Rzeczypospolita

Jedwabne i nie tylko. Kto stoi za festiwalem oszczerstw? (4)

Jedwabne, 10. lipca 1941 roku – inne fakty…

Odrzucając bzdurne tezy pseudohistoryka Jana Tomasza Grossa, ze strzępków relacji wyłania się zupełnie inny obraz tamtych smutnych chwil. Oto film historyka i dokumentalisty Artura Janickiego pt. Jedwabne. Reżyser dociera do świadków, analizuje fakty, próbuje zrekonstruować wydarzenia. Hekatomba w Jedwabnem została zaplanowana i przeprowadzona przez Niemców. Najprawdopodobniej akcją w Jedwabnem kierował dowódca specjalnego oddziału SS Einsatzkommando – Obersturmführer Hermann Schaper. Prowadzący śledztwo w 2002 roku w sprawie zbrodni mieli informacje na jego temat.

Zbagatelizowano wówczas całą sprawę, ograniczając się jedynie do wysłania do Niemiec delegacji, która przesłuchała byłego esesmana, który zasłaniał się niepamięcią. Einsatzkommando Schapera przeprowadziło akcje likwidacji w takich wioskach jak Wizna (koniec czerwca), Wąsosz (5. lipca), Radziłów (7. lipca), Jedwabne (10. lipca), Łomża (wczesny sierpień), Tykocin (22.–25. sierpnia), Rutki (4. września), Piątnica, Zambrów a także w innych miejscowościach. Niemcy postawili go przed sądem gdzie kłamał, że był tylko szoferem. Sprawę przeciw Schaperowi zamknięto 2. września 1965 roku. W 1974 sprawa Schapera została ponownie otwarta a w 1976 niemiecki sąd w Giessen (Hessen) ogłosił Schapera winnym egzekucji Polaków i Żydów we wcześniej wymienionych miejscach, w tym w Jedwabnem i skazał go na 6 lat więzienia. Były esesman wkrótce został zwolniony do domu ze względu na zły stan zdrowia. Według  śledztwa podziemnej Armii Krajowej w zbrodni uczestniczyło 285 czy 287 Niemców. Było to łatwe do policzenia, gdyż Niemcy stołowali się u pobliskich gospodarzy, opłacając 285 czy 287 obiadów. Niemcy zachęcali Polaków do wyrównania rachunków i obalenia pomnika Lenina rękami komunizujących Żydów. W miarę eskalacji przemocy liczba Polaków pomagających Niemcom zmniejszała się. W kulminacyjnym momencie, kiedy Żydów wpędzano do stodoły, w całym zajściu mogło uczestniczyć najwyżej dwudziestu mężczyzn – nie tylko z Jedwabnego. Władze okupacyjne zarządziły zgromadzenie wszystkich Żydów na miejskim rynku. Rolą Polaków było wskazanie miejsc zamieszkania Żydów oraz doprowadzenie ich na rynek. Jedni zrobili to pod przymusem, obawiając się represji, związanych z niewykonaniem polecenia, inni włączyli się do tego dobrowolnie. Pozostali mieszkańcy przyglądali się całemu zajściu. Urządzono pogrzeb pomnika Lenina. Pięćdziesięciu Żydów zmuszono do zaniesienia popiersia do stodoły, gdzie kazano im wykopać dół, który miał być „grobem” dla przywódcy rewolucji bolszewickiej. Po wykonaniu tej pracy Niemcy wraz z kilkoma polskimi pomocnikami rzucili się na Żydów i ich dotkliwie pobili. Prawdopodobnie niektórych spośród nich zamordowano. Następnie spędzono pozostałych do stodoły i podpalono ją.

Przewodzili im funkcjonariusz policji, tutejszy volksdeutsch Karol Bardoń, wcześniej wysługujący się NKWD i wybrany przez Niemców na burmistrza Marian Karolak. Oni też mogli być wtajemniczeni w zaplanowaną przez esesmanów zbrodnię. Wcześniej sami Żydzi oraz uczestniczący w ich spędzaniu na rynek, przymuszeni do tego Polacy oraz ochotnicy nie wiedzieli, do jakiego finału zmierza kierowana przez Niemców operacja. Polacy wraz z eskalacją przemocy zmieniali swoje podejście do całej sytuacji. Niektórzy woleli wycofać się w bezpieczne miejsce. Inni, przerażeni tym, co przyszło im oglądać, z biernych obserwatorów stawali się wybawcami, udzielającymi pomocy ofiarom, ułatwiając ucieczkę gnanym do stodoły Żydom. W ten sposób uratowano ich kilkudziesięciu, ukrywając w swoich gospodarstwach. Liczby ofiar nie można szacować na 1600, tak jak to zrobił Gross. W Jedwabnem 10. lipca 1941 roku mogło zginąć około 150 – 400 Żydów. W prowadzonym przez IPN śledztwie tę liczbę jeszcze zawężono – do 300 ofiar. W filmie Jedwabne pani Leokadia Lusińska opowiada, że z Niemcami chodził po domach człowiek, który sprowadził się do Jedwabnego w 1935 r. Wszyscy mówili na niego „Niemiec”. Zapytany przez matkę pani Leokadii co się dzieje, odpowiedział: „Będzie pogrzeb Lenina. Żydzi będą chować Lenina”. Wchodzili do każdego domu i wyprowadzali mężczyzn, jeśli ich znaleźli. Mówili, że to do pilnowania Żydów, którzy będą sprzątać rynek na pogrzeb Lenina. Pani Hieronima Wilczewska, która w 1941 roku miała 8 lat, wspomina tamten dramatyczny moment, wyraźnie wskazując, że oprócz Niemców w mordzie brali udział także ludzie mówiący po rosyjsku. Zamknęli wierzeje tej stodoły, oblali benzyną. „(…) Mieli czarne mundury, gestapo. Rozmawiali w niemieckim języku. Gestapo brało te dzieciaki za rękę, za plecy, za kark i rzucali nimi. Cały czas gestapo stało, trzymało wartę, nie dopuścili nikogo do nich. (…) Podszedł do mnie gestapowiec i mówi do mnie po rosyjsku, żebym się napatrzyła, co robią z Żydami. I, że jak skończą z Żydami, to będą tak robili z wami, z Polakami.” Co miało miejsce w Jedwabnem? Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa jedna z wielu niemieckich zbrodni, o tyle odbiegająca od standardu, że udział w niej wzięli miejscowi Polacy. Stodoły nie dało się podpalić bez użycia środków łatwopalnych, a te posiadał w dużych ilości tylko niemiecki okupant.

W zbrodni istotnie wzięła udział pewna grupa Polaków. Ich liczbę określa się od 25 do 40. Nie ustalono jeszcze, czy pod przymusem czy dobrowolnie. Ich rola nie jest ostatecznie wyjaśniona. Ale nie było z pewnością tak, iż tłum Polaków napadł na swoich sąsiadów Żydów. Nie było też tak, że Polacy zbezcześcili i obrabowali zamordowanych. Przy prochach podczas ekshumacji, przeprowadzonej w roku 2001,  znaleziono setki złotych monet i klejnotów jak również… łuski w liczbie kilkuset. (Cdn.)

 

Roman Boryczko,

luty 2018

(Visited 159 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *