„Potrzeba krwi”: Demokratyczni ustawodawcy twierdzą, że ich elektorat „przygotowuje się na przemoc”
Demokraci w Izbie Reprezentantów są podpalani przez własną bazę – a niektórzy z ich wyborców wręcz proponują im zapalenie zapałki. Szok, wiemy – od partii, która zorganizowała ogólnokrajowe zamieszki w związku z George Floydem (choć „w większości pokojowe”, oczywiście), próbowała zabić Donalda Trumpa i Steve Scalise’a oraz umieściła Randa Paula w szpitalu.
Liberalni aktywiści konfrontują się z demokratycznymi ustawodawcami na spotkaniach miejskich, spotkaniach w biurach i w Internecie, domagając się, aby porzucili polityczne konwenanse i zaczęli „walczyć nieczysto” – nawet jeśli oznacza to obrażenia, aresztowanie lub coś gorszego.
„Ta idea, iż będziemy ratować każdą normę i że nie będziemy grać w grę [Republikanów]… Nie sądzę, żeby nadal znajdowała oddźwięk wśród wyborców” – przyznał jeden z demokratów z Izby Reprezentantów w rozmowie z Axios, podczas gdy Demokraci mierzą się z narastającą falą frustracji w swoich szeregach.
W szczerych wywiadach z ponad dwudziestoma demokratami z Izby Reprezentantów, Axios dostrzegł motyw gniewu, rozpaczy i niebezpiecznego apetytu na chaos.
„Nasza własna baza wyborcza mówi nam, iż to, co robimy, nie jest wystarczająco dobre… [że] potrzeba krwi, aby przyciągnąć uwagę prasy i opinii publicznej” – ujawnił jeden z deputowanych, opisując dyskusje z rozwścieczonymi postępowcami. Inny dodał, iż wyborcy namawiają ich do przygotowania się na „przemoc… w walce o ochronę naszej demokracji”.
Reprezentant Brad Schneider (demokrata z Illinois), przewodniczący Koalicji Nowych Demokratów, przyznał, że jego baza wyborcza jest napięta: „Mamy ludzi, którzy desperacko chcą, żebyśmy coś zrobili… bez względu na to, co mówimy, chcą [więcej]”.
„Więcej” oznacza bardziej radykalne; zaczepianie Trumpa, nieuczciwe akcje impeachmentu, a nawet aresztowania lub nękania podczas protestów. Jeden z demokratów wspominał, jak ludzie sugerowali, że powinni być „gotowi na strzał” podczas wizyt w obiektach ICE.
Inny opisał ponurą wymianę zdań: „Na spotkaniu powiedziałem: »Kiedy rozpalają ogień, myślę o wzięciu gaśnicy«. A ktoś przy stole zapytał: »Próbowałeś benzyny?«”.
To nie są odosobnione przypadki. Prawie każdy ustawodawca, który rozmawiał z Axios, opisał podobne doświadczenia – biali, wykształceni mieszkańcy przedmieść i liberałowie z miast namawiali ich do porzucenia zasad dobrego wychowania, a w niektórych przypadkach nawet praworządności.
„Widziałem żądanie, abyśmy celowo dawali się aresztować lub pozwalali, by nas nękano przemocą” – powiedział jeden z demokratów. „Często pochodzi ono od białych ludzi o bardzo stabilnej sytuacji ekonomicznej”.
Co jest haczykiem? Wielu ustawodawców twierdzi, iż żądania te są nie tylko skrajne, ale wręcz lekkomyślne, jak na partię, zdominowaną przez osoby kolorowe, kobiety i ustawodawców LGBTQ.
„Byłoby to nie tylko prezentem dla Donalda Trumpa, ale też ułatwiłoby pracę Republikanom w Kongresie, gdybyśmy wszyscy uwikłali się w problemy prawne… [jesteśmy] grupą, która w nieproporcjonalnym stopniu składa się z osób kolorowych, kobiet, osób LGBTQ – osób, które nie radzą sobie najlepiej w więzieniu” – zauważyła jedna z osób.
Jak zauważa dalej Jonathan Turley, w całym kraju przywódcy Demokratów uciekają się do tego, co w mojej książce The Indispensable Right: Free Speech in an Age of Rage nazwałem „retoryką gniewu”.
Widzieliśmy już gwałtowne protesty i planowane zamachy na osoby z administracji Trumpa. Demokraci podsycali oskarżenia o „zamach stanu” i wzywali Demokratów do „walki na ulicach”. (Cdn.)
Tyler Durden
Wtorek, 8. lipca 2025 r. – 22:00
Tłum. Andrzej Filus

