Gospodarka i politykaPolecane

Merz – bombardowanie Iranu jest daremne

Kanclerz Niemiec wyraził wątpliwości, czy amerykańsko-izraelska operacja wojskowa doprowadzi do zmiany reżimu.

Kanclerz Niemiec, Friedrich Merz ostrzegł, że bombardowanie Iranu nie przyczyni się do zmiany reżimu, krytykując USA za brak strategii wyjścia z wojny.

Merz początkowo poparł Washington po tym, jak USA i Izrael rozpoczęły niesprowokowane ataki na Iran pod koniec zeszłego miesiąca, obwiniając władze Tehranu za konflikt i mówiąc: „Im szybciej reżim mułłów ustanie, tym szybciej skończy się ta wojna”.

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Merz wezwał do zmiany reżimu, ale stwierdził, iż jest to mało prawdopodobne przy użyciu środków militarnych.

„Ten irański reżim… musi zostać zastąpiony demokratycznie legalnym rządem. Ale jego zbombardowanie najprawdopodobniej się nie powiedzie”.

Odrzucił również udział Niemiec w konflikcie, w tym wysiłki, mające na celu zabezpieczenie Cieśniny Ormuz, kluczowego szlaku naftowego, który został zablokowany, co spowodowało wzrost cen ropy o prawie 50% – do ponad 100 dolarów za baryłkę.

„Brakuje nam mandatu ONZ, UE i NATO wymaganego przez prawo… Nie zrobimy tego” – powiedział Merz, dodając, że „ta wojna nie jest sprawą NATO”.

Merz kontynuował, mówiąc, iż region nie może pogrążyć się w „wiecznej wojnie”, wskazując na zagrożenia dla partnerów na Bliskim Wschodzie i krytykując Washington za brak planu zakończenia konfliktu. „Do dziś nie znamy żadnej koncepcji, jak operacja może się powieść… Ta wojna musi zakończyć się jak najszybciej, z jasnym planem i strategią”.

Analitycy przypisują zmianę stanowiska Merza rosnącej presji ze strony UE i koalicji na ryzyko gospodarcze, wynikające z przedłużającej się wojny – szczególnie dla niemieckiego sektora energochłonnego, który jest podatny na gwałtowne wzrosty cen. Niemcy mogą również znaleźć się wśród krajów najbardziej dotkniętych, jeśli konflikt wywoła nowy kryzys uchodźczy, biorąc pod uwagę znaczną populację Iranu.

Wypowiedź Merza pojawiła się w kontekście apeli prezydenta USA, Donalda Trumpa do państw, które otrzymują ropę naftową przez Cieśninę Ormuz – a zwłaszcza europejskich członków NATO – o wysłanie okrętów wojennych w celu zapewnienia swobodnej żeglugi. W wywiadzie dla Financial Times w niedzielę Trump stwierdził, że „jedynym właściwym” posunięciem europejskich sojuszników z NATO jest pomoc w kontrolowaniu własnych linii dostaw energii, ostrzegając, iż jeśli odmówią, czeka ich „bardzo zła przyszłość”.

Jednak w poniedziałek państwa europejskie zdecydowały się nie rozszerzać zakresu swojej obecnej misji na Morzu Czerwonym – ustanowionej w 2024 roku w celu ochrony statków przed atakami jemeńskich rebeliantów Houthi na Morzu Czerwonym – na Cieśninę Ormuz.

„W naszych rozmowach pojawiła się wyraźna chęć wzmocnienia tej operacji, ale na razie nie ma chęci zmiany mandatu” – powiedziała dziennikarzom szefowa dyplomacji, Kaja Kallas po posiedzeniu Rady do Spraw Zagranicznych UE.

Francja, Japonia, Australia i Grecja wydały oddzielne oświadczenia, odrzucając apel Trumpa i deklarując, że nie planują wysyłania statków do Cieśniny Ormuz. Wielka Brytania wcześniej oświadczyła, iż ​​analizuje opcje, ale „nie da się wciągnąć w szerszą wojnę”.

Za: Theinteldrop

Tłum. Andrzej Filus

(Visited 12 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *