STWORZYMY COŚ OD ZERA – ARGENTYNA TYLKO DLA BOGATYCH? (5)
A jeśli mówimy o ideach i teorii, dziś chciałbym zaproponować eksperyment myślowy, abyście mogli zrozumieć, co przewidujemy na przyszłość, ponieważ oczywiście planujemy kontynuować wdrażanie reform. Postrzegamy państwo jako ostatnią deskę ratunku w ubezpieczeniach: na starość w przypadku emerytur; na chorobę w przypadku zdrowia publicznego; dla stabilności finansowej w przypadku Banku Centralnego. Ale na czym polega problem? Ponieważ jest to nieefektywny i nadmiernie rozbudowany podmiot, zawodzi, gdy jest potrzebny. Stało się to brutalnie oczywiste podczas pandemii, w której, gdybyśmy zachowywali się jak przeciętny kraj, mielibyśmy 30 000 zgonów. A jednak mieliśmy 130 000. Innymi słowy, nieefektywność państwa kosztowała życie stu tysięcy Argentyńczyków. I to odnosi się do naszych rozważań na temat tego, jak promować program wolności.
Idea postrzegania państwa jako ubezpieczyciela jest zasadniczo inspirowana debatą między Johnem Rawlsem a Robertem Nozickiem oraz sposobem, w jaki Hayek podszedł do tego problemu. Rzeczywistość jest taka, że ludzie unikają ryzyka. Jeśli postawisz kogoś przed wyborem między dwiema sytuacjami – jedną, w której może być skrajnie bogaty, a drugą, w której może być skrajnie biedny – prawdopodobnie rozwiązanie pośrednie będzie bardziej satysfakcjonujące niż wybór jednej lub drugiej opcji. Innymi słowy, ludzie unikają ryzyka; to fakt. W rzeczywistości to właśnie systematycznie wykorzystują lewica i komuniści.
Jeśli spojrzymy wstecz na kampanię z 2023 roku, to prowadzili przeciwko mnie coś, co nazywa się kampanią strachu. Na przykład mówili, iż zamierzam pozwolić na handel organami. Czy ktoś tu kiedyś handlował organami? Mówili, że zamknę publiczne uniwersytety, ale o ile wiem, nadal tam są. Mówili, że zamknę szpitale, ale szpitale nadal tam są. Innymi słowy, to strategia lewicy, żeby straszyć ludzi. Uciekają się do strachu. To istotne, ponieważ kiedy bada się największe epidemie w historii ludzkości, jedną z rzeczy, która powodowała najwięcej zgonów, był strach. Dwadzieścia procent ludzi zmarło z powodu strachu. A jeśli chcecie potwornego przykładu, to była to pandemia. Mam na myśli, iż miała współudział polityków i mediów, prawda? Mam na myśli, że to był szczyt dziennikarstwa kłamiącego i oszukującego ludzi. Straszącego ich, przerażającego. A potem narzekającego… Od tego momentu media społecznościowe zyskały na sile i teraz płacą za to cenę. I pokrywają nasze straty. Ale interesująca jest ta koncepcja myślenia o państwie i polityce jako o czymś ubezpieczeniowym. Wspomniałem o kilku emblematycznych przypadkach. Ale możemy o tym również pomyśleć w kontekście polityki międzynarodowej. Widzieliście, jak Trump był krytykowany za swoje różne działania. Albo krytykę krajów europejskich za ochronę ich sektorów rolnych. Aby zrozumieć kwestie handlowe, istnieje standardowy model, ten, którego używali ekonomiści, zwany modelem Heckschera-Ohlina. Model Heckschera-Ohlina to dwuagentowy model równowagi ogólnej, który przedstawiałby dwa kraje i dwa dobra. Cóż, ten model opiera się całkowicie na mikroekonomii. Wywodzi się z czterech modeli: przewagi komparatywnej Ricarda, modelu Stolpera-Samuelsona, współczynnika wyrównywania cen i modelu Rybczyńskiego. Aby zrozumieć ten model, trzeba dużo wiedzieć o mikroekonomii, a nikt nie ma lepszych mikroekonomistów niż Francuzi. Pytanie brzmi: co się dzieje? Dlaczego Francuzi to robią, skoro wiedzą najwięcej?
Dzieje się tak, ponieważ, powiedzmy, polityka jest bardziej złożona. Bo jeśli zostawimy system Heckschera-Ohlina przypadkowi, powiedzmy, Francuzi nie produkowaliby żywności. Ale co się stanie, jeśli wystąpi ryzyko, które może pozbawić ich żywności? Cóż, musieliby skorzystać z rynku ubezpieczeniowego. Teraz, jeśli tym ryzykiem jest wojna, nie można ich ubezpieczyć. Czasami wojny trwają latami. Czym jest naturalne ubezpieczenie? Handel. Właśnie wtedy, gdy wybucha wojna, ubezpieczenie nie wypłaca odszkodowania. Kiedy nadchodzi katastrofa, nie dochodzi do skutku. Jak więc Francuzi zapewniają, że jeśli wybuchnie wojna, nie będą cierpieć głodu? Mają sektor rolny. Oczywiście, jest nieefektywny, oczywiście, że jest nieefektywny, ale to jest premia, którą płacą w przypadku wojny, aby ich ludzie nie umierali z głodu. To takie brutalne, i wiecie co? Obie wojny światowe rozpoczęły się atakiem Niemiec na Francję. Więc jeśli unikają ryzyka, mają ku temu dobry powód. To samo dotyczy logiki Trumpa. O co Trumpowi chodzi? No cóż, spójrz, możesz zostawić wszystko Heckscherowi-Ohlinowi, a nagle cała produkcja uranu i energii jądrowej znajdzie się w rękach wrogiej potęgi militarnej. Jak myślisz, jak to się skończy? Wszystko rozleci się na kawałki.
W obliczu takiego postrzegania państwa, na przykład jako ubezpieczenia, jeśli rozwiniemy konkurencyjny, głęboki i kompleksowy rynek ubezpieczeń prywatnych, uzasadnienie dla interwencji państwa w tych obszarach zniknie samo z siebie. Oznacza to, iż jeśli – biorąc pod uwagę niechęć jednostek do ryzyka, a państwo zapewnia to ubezpieczenie – chcemy zmniejszyć państwo, musimy stworzyć polisy ubezpieczeniowe, które pozwolą rynkowi zastąpić interwencję państwa. Jak nazwać sytuację, gdy ktoś ma prywatne ubezpieczenie zdrowotne? Ubezpieczenie zdrowotne. Załóżmy, że nie jest zadowolony z… nie wiem… opieki, jaką otrzymuje… No cóż, ma prywatne ubezpieczenie; załóżmy, że nie lubi edukacji publicznej, chodzi do prywatnej szkoły. Otóż właśnie dlatego, iż nie jest zadowolony ze sposobu, w jaki zaspokajane są jego potrzeby, istnieją te prywatne opcje ubezpieczeniowe. Zatem w miarę rozwoju tego rynku ubezpieczeń, potrzeba interwencji państwa maleje, a w konsekwencji pozwala nam to na dalsze obniżanie podatków. I to jest fundamentalne: to, co nazywamy Rewolucją Ubezpieczeniową, którą przedstawimy z dr. Sturzeneggerem. Chcę wyjaśnić, że to oczywiście pociąga za sobą również uporządkowane przejście do nowego systemu. Zaczynamy nad tym pracować, ale to wymaga czasu. To nie jest natychmiastowe. Wyjaśniam to, ponieważ czasami ludzie oczekują, iż coś wydarzy się natychmiast, a w ten sposób lekarstwo może być gorsze niż choroba. Musimy mieć jasność co do naszego stanowiska, aby móc wybrać, dokąd chcemy zmierzać. (Cdn.)
Roman Boryczko,
sierpień 2026

