Prowokacje Ukrainki – Nataliji Mykołajiwny Panczenko (2)
„Problem pojawia się gdzie indziej. Problem w tym, że poza tymi dwoma niewielkimi przywilejami, czyli dodatkami na dzieci i darmową opieką medyczną, ukraińscy uchodźcy w Polsce nie otrzymywali żadnej innej pomocy.”
Natalia Panczenko napluła w ten sposób w twarz wszystkim ofiarnym Polkom i Polakom (ja nie należałem do tej grupy – byłem i będę zawsze zwolennikiem obozów strzeżonych, baz kontenerowych, filtrowania przybyszów pod różnorakim kątem zanim się ich wpuści i pozwoli pracować na terenie kraju, gdzie przybyli). Polacy pośpieszyli, nie patrząc na nic, natychmiast z pomocą, otwartymi sercami, otworzyli przed obcymi swoje mieszkania z hojną zawartością swoich prywatnych portfeli.
Ukraińskie szaleństwo, ukroamok miast i gmin, które oferowały wiele usług za darmo – w tym przejazdy, operacje w szpitalach, opiekę dla osób starszych, mieszkania socjalne i komunalne bez kolejki, wykluczając z niej oczekujących wiele lat Polaków.
Natalija Mykołajiwna Panczenko grzmi, że interes Ukraińców staje się częścią debaty prezydenckiej i że ich interes jest wyjątkowy, nie podlegający jakiejkolwiek korekcie czy zmianie i umiejszeniu. Mówiąc prościej – Polacy mają Ukraińców nosić na rękach i utrzymywać, bo ktoś nałożył na nasz naród odgórnie taką powinność – Ukraińcom się to należy i oczywiście bardzo się podoba!
Takie rozumowanie jest błędne, ponieważ w Polsce, jak i w wielu innych krajach, dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej czy zasiłków na dzieci jest uzależniony od aktywności zawodowej lub innych form legalnego pobytu. Nie oznacza to, że ten stan powinien trwać w nieskończoność. „Ukraińcy, którzy płacą podatki, mogą absolutnie bez problemu utrzymać tych, którzy chwilowo nie mogą pracować. Polska, na przykład, dostaje z podatków Ukraińców około 15 miliardów złotych, a na wypłatę 800+ idzie około 2 miliardów złotych. Tak więc Polska jest przynajmniej 13 miliardów na plusie. My, ci, którzy płacą podatki, możemy bez problemu utrzymać tych Ukraińców, którzy nie pracują. A pomoc Polaków nam nie jest potrzebna” – twierdzi Panczenko.
Rzeczywistość jest o wiele bardziej smutna, ponieważ Polska zrobiła tą decyzją pomocową jeden z najgorszych interesów w swojej historii. Publicysta konserwatywnego periodyku Do Rzeczy zadał Ministerstwu Finansów pytanie o wpływy podatkowe, pochodzące od obywateli Ukrainy, przebywających w Polsce. Dane te obejmują zarówno pracowników, jak również uchodźców i pochodzą z lat 2022 i 2023. Z informacji przekazanych przez resort finansów (i potem wielokrotnie potwierdzonych) wynika, że w 2022 roku wpływy z tytułu podatku PIT wynosiły 801,5 milionów (nie miliardów!) złotych, a VAT – 260,5milionów złotych. Rok później w 2023 roku było to już 997,5 milionów (wiąż nie miliardów) złotych z tytułu podatku PIT i 492,5 mln złotych z VAT. Podatek VAT z konsumpcji od zakupionych towarów w 2023 r. (oczywiście zakładając, że w Polsce konsumowany jest cały dochód pracującego tu Ukraińca, co jest nieprawdą, przy efektywnej średniej stopie VAT dokładnie 16,95 %) wyniósł 3,7 mld zł. Prawie 5 proc. dochodów budżetowych kosztowała Polskę pomoc Ukrainie na kilku różnych polach.
Pomoc militarną można szacować na 14 mld zł, koszty utrzymania uchodźców wojennych, objętych ochroną tymczasową — na 7,4 mld zł, a świadczenia opieki zdrowotnej — na 3,3 mld zł. Rok 2022 – wydatki budżetu zostały zrealizowane na poziomie 517,4 mld zł , rok 2023 – wydatki budżetu wyniosły 659,7 mld zł, deficyt 85,6 mld zł, wydatki mają pozostać niezmienione i wyniosą 866,4 mld zł, zaś deficyt budżetu wyniósł 240,3 mld zł, gros z tej kwoty to koszty utrzymania tych, którym tu w Polsce jest tak ciężko… (Cdn.)
Roman Boryczko,
luty 2025

