Upadek amerykańskiej hegemonii i globalne ryzyko nuklearne (8)
Wojna domowa w Chinach zakończyła się ponad trzy pokolenia temu i od tego czasu komunistyczny rząd Chin kontynentalnych jest absolutnie oddany polityce jednych Chin, zgodnie z którą Tajwan jest postrzegany jedynie jako tymczasowo oddzielona prowincja jednej, zjednoczonej chińskiej ojczyzny. W istocie, nacjonalistyczna chińska partia Kuomintangu (KMT), która rządziła wyspą przez większość tych dekad, zajmowała dokładnie takie samo stanowisko. Rząd amerykański i niemal wszystkie inne państwa na świecie zawsze popierały te same ramy prawne.
Chińczycy, z udokumentowaną historią liczącą tysiące lat, są bardzo cierpliwym narodem, a przywódcy polityczni w Pekinie regularnie podkreślali, że nie spieszą się ze zjednoczeniem z Tajwanem i z pewnością woleliby dokonać tego całkowicie pokojowo. Deklarowali jednak również gotowość użycia siły militarnej, jeśli separatystycznie nastawiona partia DPP, która okresowo rządzi Tajwanem od 2000 roku, miałaby dążyć do niepodległości.
Po historycznym otwarciu się Nixona na Chiny w 1972 roku i przez kolejne dekady było jasne, iż Ameryka będzie stopniowo ograniczać dostawy broni na Tajwan, a także poprze ewentualne zjednoczenie. Jednak w ostatnich latach nasz kraj coraz bardziej wycofuje się z tych wcześniejszych zobowiązań, a Trump może je teraz całkowicie porzucić.
Jego niedawna zapowiedź ogromnej sprzedaży zaawansowanego uzbrojenia Tajwanowi o wartości 11 miliardów dolarów była nie tylko znacznie większa niż wszystko, co wcześniej zaoferowano, ale obejmowała nawet pociski zdolne do trafienia chińskich miast, co z pewnością przekroczyłoby jasną czerwoną linię. To szybko wywołało pod koniec grudnia niezwykle poważną chińską awanturę, a Pekin zagroził nałożeniem „dławika” na to, co zawsze uważał za buntowniczą, zbuntowaną prowincję.
Ale jeśli Trump stworzył poważny problem dla Chin, to jednocześnie zapewnił temu krajowi oczywiste rozwiązanie.
Wenezuela leży ponad tysiąc mil od Stanów Zjednoczonych i ma z naszym krajem niewiele, jeśli w ogóle, powiązań kulturowych i historycznych. Jednak ponieważ Trump stanowczo nie zgadzał się z polityką jej rządu, nałożył blokadę naftową na ten kraj, jednocześnie ogłaszając strefę zakazu lotów nad jego przestrzenią powietrzną. Blokadę tę egzekwował siłą militarną, przejmując wszystkie tankowce, które próbowały przetransportować wydobywaną ropę do krajów, jakie ją zakupiły, w szczególności do Chin.
W ciągu ostatnich kilku tygodni wielokrotnie podkreślałem, że skoro Trump może ogłosić blokadę niepodległego państwa Wenezueli bez żadnego uzasadnienia prawnego, Chiny z pewnością mogą twierdzić, że maij do tego równe prawo w odniesieniu do wyspy, którą rząd USA i niemal cały świat od dawna uznają za niezbywalną część jednych, zjednoczonych Chin. Chiny nie tylko mogą powoływać się na niezaprzeczalny precedens prawny Wenezueli, ale precedens ten jest drastycznie przechylony na korzyść Chin.
Jednostronna blokada, którą Ameryka nałożyła pod koniec zeszłego roku na Wenezuelę, pociągnęła za sobą podobne blokady wobec Kuby, a teraz także wobec Iranu. To dodatkowo wzmacnia precedens prawny dla Chin, jakie nałożyły blokadę na Tajwan, niemal powszechnie uznawany za integralną część Chin.
Nicholas Kristof jest byłym szefem pekińskiego biura New York Timesa, jego żona jest Chinką i wspólnie opublikowali kilka książek o tym kraju. Zaledwie kilka dni przed ukazaniem się mojego styczniowego artykułu, opublikował obszerny artykuł w Timesie zatytułowany Jak zaczyna się wojna z Chinami, gdzie wyjaśnił, iż pełna blokada chińska byłaby niezwykle skuteczna w szybkim zmuszeniu opornego rządu Tajwanu do uległości.
Gospodarka Tajwanu jest uzależniona od importowanych produktów naftowych, a zasoby gazu ziemnego wystarczą zaledwie na dwa lub trzy tygodnie. Przyszłość Tajwanu może zatem zależeć od tego, czy prezydent Trump będzie skłonny nakazać Marynarce Wojennej USA eskortowanie statków na Tajwan w celu przełamania blokady.
Wyjaśniłem dalej: w oparciu o ten wyciekły raport Pentagonu, rzucenie wyzwania chińskim siłom zbrojnym w regionie byłoby dla Ameryki absolutnym samobójstwem, a gdybyśmy tego nie zrobili, Tajwańczycy zostaliby zmuszeni do całkowitej kapitulacji w ciągu zaledwie kilku tygodni. Chińczycy prawdopodobnie nie musieliby oddać ani jednego strzału.
Polityka wewnętrzna Tajwanu znacznie by w tym pomogła. Słyszałem, że chińscy nacjonaliści z Kuomintangu (KMT) nadal dominują w tajwańskim korpusie oficerskim, zwłaszcza w jego najwyższych szeregach i głęboko gardzą rządzącą DPP, nazywając ją zdrajcami narodu, a nastrojom tym nie sprzyja ciepłe przyjęcie przez tę partię zachodnich praktyk kulturowych, które większość Chińczyków uważa za odrażające. Na przykład w listopadzie 2018 roku tajwański elektorat zdecydowaną większością głosów odrzucił w wyborach małżeństwa osób tej samej płci, ale DPP mimo to wprowadziła tę ustawę w życie sześć miesięcy później, a Tajwan stał się pierwszym krajem w Azji, który to zrobił.
W oparciu o ten bardzo ostry podział polityczny między Kuomintangiem a DPP, niektórzy znawcy tematu powiedzieli mi, że w obliczu wystarczającej presji zewnętrznej siły zbrojne dowodzone przez Kuomintang mogłyby dokonać zamachu stanu i szybko dojść do polubownego porozumienia ze swoimi kuzynami na kontynencie, z którymi generalnie utrzymują przyjazne stosunki. Sądzę, iż sukces odniosłaby chińska blokada kluczowych dostaw ropy naftowej i gazu, a niechęć Ameryki do jej kwestionowania ułatwiłaby taki wynik.
Niezależnie od tego, czy Ameryka podjęłaby próbę przełamania chińskiej blokady środkami militarnymi i doprowadziła do szybkiego unicestwienia swoich sił, czy też, co bardziej prawdopodobne, uniknęłaby konfliktu i pozwoliła Tajwanowi na kapitulację, koszt dla amerykańskiego globalnego prestiżu byłby ogromny. Udowodnilibyśmy całemu światu, że pomimo naszych bilionowych budżetów na obronę, w Azji Wschodniej jesteśmy jedynie papierowym tygrysem. Przyznalibyśmy, że chińska marynarka wojenna kontroluje obecnie szlaki morskie tego regionu, należące do najbardziej ruchliwych i najważniejszych na świecie. Znaczna część wszystkich produktów przemysłowych i dóbr konsumpcyjnych jest wytwarzana w Azji Wschodniej, a Chiny zdominowałyby te wody. (Cdn)
Ron P.
Unz • 31. sierpnia
Tłum. Andrzej Filus

