Gospodarka i politykaPolecane

Zbójeckie imperium Trumpa (2)

Nagi makiawelizm w doktrynie

Wielkość NSS jest spajana nagim makiawelizmem. Pytanie, które zadaje, nie brzmi, jak Stany Zjednoczone i inne kraje mogą współpracować dla obopólnych korzyści, ale jak amerykańska siła nacisku – na rynkach, w finansach, technologii i bezpieczeństwie – może zostać wykorzystana do wymuszenia maksymalnych ustępstw od innych krajów.
Najwyraźniej widać to w dyskusji NSS na temat części, dotyczącej półkuli zachodniej, która ogłasza „wniosek Trumpa” do doktryny Monroe. Stany Zjednoczone, jak deklaruje NSS, zapewnią, że Ameryka Łacińska „pozostanie wolna od wrogich najazdów zagranicznych lub posiadania kluczowych aktywów”, a sojusze i pomoc będą uzależnione od „ograniczenia wrogich wpływów zewnętrznych”.

Ten „wpływ” wyraźnie odnosi się do chińskich inwestycji, infrastruktury i pożyczek.

NSS jasno stwierdza:

„Umowy USA z krajami, «które są od nas najbardziej zależne, a zatem na które mamy największy wpływ» muszą skutkować kontraktami wyłącznie z amerykańskimi firmami. Polityka USA powinna «dokładać wszelkich starań, aby wyprzeć zagraniczne firmy» budujące infrastrukturę w regionie, a Stany Zjednoczone powinny przekształcić wielostronne instytucje rozwoju, takie jak Bank Światowy tak, aby «służyły amerykańskim interesom»”.
Rządy Ameryki Łacińskiej, z których wiele prowadzi intensywną wymianę handlową zarówno ze Stanami Zjednoczonymi, jak i Chinami, w rzeczywistości słyszą: musicie współpracować z nami, a nie z Chinami — albo poniesiecie konsekwencje.

Taka strategia jest strategicznie naiwna. Chiny są głównym partnerem handlowym dla większości świata, w tym dla wielu krajów półkuli zachodniej. Stany Zjednoczone nie będą w stanie zmusić państw Ameryki Łacińskiej do wydalenia chińskich firm, ale próba ta poważnie zaszkodzi dyplomacji USA.

 

Bliscy sojusznicy zaniepokojeni

NSS głosi doktrynę „suwerenności i szacunku”, jednak jej działania sprowadziły tę zasadę do suwerenności Stanów Zjednoczonych i bezbronności pozostałych. Tym, co czyni tę nową doktrynę jeszcze bardziej niezwykłą, jest fakt, iż przeraża ona nie tylko małe państwa Ameryki Łacińskiej, ale nawet najbliższych sojuszników Stanów Zjednoczonych w Europie.
Niezwykłym wydarzeniem było, że Dania – jeden z najwierniejszych partnerów Ameryki w NATO – otwarcie ogłosiła Stany Zjednoczone potencjalnym zagrożeniem dla duńskiego bezpieczeństwa narodowego. Duńscy planiści obronni publicznie oświadczyli, że nie można zakładać, iż Washington pod rządami Trumpa będzie szanował suwerenność Królestwa Danii nad Grenlandią i że przymusowa próba zajęcia wyspy przez Stany Zjednoczone jest ewentualną sytuacją, na którą Dania musi się teraz przygotować.

To zdumiewające z kilku powodów. Grenlandia jest już gospodarzem bazy kosmicznej Pituffik i mocno osadzona została w zachodnim systemie bezpieczeństwa. Dania nie jest antyamerykańska ani nie dąży do prowokacji Washingtonu. Po prostu racjonalnie reaguje na świat, w którym Stany Zjednoczone zaczęły zachowywać się nieprzewidywalnie – nawet wobec swoich rzekomych przyjaciół.

To, iż Kopenhaga czuje się zmuszona do rozważenia środków obronnych przeciwko Washingtonowi, mówi samo za siebie. Sugeruje to, że legitymacja architektury bezpieczeństwa, kierowanej przez USA, słabnie od wewnątrz. Jeśli nawet Dania uważa, iż ​​musi zabezpieczyć się przed Stanami Zjednoczonymi, problem nie leży już w słabości Ameryki Łacińskiej.

To systemowy kryzys zaufania między państwami, które kiedyś postrzegały Stany Zjednoczone jako gwaranta stabilności, a teraz postrzegają je jako potencjalnego lub prawdopodobnego agresora.

Krótko mówiąc, NSS wydaje się kierować energię, wcześniej poświęcaną na konfrontację między mocarstwami, na zastraszanie mniejszych państw. Choć Ameryka wydaje się być nieco mniej skłonna do wszczynania bilionowych wojen za granicą, to jest bardziej skłonna do wykorzystywania sankcji, przymusu finansowego, konfiskaty aktywów i kradzieży na pełnym morzu jako broni. (Cdn.)

Jeffrey D. Sachs

Tłum. Andrzej Filus

Jeffrey D. Sachs jest profesorem uniwersyteckim i dyrektorem Centrum Zrównoważonego Rozwoju na Uniwersytecie Columbia, gdzie w latach 2002-2016 kierował Instytutem Ziemi. Jest również prezesem Sieci Rozwiązań na rzecz Zrównoważonego Rozwoju ONZ i komisarzem Komisji Szerokopasmowej ONZ ds. Rozwoju.

Źródło: Consortium News

(Visited 12 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *