Gospodarka i politykaPolecane

Wojna Izraela z Libanem. Netanjahu upojony władzą: „zwycięstwo” Izraela otwiera bramy wojny bez końca

Dzisiaj Izraelczycy świętują swoje „osiągnięcia” w Libanie. Ale zapłacą wysoką cenę za cierpienie, jakie Izrael zadawał Palestyńczykom i Libańczykom przez kolejne dekady.

Media w Izraelu zareagowały na zabójstwo Hassana Nasrallaha, przywódcy Hezbollahu, z euforią.

W programie Meet the Press na kanale 12., Amit Segal i Ben Caspit, wznieśli kieliszek araku, aby uczcić śmierć Nasrallaha. Paz Robinson, reporter kanału 13., rozdawał czekoladki w karmelu. Kanał 13. jest uważany za lewicowy.

Flagowy program kanału 14., The Patriots, rozpoczął się śpiewem i świętowaniem, prowadzonym przez prezentera Yinona Magala. Nadav Eyal napisał w Ynet: „Zabójstwo [Nasrallaha] jest wydarzeniem na skalę regionalną i historyczną”.

Zachwyt mediów dorównywał politykom lewicy i prawicy.

Yair Golan, lider Partii Demokratycznej i były szef partii Meretz, który kiedyś był uważany za najbardziej lewicowego polityka głównego nurtu w kraju, był zachwycony zabójstwem.

Napisał on na X: „Zabójstwo Nasrallaha jest ogromnym i ważnym osiągnięciem. Na Bliskim Wschodzie rozpoczęła się nowa era”.

Widmo polityczne, które stało się głęboko spolaryzowane w związku z powrotem zakładników z Gazy, zjednoczyło się ponownie w związku ze zwycięstwem, jakie Izrael uważa za osiągnięte poprzez unicestwienie przywódców Hezbollahu.

Yair Lapid, lider opozycji, napisał: „Niech wszyscy nasi wrogowie wiedzą, że ktokolwiek zaatakuje Izrael, zginie”.

Nowa era?

Pełna sukcesu armia izraelska opublikowała wideo samolotów startujących z bazy lotniczej Hatzerim na pustyni Negew, które zawierało komunikację radiową między dowódcą sił powietrznych a pilotami.

„Uważam, że daliście pokaz zwycięstwa” — można usłyszeć w klipie, rozdanym dziennikarzom przez generała dywizji Tomera Bara, dowódcę izraelskich sił powietrznych. „Dobra robota. Ogromna duma”. Pilot odpowiada: „Dotrzemy do każdego, wszędzie”.

To jednak nie wystarczyło.

Ha’aretz doniósł, że izraelskie wojsko naciska na inwazję na południowy Liban, cytując źródła wojskowe, które twierdziły, że muszą wykorzystać moment szoku i zamieszania w Hezbollahu po ostatnich dwutygodniowych ciosach, zanim Iran będzie miał szansę uzupełnić zapasy pocisków.

Gdzie indziej donoszono, że trzy jednostki armii, prawie 3000 ludzi, zostały wysłane na Zachodni Brzeg.

Wojna na trzech frontach, a Izrael wygrywa każdy z nich – wydawali się myśleć wszyscy Żydzi w Państwie Izrael. Cóż za sposób na zakończenie roku ponurego nastroju i niepowodzeń militarnych w Gazie.

Izrael uważa, iż wyśmienita okazja została mu stworzona przez ustępującego amerykańskiego prezydenta, Joe Bidena, który ewidentnie nie potrafi powstrzymać Netanjahu.

Premier Binjamin Netanjahu sprzeciwił się Bidenowi już trzy razy – w kwestii ponownego zajęcia Rafah, akceptacji zawieszenia broni z Hamasem w Strefie Gazy, a teraz otwarcia nowego frontu w Libanie.

I za każdym razem mu się to udawało. (Cdn.)

 Lubna Masarwa

Tłum. Andrzej Filus

Autorka, Lubna Masarwa, jest dziennikarką i szefową biura Middle East Eye ds. Palestyny ​​i Izraela, mieszkającą w Jerozolimie.

Za: Middle East Eye

Poglądy wyrażone w tym artykule należą do autorki i niekoniecznie odzwierciedlają politykę redakcyjną Middle East Eye.

(Visited 21 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *