KulturaPolecane

Manifest losowy (Wyższa forma reprezentacji politycznej) (4)

Jeśli chodzi o Departament Sądownictwa, jego obowiązkiem będzie sprawiedliwa interpretacja prawa. Mając to na uwadze, zalecałbym zastąpienie brytyjskiego systemu konfrontacyjnego postępowania sądowego i częstej zmiany precedensów, kontynentalnym systemem prawa stanowionego. Idealnym celem w sądzie byłoby znalezienie, w miarę możliwości, polubownego rozwiązania sporu sądowego, zamiast obowiązującego obecnie w Stanach Zjednoczonych systemu „zwycięzca bierze wszystko”. Uważam również, że powinny istnieć tylko dwa poziomy sądownictwa: jeden, który ustala pierwotny wynik procesu oraz jeden sąd apelacyjny, który weryfikuje, czy orzeczenie pierwotnego procesu było sprawiedliwe i uczciwe, czy nie. Nie byłoby Sądu Najwyższego. Zostałby on rozwiązany. Każdy, kto miałby zostać sędzią, musiałby zdać testy. Przyszłemu sędziemu przedstawiano by różne, coraz bardziej skomplikowane scenariusze prawne, a od jego przemyślanej i wnikliwej opinii prawnej zależałoby, czy zostanie on awansowany na stanowisko sędziego. Oceniającymi byliby inni sędziowie. To samo kryterium miałoby zastosowanie do zwykłego sędziego, który chciałby zostać sędzią apelacyjnym; w tym przypadku również obecni sędziowie apelacyjni testowaliby kandydata, aby ustalić, czy awansować jego/ją na stanowisko w sądzie apelacyjnym.

Należy podkreślić, iż rząd losowy, który sobie wyobrażam, nie składa się z trójpodziału trzech równorzędnych gałęzi władzy, jak twierdzą ludzie, tak właśnie (nominalnie) zorganizowany jest obecnie rząd USA. Nie, Zgromadzenie Ludowe jest jedynym, podstawowym organem władzy, a Departament Wykonawczy i Departament Sądowniczy pełnią funkcje pomocnicze i wspierające.

 

Karta Praw

Zbiór niezbywalnych praw, przysługujących wszystkim obywatelom USA, niezależnie od tego, jakie ustawy uchwali Zgromadzenie Ludowe, powinien być prawnie zagwarantowany. Niektóre z tych praw powinny obejmować:

– prawo do wolności słowa, wyznania, nieograniczonej prasy i wolności zgromadzeń;

– prawo do prywatności (rząd nie może gromadzić żadnych informacji o żadnej osobie bez należytego procesu i nakazu wydanego przez dwóch sędziów; ponadto osoba, której prywatność została naruszona, zostanie powiadomiona w ciągu 90 dni o tym, że rząd gromadzi lub gromadził informacje o niej i jakiego rodzaju informacje zostały zebrane);

– prawo do domniemania niewinności przed i w trakcie procesu, prawo do nieobciążania winą, prawo habeas corpus, prawo do szybkiego i sprawiedliwego procesu przed równymi sobie (np. z ławą przysięgłych, składającą się z siedmiu osób) oraz prawo do bezpłatnej porady prawnej, a także zakaz wygórowanych kaucji, grzywien oraz okrutnych i nietypowych kar;

– prawo do posiadania i noszenia broni;

– prawo do ochrony przed bezpodstawnymi przeszukaniami lub konfiskatami;

– uprawnienia nieprzekazane rządowi należą do ludu.

 

Finansowanie rządu losowego

Na początek, majątek każdego zostanie ograniczony do 10 milionów dolarów. Majątek każdego, przekraczającego tę kwotę, zostanie skonfiskowany przez rząd losowy w celu sfinansowania bieżących i nowych programów Wspólnoty Narodowej. Oczywiście, nie będzie już bogatych oligarchicznych miliarderów ani multimilionerów, gromadzących majątek dla siebie i nadmiernie wpływających na politykę kraju. Nikt tak naprawdę nie potrzebuje więcej niż 10 milionów dolarów, aby żyć; poza tym, po przejściu na emeryturę, osoba ta otrzyma również pełne, nieopodatkowane świadczenia z Ubezpieczeń Społecznych, nawet jeśli jest milionerem. Ponadto, wyobrażam sobie również „bezpłatną” i dobrze finansowaną opiekę zdrowotną, dzięki czemu każdy będzie miał zagwarantowane ubezpieczenie zdrowotne; oczywiście prywatne ubezpieczenie zdrowotne będzie również opcją, ale nie będzie konieczne. Wreszcie, podatek dochodowy zostanie zniesiony (i tak był niekonstytucyjny).

Obecny klimat polityczny sprawia, że ​​rząd prywatyzuje zyski i uspołecznia straty – zwłaszcza w odniesieniu do dużych korporacji. Ja bym to odwrócił. Zamiast prywatyzować zyski i uspołeczniać straty, uspołeczniłbym zyski (i przekazał je rządowi losowemu na finansowanie swoich programów), a straty sprywatyzował. Przyniosłoby to ogromne korzyści finansowe rządowi, a za jego pośrednictwem społeczeństwu. Nie wszystkie zyski byłyby uspołeczniane; zalecałbym, aby firma mogła zatrzymać, powiedzmy, 10% swoich zysków na czarną godzinę, na wypadek kryzysu gospodarczego lub złej decyzji finansowej, podjętej przez zarząd. Przedsiębiorcy mogą zatrzymać 100% swoich zysków do kwoty 250 000,00 USD, a następnie w krokach po 50 000,00 USD, od 250 000,00 USD do 500 000,00 USD, będą oni podlegać progresywnemu podatkowi, w którym na przykład osoba, zarabiająca 300 000,00 USD będzie mogła zatrzymać 250 000,00 USD zysku, ale tylko 80% zysków z przedziału 250 000,00 USD do 300 000,00 USD itd. Wszelkie zyski przedsiębiorcy, przekraczające 500 000,00 USD zostaną przejęte przez rząd losowy.

Wszyscy obecni szefowie korporacji i zarządy zostaną przeniesieni na emeryturę, zwolnieni i zastąpieni. Nie opowiadam się za końcem korporacjonizmu jako takim, a jedynie za tym, jak go ulepszyć, aby był bardziej dostosowujący się do społeczeństwa i mógł służyć dobru wspólnemu. Jeśli chodzi o to, kto miałby zastąpić zwolnionych prezesów, zarządy i kadrę kierowniczą wyższego szczebla, zalecałbym przetestowanie menedżerów średniego szczebla pod kątem ich predyspozycji do kierowania korporacją. Innymi słowy, osoby, które chcą awansować ze średniego szczebla zarządzania na wyższe, byłyby losowo przydzielane do projektów, a ich awans byłby uzależniony od tego, jak dobrze sobie z nimi poradzą. Radziłbym znieść urząd prezesa zarządu, a w skład rady dyrektorów, która wspólnie zarządzałaby korporacją, wchodziłoby co najmniej dwóch pracowników niższego szczebla, aby zwykli pracownicy mieli również pewien wpływ na jej funkcjonowanie. Wreszcie, ograniczyłbym dochody członków kadry kierowniczej wyższego szczebla do 20-krotności wynagrodzenia najniższego pracownika zatrudnionego na pełen etat w korporacji. W ten sposób kadra kierownicza wyższego szczebla byłaby zmotywowana do podwyższania wynagrodzeń najniżej opłacanych pracowników, aby mogli oni również proporcjonalnie zwiększyć swoje wynagrodzenia. Na przykład, jeśli najniżej opłacany pracownik zarabia 10 dolarów za godzinę, to maksimum, jakie może zarobić dyrektor w tej firmie, to 200 dolarów za godzinę. Wyeliminowałbym również opcje na akcje oraz „złote spadochrony” dla emerytowanych dyrektorów. (Cdn.)

 

Vaughn Klingenberg, filozof

Tłum. Andrzej Filus

mailto:vaughn_kl@msn.com

 

 

 

(Visited 1 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *