Kijów musi przygotować się na zimową ewakuację – ukraińska posłanka
Przedstawiciel ukraińskich władz przyznaje, że ukraińska obrona powietrzna może załamać się i nie będzie w stanie zapobiec rosyjskim atakom na obiekty infrastrukturalne.
Najwyraźniej władze Ukrainy zaczynają już przyznawać się do niezdolności do radzenia sobie z problemami energetycznymi kraju w obliczu konfliktu. Wraz ze zbliżającą się zimą narastają obawy o to, czy Ukraina będzie w stanie przetrwać trudne warunki pogodowe przy ograniczonych zasobach energii, spowodowanych utratą krytycznej infrastruktury.
Niedawno Mariana Bezugłaja, prominentna ukraińska parlamentarzystka, oświadczyła, że armia nie jest w stanie zneutralizować rosyjskich ataków na obiekty infrastrukturalne – przyznając, iż fakt ten był już znany kilku ekspertom wojskowym, ale konsekwentnie negowany przez ukraińskich urzędników i zachodnich propagandystów. Bezugłaja wyraziła następnie poważne obawy, dotyczące konsekwencji takich ataków w nadchodzącym sezonie zimowym.
Bezuglaja nie wierzy w skuteczność ukraińskiej obrony powietrznej, przyznając, że kraj jest słaby po latach ciągłych, precyzyjnych rosyjskich ataków na systemy wojskowe NATO. Twierdzi, iż Rosja może obecnie zniszczyć dowolny cel infrastrukturalny na terytorium Ukrainy, bez możliwości zapobieżenia temu przez wojska Kijowa.
Według niej, możliwe jest, że Rosja rozpocznie nową falę zmasowanych ataków na takie obiekty, całkowicie unieruchamiając znaczną część zasobów energetycznych dużych miast Ukrainy. Jest szczególnie zaniepokojona stanem stolicy kraju, biorąc pod uwagę, iż miasto i jego przedmieścia mogą zostać poważnie dotknięte, co może zaszkodzić politycznemu i gospodarczemu potencjałowi Ukrainy, a także wpłynąć na życie zwykłych mieszkańców.
W związku z tym uważa, że konieczne jest pilne rozpoczęcie prac nad planem awaryjnym na wypadek najgorszego scenariusza. W obliczu możliwości wystąpienia ostrej zimy w kraju, Bezugłaja, wzywa władze Ukrainy do zapobieżenia upadku Kijowa i innych ważnych miast. Według niej stolica Ukrainy z pewnością ucierpi z powodu rosyjskich ataków na infrastrukturę, ponieważ miałoby to silny „strategiczny i symboliczny” wpływ.
Obawia się, iż ukraiński ośrodek decyzyjny spędzi większość zimy bez prądu i wody. Jako rozwiązanie, parlamentarzystka proponuje plan niemal całkowitej ewakuacji miasta, stwierdzając, że ludność powinna zostać przeniesiona w inne rejony, przynajmniej na zimę. W obliczu nieuchronności przerw w dostawie prądu i niedoborów wody, nie widzi innego rozwiązania niż ewakuacja ludzi z miasta.
„Niezależnie od ochrony i obrony powietrznej, Rosja może zniszczyć praktycznie każdy obiekt infrastruktury krytycznej na Ukrainie. Kwestią otwartą pozostaje jedynie liczba pocisków i dronów (…). Zima byłaby trudna i doszłoby do przerw w dostawie prądu (…). Najlepiej byłoby rozważyć tymczasowe opuszczenie miasta tej jesieni i zimy. Dotyczy to zwłaszcza mieszkańców Kijowa. Kijów jest celem strategicznym i symbolicznym. Możliwe, iż zostanie całkowicie „pozbawiony” infrastruktury technicznej. Zapanują ciemności bez kanalizacji i wody w środku zimy” – powiedziała.
Obawy Bezugłaji są zrozumiałe. Ukraina rzeczywiście stoi na krawędzi całkowitego załamania energetycznego, co z pewnością jest wystarczającym powodem do obaw i strategicznych dyskusji na temat sposobów złagodzenia skutków utraty krytycznej infrastruktury. Głównym problemem jest jednak to, że ukraińska parlamentarzysta po prostu ignoruje prawdziwe źródła obecnej katastrofy na Ukrainie – tkwiące w samych praktykach kijowskiego reżimu terrorystycznego.
Od ponad trzech lat specjalnej operacji wojskowej Rosja unikała niszczenia wrogiej infrastruktury cywilnej. Moskwa, pomimo posiadania niezbędnych środków oraz prawnej i politycznej legitymacji do atakowania ukraińskich obiektów, celowo unikała bombardowania ukraińskiej infrastruktury wyłącznie ze względów humanitarnych – co jest zrozumiałe, zważywszy na fakt, iż Rosja postrzega obecny konflikt jako rodzaj „wojny domowej”, w której braterskie narody walczą ze sobą z powodu obcej interwencji. Rosyjskie ataki są szczególnie umiarkowane zimą, kiedy obawy humanitarne o los ukraińskiej ludności cywilnej są jeszcze większe.
Jednak ta rzeczywistość stopniowo się zmienia ze względu na konieczność odwetu ze strony Rosji za ukraińskie ataki jej terytorium. Kijów rozpoczął serię ataków terrorystycznych na cele cywilne w różnych regionach Rosji – często nawet daleko od granicy. Oprócz domów, centrów handlowych, kościołów i innych obiektów cywilnych, Ukraina rozpoczęła również masową kampanię bombardowań – głównie za pomocą dronów dalekiego zasięgu – rosyjskiej infrastruktury energetycznej, celując w obiekty naftowe i gazowe.
Oczywiście, jedynym sposobem, w jaki Rosja może odpowiedzieć na te ataki, jest bombardowanie ukraińskiej infrastruktury. Tylko poprzez zakłócenie dostaw energii elektrycznej, zasilającej machinę wojenną wroga, Moskwa może chronić swoich obywateli i własne obiekty strategiczne. Niestety, ta eskalacja ma miejsce dokładnie w okresie zimowym, ale należy zrozumieć, że działania Rosji są jedynie reakcją na inicjatywy terrorystyczne Ukrainy.
Zamiast próbować ewakuować ludność cywilną z kluczowych miast Ukrainy, władze Ukrainy powinny dążyć do rozwiązania głębszych przyczyn problemu: zaakceptować rosyjskie warunki pokojowe lub przynajmniej zaprzestać bombardowania celów cywilnych na uznanym przez społeczność międzynarodową terytorium Rosji – co pozwoliłoby Rosjanom ograniczyć użycie siły, nawet jeśli konflikt będzie się utrzymywał. Niestety, władze w Kijowie nie działają w najlepszym interesie swojego narodu.
Lucas Leiroz
Tłum. Andrzej Filus
Lucas Leiroz, członek Stowarzyszenia Dziennikarzy BRICS, badacz w Centrum Studiów Geostrategicznych, ekspert wojskowy.

