rodzic, obcokrajowiec i sytuacja rozwodowa… Instytucje socjalne chronią rodzica, będącego obywatelem danego kraju, zaś obcokrajowiec jest brutalnie pozbawiany wszelkich praw rodzica (sytuacja pewnego Polaka – ojca, którego żona-Niemka pozbawiła wszelkich praw, nawet do widywania swojego dziecka, a urzędy RFN odmówiły pomocy. Podobnie jest na polu wychowania swojej pociechy i „troski urzędników” o jego dobro w krajach UE. Jakiekolwiek sygnały o nieprawidłowościach w wychowaniu mogą zakończyć się odebraniem potomstwa lub ciężkimi oskarżeniami, np. o molestowanie seksualne. Czy nie jest to element sowieckiej czy faszystowskiej ingerencji w budowę nowego „idealnego społeczeństwa”, ulepionego na modlę i szablon, stworzone przez „inżynierów dusz”. „Rasa Panów”, „człowiek sowiecki” – jak widać dla wielu krajów są one wciąż wzorcem do naśladowania, a pod płaszczykiem wolności – wprowadzeniem urzędowej kontroli nad jakością i poprawnością polityczną rodziny. Jak dziś wychowywać potomstwo? Jakich wartości uczyć nasze dzieci? Czy ważniejsza są historia, tożsamość, język, kultura i sztuka – czy edukacja seksualna czterolatków?

Wolność zaczyna się tam, gdzie kończy się strach…

 

/AWANGARDA/

 

Na zdjęciu: Punk żyje. Gra krakowskie „Mniejsze zło”. Na wokalu “Iskra”

 

 

 

 

(Visited 7 times, 1 visits today)

2 komentarze do “Rodzicielstwo pod lupą Wielkiego Brata

  • 11/06/13 o 21:41
    Permalink

    Scena hc/punk niebyła i nie jest tak bardzo jednorodna jak ją przedstawiasz. Nawet feministyczne usuwam „to coś” jest według mnie tylko skrajnością. Inną kwestią jest to, że ruch w pewien sposób został „wykorzystany” przez środowisko homoseksualne ponieważ postrzegał poparcie ich postulatów na równi z walką z systemem. Tymczasem homoseksualiści są zwyczajnymi ludźmi i nie chcą zmian systemowych a jedynie równouprawnienia. My pojawialiśmy się na ich akcjach oni na naszych już nie koniecznie.

    „adopcja przez pary homoseksualne, coraz śmielsze zakusy pedofili, ocieplających swój wizerunek w Sieci czy, jak ostatnio czytałem, europejscy zoofile, walczący o swoje prawa”.
    Absurdalne jest według mnie wrzucanie homoseksualizmu, pedofilii, zoofilii do jednego worka. To raczej retoryka skrajnej prawicy. Absurdalne jest nawet porównanie wychowania dziecka przez parę homoseksualną i pedofila. Czy wychowanie przez kochającą je parę homoseksualną jest gorsze niż rodzina patologiczna? Według mnie nie. Myślę, że wiedza w społeczeństwie na ten temat jest zbyt niska. Homoseksualista nie jest czymś lepszym czy gorszym. Nie widzę też promowania pedofilii i zoofilii w „otwartym społeczeństwie”. Zapewne myślałeś o holenderskiej Partii na rzecz Miłości Bliźniego, Wolności i Różnorodności, która ma zaledwie 3 członków w tym jeden w więzieniu i zerowe poparcie.

    „W holenderskim Amsterdamie utworzono „wioski szumowin” dla nieznośnych sąsiadów, znanych z niechęci do gejów i lesbijek. Tacy ludzie będą przesiedlani do ośrodków terapii, umiejscowionych na przedmieściach i tam reedukowani.”
    Niestety powielasz informacje, która nie mają wiele wspólnego z faktami. Te sensacyjne nagłówki o wysyłaniu homofobów do „wiosek szumowin” to tania sensacja o której pisały portale pokroju Fronda i Fakt. W rzeczywistości uchwała miejska dotyczy osób z mieszkań socjalnych, które będą „terroryzować, zastraszać i uporczywie nękać swoich sąsiadów”. Nie będą to też wioski a jeden kontener na dziesięć rodzin. W uchwale nie ma słowa o orientacji seksualnej. Chodzi tu głównie o kamienice i bloki socjalne, których właścicielem jest miasto a w których pojawiają się ludzie zatruwający innym życie (z różnych powodów). Temat stał się tanią sensacją i został całkowicie zamanipulowany.

    „Jakich wartości uczyć nasze dzieci? Czy ważniejsza są historia, tożsamość, język, kultura i sztuka – czy edukacja seksualna czterolatków?”
    Najważniejsze jest dobro dziecka . Czym była tożsamość w hitlerowskich Niemczech czym jest historia ze zbrodniarzami pokroju Kurasia stawianymi obecnie za wzór dla młodzieży jak nie manipulacją, która jest interpretowana i kreowana na własny użytek przez klasy rządzące. Dajmy dziecku swobodę i zaszczepmy w nim odpowiedzialność i tolerancję jak robili to Ferrer i Korczak.

    Myślę, że w całym tekście jest wiele przesady. Spójrz na tak konserwatywny kraj jakimi jest Polska gdzie rejestracja związków partnerskich urasta do niewyobrażalnego problemu. Kwestie rodzicielskie czyli odbieranie dzieci przez sądy i wychowywanie ich przez homoseksualistów są tak od siebie odległymi tematami, że nie można tego rozpatrywać tymi samymi kategoriami.

    Odpowiedz
  • 12/06/13 o 16:20
    Permalink

    Dziekuje za odpowiedz.Dobro dziecka jest najwazniejsze ,ale wazne jest tez otoczenie w jakim dziecko dorasta.Poprawnosc polityczna jaka nam dzis serwuja elity nie jest juz wolnoscia i tolerancja a systemem kontroli i przyzwoleniem na globalna inwigilacje ludzkich zachowan.
    Lewica alternatywna juz od dluzszego czasu nie potrafi zaoferowac czytelnego programu dla mas powielajac wygodne schematyczne komunikaty.Mam nadzieje ze czasem podczas spiec wypracowac mozna wiecej niz gdy w koleczku adorujemy sie.
    PS.Wiem na czym polega roznica miedzy pedofilia a homoseksualizmem,wiem tez ze obie te przypadlosci sa zdeklarowana forma egzystencji i mniejszosci te poprzez ocieplanie swego wizerunku daza do ugruntowania swoich praw.
    Dla mnie tematy natury obyczajowo-religijno-erotycznej sa tylko tematem zastepczym a jesli chcemy miec glos spoleczny wypada wzniesc sie ponad piwo ,bar i disco polo

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*