Od oddolnej do żelaznej pięści: Jak populizm w Ameryce Trumpa zmienił swój bieg
Amerykański populizm ewoluował od chaotycznej, oddolnej władzy „suwerenności przybyszów” do scentralizowanego autorytaryzmu, w którym inicjatywy takie jak Projekt 2025 i Wielka Piękna Ustawa służą do rozszerzania władzy prezydenckiej pod sztandarem woli ludu.
Ten komentarz. Brzydkie oblicze fałszywego amerykańskiego populizmu: Od suwerenności osadników do wściekłej władzy wykonawczej Trumpa! Śledzi zmieniające się oblicze amerykańskiego populizmu od jego XIX-wiecznych korzeni w „suwerenności przybyszów” – gdzie osadnicy z pogranicza rościli sobie prawo do samorządności bez nadzoru federalnego – do dzisiejszej, odgórnej wersji, napędzanej inicjatywami ery Trumpa, takimi jak Projekt 2025 i tak zwana Wielka Piękna Ustawa. Kiedyś zdecentralizowany i chaotyczny, populizm polegał na wzmacnianiu społeczności. Dziś jest ona wykorzystywana do uzasadniania rozległej władzy wykonawczej, zagrażając lokalnej autonomii i demokratycznej kontroli.
Nawiązując do kryzysu przedwojennego, związanego z niewolnictwem a obecną polaryzacją polityczną, artykuł pokazuje, jak idea suwerenności – kto sprawuje władzę i decyduje o losie narodu – była manipulowana przez wieki. Podczas gdy osadnicy niegdyś powoływali się na demokrację, aby zdobywać nowe terytoria, współcześni populiści powołują się na „wolę ludu”, aby rozszerzyć kontrolę prezydencką, uchylić prawa o azylu i ograniczyć imigrację za pomocą dekretów.
Zły człowiek spali własny naród doszczętnie, aby rządzić popiołami.
Tsun Zu, chiński dowódca wojskowy i filozof wojskowy
Wraz z echami dawnych konfliktów wewnętrznych i narastającymi napięciami geopolitycznymi za granicą – od Rosji po Iran – historia się powtarza. Stany Zjednoczone mogą wkraczać w niebezpieczną fazę, w której populizm wykonawczy maskuje autorytarne ambicje. W sytuacji, gdy Ameryka balansuje między lokalną demokracją a scentralizowanymi rządami, pytanie pozostaje: kto naprawdę przemawia w imieniu ludu – i jakim kosztem?
Potęga Państwa Głębokiego
Nigdy nie należy lekceważyć potęgi Państwa Głębokiego, jego pożytecznych idiotów i osób na wysokich stanowiskach. Amerykański populizm został odwrócony w swoim scenariuszu i zastosowaniu. W XIX wieku populizm oznaczał władzę oddolną – osadników na nowych terytoriach, którzy domagali się „suwerenności squatterów”, aby decydować o takich kwestiach jak niewolnictwo bez nadzoru federalnego. Był chaotyczny, lokalny i często brutalny, ale zakorzeniony w samorządności, opartej na społeczności.
Dzisiejsza wersja wygląda zupełnie inaczej, zwłaszcza w zestawieniu z tym, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Jeśli chodzi o politykę wewnętrzną USA, w ramach takich inicjatyw jak Projekt 2025 i proponowana ustawa Big Beautiful Bill, populizm jest wykorzystywany do uzasadniania ponownej centralizacji władzy w rękach prezydenta. Wspierany przez konserwatywne think tanki i ruch MAGA, ten nowy model dąży do demontażu agencji federalnych, likwidacji zabezpieczeń społecznych i przekształcenia systemu zarządzania wokół władzy wykonawczej.
Oba ruchy twierdzą, że przemawiają w imieniu „ludu”, ale ich podejścia znacznie się różnią. Jedna władza rozproszyła się, druga ją konsoliduje. W obliczu głębokich podziałów w Stanach Zjednoczonych, ta zmiana ujawnia, jak populizm może albo wzmacniać społeczności, albo podważać instytucje demokratyczne w imię jedności narodowej. Jak dotąd, działa to skutecznie, również na poziomie międzynarodowym.
Suwerenność osadników (lata 40.–50. XIX wieku): Doktryna głosząca, iż osadnicy na terytoriach USA mogli głosować w kluczowych kwestiach, takich jak niewolnictwo, bez nadzoru federalnego. Choć przedstawiana jako demokratyczna, często prowadziła do przemocy i manipulacji, najbardziej znanym przykładem jest „Krwawy Kansas”.
Niedawno natknąłem się na serię artykułów prasowych z lat 1882–1883, w których myśliciele baptystyczni debatowali nad „suwerennością osadników”. Ich refleksje odzwierciedlają dzisiejsze zmagania. Moim zdaniem termin ten jest błędnie stosowany w odniesieniu do kościołów. Pierwotnie suwerenność osadników oznaczała, że mieszkańcy terytoriów USA – nieposiadający reprezentacji federalnej, ale cieszący się ograniczoną autonomią – mogli samodzielnie rozwiązywać ważne problemy bez ingerencji Kongresu.
Jednak zasada ta przyczyniła się do rozlewu krwi w Kansas. Znana jako „doktryna wolnego państwa”, została przyjęta przez osadników, którzy chcieli uczynić Kansas wolnym stanem, niezależnie od zgody Kongresu. Zaczęto ją nazywać „suwerennością ludu”, a szyderczo „suwerennością osadników”. Tymczasem podobne nastroje na Południu wywołały kontrreakcję – tysiące ludzi przedostało się do Kansas, aby narzucić swoją wolę, odpowiadając na jedną niesprawiedliwość inną. Dało nam to Johna Browna, który później zasłynął z ataku na Federalny Arsenał, Harper’s Ferry w Wirginii Zachodniej i strzelanin z czasów wojny secesyjnej.
Era nowożytna nie jest pierwszym takim przypadkiem!
Przenieśmy się do czasów współczesnych: Suwerenność osadników, Projekt 2025 i Wielka Piękna Ustawa: Historyczne Porównanie Władzy, Populizmu i Polityki. W historii Ameryki polityczne spory o to, kto sprawuje prawowitą władzę – i jak ta władza jest sprawowana – często zależały od interpretacji suwerenności.
W XIX wieku koncepcja „suwerenności osadników”, znanej również jako suwerenność ludu, stała się punktem zapalnym w debatach na temat ekspansji niewolnictwa na terytoria USA. Dawała ona osadnikom prawo do decydowania w głosowaniu, czy niewolnictwo będzie dozwolone na nowych terytoriach, zamiast powierzać te kwestie Kongresowi. W XXI wieku Projekt 2025 i tak zwana Wielka Piękna Ustawa reprezentują współczesne wysiłki na rzecz przywrócenia silnej, scentralizowanej władzy wykonawczej w kwestiach imigracji, administracji i tożsamości narodowej.
Należy zauważyć, iż centralizacja władzy wykonawczej nie jest niczym nowym, gdyż stanowiła element programu republikanów w momencie wyboru Lincolna i była głównym czynnikiem, przyczyniającym się do secesji Stanów Południowych (CSA), która wywołała wojnę domową w Stanach Zjednoczonych. Jak wiele rzeczy, polityka amerykańska podlega cyklom i często widzimy stare wino w nowych butelkach. (Cdn.)
Henry Kamens
Tłum. Andrzej Filus
Henry Kamens, felietonista, ekspert ds. Azji Środkowej i Kaukazu
Źródło: New East Outland

