Gospodarka i politykaPolecane

ROK 2024 – NIEKOŃCZĄCE SIĘ KONFLIKTY I WOJNY (3)

Problem nie dotyczy przede wszystkim praktyki mediacji ani zaangażowanych w nią dyplomatów. Raczej leży to w nowo narzuconej przez Wall Street i USA polityce globalnej. Duża w tym zasługa załamania się stosunków Zachodu z Rosją i rywalizacji chińsko-amerykańskiej. Nawet podczas kryzysów, w które nie są bezpośrednio zaangażowane, wielkie mocarstwa spierają się, na czym powinna polegać dyplomacja. Potęga Stanów Zjednoczonych nie spada gwałtownie, a jej upadek w porównaniu z potęgą innych krajów niekoniecznie zwiastuje nieporządek. W rzeczywistości przecenianie wpływu, jakim Stany Zjednoczone kiedykolwiek cieszyły się jako hegemon, byłoby mylące; przeoczyć jego destabilizujące nieszczęścia w Iraku, Libii i innych miejscach; lub nie doceniać dzisiejszej siły militarnej.

Ostatnie dwa lata dostarczają wielu dowodów na siłę USA – pomagając Ukrainie w obronie wytoczyły wespół machnę medialną jak i zdolność obywateli Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej do gigantycznych wyrzeczeń dla dobra, ale też na rzecz zła, w udzielaniu hitlerowskiej polityce izraelskiej wobec ruin Gazy niemal bezwarunkowego wsparcia. Problemem jest raczej dysfunkcja polityczna Stanów Zjednoczonych i wahania, które powodują zmienność ich globalnej roli. Możliwy powrót byłego prezydenta, USA Donalda Trumpa, którego zamiłowanie do silnych graczy i pogarda dla tradycyjnych sojuszników już wstrząsa znaczną częścią Europy i Azji, sprawiają, iż nadchodzący rok będzie szczególnie niespokojny. Liderzy, ośmieleni zwycięstwami u siebie mogą na tym nie poprzestać. Dyplomaci na Kaukazie obawiają się, że Azerbejdżan, który zwyciężył w Górskim Karabachu, może teraz próbować rzucić wyzwanie granicom Armenii, próbując wymusić na jej rządzie ustępstwa w sprawie trasy tranzytowej przez południe kraju. Wielu afrykańskich przywódców z Rogu Afryki obawia się, że Abiy, świeżo po triumfie w Tigrayu, może użyć siły, aby nakreślić odnowioną trasę dla swojego śródlądowego kraju przez Erytreę do Morza Czerwonego.

Prawdopodobieństwo wystąpienia któregokolwiek z nich, choć wciąż niskie, jest wystarczająco wysokie, aby wywołać dyskomfort. Norma nieagresji, która przez dziesięciolecia podpierała porządek światowy, już się rozpada, częściowo dzięki próbie Rosji zaanektowania większej części Ukrainy. W 2024 r. ryzyko, iż przywódcy wyjdą poza tłumienie sprzeciwu w kraju lub wtrącanie się za granicą za pośrednictwem pełnomocników i przejdą do faktycznej inwazji na sąsiadów, jest większe niż kiedykolwiek od lat. Główne mocarstwa mają silną motywację, aby nie walczyć ze sobą, ale szaleje więcej konfliktów i narastają napięcia wzdłuż najbardziej niebezpiecznych linii uskoku na świecie – wśród nich Ukrainy, Morza Czerwonego, Tajwanu i Morza Południowochińskiego. Prawdopodobnie najlepsze, na co możemy liczyć w tym roku, to zamęt. Innymi słowy, mamy nadzieję na najlepsze, ale dzisiejsze przywracanie pokoju polega głównie na powstrzymywaniu najgorszego. (Cdn.)

Roman Boryczko,

2024

(Visited 57 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *