Nowa Kaledonia na pasie globalnych zmian
Kanakowie to rdzenni mieszkańcy Nowej Kaledonii pochodzenia malezyjskiego. Stanowią oni mniej niż połowę 280 tys. mieszkańców. Nazwa Kanak pochodzi od hawajskiego wyrazu kanaka („człowiek”). Nazwy tej, często rozumianej pejoratywnie, używano początkowo na określenie wszystkich rdzennych mieszkańców Oceanii. Później jej znaczenie zostało zawężone jedynie do Melanezyjczyków, aż wreszcie wyłącznie do melanezyjskiej ludności Nowej Kaledonii. Noumea, główne miasto Nowej Kaledonii, terytorium zamorskiego Francji, gdzie od poniedziałku trwają zamieszki, „jest w stanie oblężenia” — poinformowała burmistrzyni aglomeracji, Sonia Lagarde, cytowana w niedzielę przez francuski dziennik Le Figaro.
Nowa Kaledonia jest zamorską jednostką administracyjno-terytorialną Francji o specjalnym statusie. To resztki kolonialnej ekspansji tego kraju – grupa wysp o powierzchni prawie 19 tysięcy km2 w południowo-zachodniej części Oceanu Spokojnego. Wyspy zostały odkryte przez Jamesa Cooka w 1774 r. Francja objęła je swoim posiadaniem w 1853 roku i przez następne 40 lat zsyłano tam głównie skazańców. Na wyspach powstały plantacje, a od końca XIX wieku rozpoczęto wydobycie surowców mineralnych.
Nowa Kaledonia otrzymała status terytorium zamorskiego Francji w 1946 roku wraz z początkiem procesu dekolonizacji i statusu zamorskiego. Jednostką administracyjno-terytorialną Francji o specjalnym statusie stała się w 1998 r. Francja już dawno pozbyła by się tej dalekiej krewnej, ale Nowa Kaledonia jest ważna, gdyż na jej terenie znajdują się minerały, takie jak chrom, kobalt, molibden, miedź, złoto i nikiel. Jednocześnie to właśnie eksport rudy niklu stał się jednym z głównych źródeł dochodów wysp. Nowa Kaledonia posiada około 11% światowych zasobów tego metalu – drugich co do wielkości na Ziemi.
Wyspy są silnie zmilitaryzowane, znajdują się tam francuskie bazy wojskowe. Najwięcej na archipelagu jest Kanaków, ale w XX wieku, wraz ze sprowadzaniem przez Francuzów polinezyjskich pracowników, a także osiedlaniem się imigrantów z krajów arabskich czy Japonii i Chin, rdzenna ludność przestała być absolutną większością. Ponadto to napływowa ludność zajmuje zwykle lepiej płatne stanowiska i stanowi finansową elitę Nowej Kaledonii. Kanakowie od lat czują się więc na własnej ziemi marginalizowani i poniżani. W Nowej Kaledonii postał separatystyczny ruch niepodległościowy. W latach 80. XX wieku doszło nawet do wybuchu walk między secesjonistycznym Socjalistycznym Frontem Wyzwolenia Narodowego Kanaków a bojówkami lojalistów oraz francuskim wojskiem. Ostatecznie w 1998 r. na mocy tzw. Ugody z Noumei secesjoniści zawarli umowę z lojalistami i władzami w Paryżu.
W XXI w. odbędą się trzy kolejne referenda. Jeśli trzykrotnie wygrają lojaliści, wierni Francji przeciwnicy niepodległości, to sprawa się zamyka. Zwolennikom niepodległości miało zaś wystarczyć tylko jedno zwycięstwo w tych trzech głosowaniach i Francja miała się zgodzić na szeroką autonomię Nowej Kaledonii. W pierwszym referendum w 2018 r. wyraźnie wygrali francuscy lojaliści – przeciwnicy niepodległości. W drugim – w 2020 r. – również, ale już z dużo mniejszą przewagą. Trzecie referendum odbyło się w 2021 r. To był rok Covida-19 i Kanakowie zbojkotowali pomysł referendum. Francja jednak zdecydowała, że referendum się odbędzie i przeciwnicy niepodległości wygrali przytłaczająco. Ponieważ doszło do trzech głosowań, Paryż uznał sprawę za zakończoną.
Ale secesjoniści, głównie Kanakowie, twierdzą, iż głosowanie z 2021 r. nie powinno się liczyć i domagają się uczciwości. Tymczasem we francuskim parlamencie ma dojść do głosowania w sprawie tej części konstytucji, która dotyczy Nowej Kaledonii. Chodzi m.in. o zmiany, które zwiększą liczbę uprawnionych do głosowania. Dotąd cezurę stanowiło to, że prawo to przysługiwało tym, którzy mieszkali na Nowej Kaledonii na stałe przed Ugodą z Noumei. Według reformy, uprawnionych do głosowania będzie więcej osób, a większość z nich to przybysze, którzy są przeciwni odrywaniu się od Francji. Za sprawą konstytucyjnej zmiany przybędzie więc przeciwników niepodległości i ewentualne kolejne referendum znów zapewne przeważy szalę zwycięstwa na stronę Paryża. (Cdn.)
Roman Boryczko,
maj 2024

