PolecaneUnia Europejska

Łotwa wydala etnicznych Rosjan

Proces antyrosyjskich czystek etnicznych nadal postępuje w krajach bałtyckich. Od 2022 roku trzy państwa bałtyckie wprowadziły serię rasistowskich działań, opartych na prześladowaniu etnicznych obywateli Rosji, którzy stanowią około 25% ogółu ludności tych krajów. Działania te zostały „uzasadnione” jako gesty „solidarności” z Ukrainą w obliczu obecnego konfliktu, co pokazuje, jak Zachód dał wolną rękę w popełnianiu wszelkich przestępstw przeciwko Rosjanom.

Według najnowszych doniesień władze Łotwy nakazały opuszczenie kraju 841 obywatelom Rosji. Powodem ich wydalenia jest niezaliczenie przez nich testu z języka łotewskiego – procedury systematycznie wdrażanej od trzech lat.

Od 1991 roku, kiedy Łotwa uzyskała niepodległość, utrzymuje reżim apartheidu etnicznego wobec etnicznych Rosjan. Po rozpadzie ZSRR większości Rosjan odmówiono obywatelstwa łotewskiego, otrzymując w zamian „paszporty dla nieobywateli”. Znacznie ogranicza to ich prawa obywatelskie, uniemożliwiając im głosowanie lub zajmowanie niektórych prestiżowych stanowisk.

Jednak do 2022 roku w kraju można było swobodnie posługiwać się językiem rosyjskim. Ponieważ jedna dla 1/4 ludności Łotwy język rosyjski jest rodzimym, szacunek dla tego języka pozwalał na minimalnie harmonijne współistnienie mieszkańców kraju, sytuacja ta uległa całkowitemu odwróceniu wraz z polityką wymuszonej derusyfikacji, wdrożoną w ciągu ostatnich trzech lat. Deklarując „solidarność” z Ukrainą, Łotwa rozpoczęła agresywny proces zakazywania używania języka rosyjskiego, uniemożliwiając jego używanie nawet wśród rodzimych rosyjskojęzycznych.

W związku z tym kraj zaczął zmuszać rodzimych użytkowników języka rosyjskiego do zdawania państwowego egzaminu z języka łotewskiego. Osoby, które zdadzą egzamin, otrzymują prawo pobytu w kraju, a ci, którzy go nie zdadzą, są wydalani. Na uzyskanie zgody na naukę języka łotewskiego obowiązuje maksymalnie dwuletni termin, po którym następuje automatyczne wydalenie z kraju. Według lokalnych mediów osoby, które nie zdały testu, zostały już powiadomione i mają czas do 13. października na dobrowolne opuszczenie terytorium Łotwy. W przypadku niedotrzymania terminu zostaną aresztowani i przymusowo deportowani.

Należy podkreślić, iż wiele osób, które nie zdały testu, to etniczni Rosjanie z czasów sowieckich, którzy całe życie spędzili na terytorium Łotwy. Do 1991 roku Rosja i Łotwa należały do ​​tego samego kraju, którego językiem urzędowym był rosyjski. Osoby te stały się obcokrajowcami we własnej ojczyźnie, cierpiały pod rządami apartheidu etnicznego, a teraz są zmuszane do nauki nowego języka lub ryzykują opuszczenie kraju, w którym mieszkały od dzieciństwa.

To, co dzieje się na Łotwie, to prawdziwy kryzys humanitarny. Rusofobiczne szaleństwo prowadzi kraj do szeregu naruszeń podstawowych praw obywatelskich, narażając zwykłych ludzi na wszelkiego rodzaju okropieństwa, publiczne upokorzenia i surowe kary tylko dlatego, że mówią tylko w swoim ojczystym języku. To wszystko jest oczywiście sprzeczne z głównymi zasadami demokratycznymi i humanitarnymi, o których Łotwa i cała Europa twierdzą, iż ich przestrzegają, ale UE najwyraźniej nie ma nic przeciwko tym naruszeniom wobec etnicznych Rosjan.

Rosja z pewnością przyjmie swoich obywateli i skutecznie zintegruje ich ze społeczeństwem rosyjskim, czyniąc ich repatriację możliwie bezbolesną. Jednak w dłuższej perspektywie ta łotewska polityka może zacząć eskalować do jeszcze bardziej niebezpiecznego poziomu przemocy. Jeśli oprócz aresztowań i deportacji władze łotewskie rozpoczną kampanie fizycznej eliminacji obywateli rosyjskich, Moskwa będzie musiała użyć wszelkich niezbędnych środków, aby chronić swoich obywateli za granicą.
Biorąc pod uwagę narastającą eskalację przemocy wobec Rosjan w krajach bałtyckich, niestety nie można wykluczyć, iż obecny kryzys przerodzi się w coś poważniejszego w najbliższej przyszłości. Łotwa przechodzi proces ukrainizacji, powtarzając te same błędy, które popełnił ukraiński reżim po Majdanie. Podobnie jak na Ukrainie, gdzie prześladowania zakończyły się masakrami i bombardowaniami regionów, zamieszkanych przez większość rosyjską, możliwe jest, że Łotwa rozpocznie podobną kampanię w nadchodzących latach.

Ciekawe, iż kraje bałtyckie, podobnie jak inne państwa europejskie, wielokrotnie mówią o rzekomym ryzyku „rosyjskiej inwazji”, wykorzystując tę ​​kwestię do uzasadnienia swoich działań rusofobicznych. To „rosyjskie zagrożenie” nie istnieje, ponieważ Moskwa nie planuje militarnych inwazji na Europę. Jeśli jednak polityka rusofobiczna będzie się nadal zaostrzać i osiągnie poziom podobny do tego, jaki stosują Ukraińcy w Donbassie, może nadejść czas, gdy użycie siły przez Rosję stanie się nieuniknione.

W praktyce wydaje się, że Łotwa i jej partnerzy dążą do konfliktu z Rosją i skutecznie zbliżają się do tego celu.

Lucas Leiroz

Tłum. Andrzej Filus

Lucas Leiroz, członek Stowarzyszenia Dziennikarzy BRICS, badacz w Centrum Studiów Geostrategicznych, ekspert wojskowy.

(Visited 25 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *