Przed wyborami w USA globaliści próbują przerodzić wojnę na Ukrainie w III wojnę światową (3)
Kursk mógł być próbą zawstydzenia Rosji i zmuszenia jej do gwałtownych ataków na cele cywilne, dając tym samym NATO powód do interwencji. To jedna teoria. Inna teoria głosi, że operacja Kursk ma na celu przekonanie zachodnich decydentów politycznych i opinii publicznej, iż nie będzie żadnych reperkusji nuklearnych; że groźby Putina to tylko puste słowa, a Ukraina powinna otrzymać bardziej zaawansowane narzędzia do bombardowania Moskwy.
Tę narrację w dużej mierze promuje Atlantic Council, globalistyczny think-tank, powiązany ze Światowym Forum Ekonomicznym i Inicjatywą Trzech Mórz. Atlantic Council bezpośrednio doradza ukraińskiemu rządowi we wszystkich aspektach wojny, w tym strategii za pośrednictwem swojego Centrum Eurazjatyckiego. Doradza również NATO za pośrednictwem Centrum Scowcrofta. Jak podaje ich strona internetowa:
„Eurasia Center nieustannie pracowało, aby odpowiedzieć na pełnoskalową inwazję Kremla na Ukrainę, wykorzystując naszą szanowaną i widoczną platformę oraz wykorzystując relacje w rządzie, społeczeństwie obywatelskim i mediach, aby mieć duży wpływ. Eurasia Center bezpośrednio oferuje propozycje administracji USA i Kongresowi, wyższym urzędnikom ukraińskim, europejskim liderom, międzynarodowym mediom i społeczeństwu obywatelskiemu. Centrum śledzi sytuację militarną i polityczną na Ukrainie i opowiada się za silniejszymi, szybszymi środkami w celu zatrzymania i złagodzenia szkód, wywołanych przez wojnę Kremla z Ukrainą”.
Powiedziałbym, że Atlantic Council jest głównym globalistycznym „wpływowym” ośrodkiem wojny na Ukrainie – źródłem większości decyzji strategicznych i propagandy. Ich wsparcie dla Inicjatywy Trójmorza od 2014 r. było siłą napędową wysiłków na rzecz włączenia Ukrainy do UE i NATO (główny powód, dla którego wojna w ogóle się rozpoczęła).
Lindsay Graham, neokonserwatysta i zagorzały zwolennik wykorzystania Ukrainy jako pośrednika w rozpętaniu wojny z Rosją, uczestniczy w projektach Atlantic Council od co najmniej 2010 roku.
Moim zdaniem to Atlantic Council i ich kontakty medialne naciskają na przeprowadzenie na szeroką skalę ataków rakietowych na Rosję. Są również źródłem twierdzenia, że czerwone linie Putina są sfałszowane. Na swojej stronie internetowej stwierdzają:
„Ofensywa Ukrainy stawia teraz poważne pytania o wiarygodność rosyjskiego potrząsania szabelką i racjonalność stojącą za nadmiarem ostrożności Zachodu. W końcu obecna inwazja armii ukraińskiej na Rosję jest z pewnością najczerwieńszą ze wszystkich czerwonych linii. Gdyby Rosja poważnie traktowała możliwą eskalację nuklearną, byłby to moment, aby zrealizować swoje liczne groźby. W rzeczywistości Putin odpowiedział, starając się zbagatelizować inwazję, udając, że wszystko nadal idzie zgodnie z planem”.
To ta sama propaganda, która rozprzestrzenia się na większości platform medialnych w ostatnich tygodniach. (Jako ciekawostkę dodam, że Atlantic Council był również mocno zaangażowany w finansowanie mandatu covidowego i propagandy szczepionkowej podczas paniki, związanej z pandemią).
Pomysł, iż salwy balistyczne w kierunku Rosji przy użyciu pocisków, dostarczonych przez NATO, nie spowodują użycia przez Putina MOAB-ów lub broni nuklearnej, jest naprawdę szalony. Należy pamiętać, że dalekiego zasięgu ataki na Rosję nie zmienią warunków na ziemi w Donbassie.
Nawet jeśli globaliści nie przekonają zachodnich społeczeństw do poparcia ataków balistycznych na Rosję przy użyciu broni, opłaconej z naszych podatków, osoby sprawujące władzę mają plan awaryjny. Ukraina niedawno ogłosiła, iż opracowała WŁASNY pocisk balistyczny dalekiego zasięgu, a broń ta rzekomo nie podlega nadzorowi USA i Europy.
W końcu tego rodzaju ataki doprowadzą do rosyjskiej odpowiedzi, która będzie wydawać się brutalna; a zachodni jastrzębie wojenni wycisną z tego wydarzenia, ile się da. Pobiegną z tym prosto do Pentagonu i zażądają planu poboru do wojska w USA. Jeśli to jest plan, to będą musieli go zrealizować PRZED wyborami w listopadzie.
Coraz bardziej prawdopodobne jest, że Donald Trump wygra wyścig prezydencki. Od dawna uważam, iż globaliści rozpoczną załamanie gospodarcze lub wojnę światową i zrzucą to na kolana Trumpa. Próbowali już zrobić to samo z pandemią Covid-19 i kryzysem inflacyjnym.
Czas ofensywy kurskiej i wezwanie do ataków rakietowych na Rosję nie są przypadkowe. Trump twierdzi, że jego intencją jest po objęciu urzędu zakończenie wojny na Ukrainie tak szybko, jak to możliwe. Prawdopodobnie będzie to oznaczać wymuszone porozumienie pokojowe, które obejmie oddanie Rosji regionu Donbassu przez Ukrainę. Jeśli Trump jest szczery, to wiele elit w Radzie Atlantyckiej, WEF i NATO nie będzie zadowolonych.
Muszą eskalować wojnę w coś większego, czego nie da się cofnąć. Teraz wojna może się zakończyć – wystarczy odrobina dyplomacji i zmuszenie Ukrainy do zrozumienia, iż nie odzyska Donbassu ani Krymu, bez względu na to, ilu żołnierzy pośle na front. Ale jeśli po obu stronach będą masowe ofiary cywilne, sytuacja stanie się nieodwracalna. Podejrzewam, że tego chcą globaliści.
Brandon Smith
Tłum. Andrzej Filus
Źródło: ZeroHedge

