Gospodarka i politykaPolecane

Iran i Ukraina: dwa teatry działań w wojnie o równorzędność w ramach niezachodniej koalicji

W Iranie i na Ukrainie stawką jest przywrócenie równowagi sił, które, gdy w końcu zostanie osiągnięte, okaże się wydarzeniem o skali światowej.

Najpierw pojawiły się doniesienia, że ​​8. kwietnia izraelskie samoloty zbombardowały linię kolejową Chiny–Iran, kluczowy element ambitnej inicjatywy Pekinu Pasa i Szlaku. Ze wszystkich celów, w które mogła uderzyć syjonistyczna machina terrorystyczna, należało się zastanawiać, dlaczego akurat projekt infrastrukturalny, sponsorowany przez Chiny.

W środę pojawiły się doniesienia, że ​​urzędnicy z prawie 50 krajów – chętnie poznałbym listę tych 50 – spotkali się w Berlinie, aby upewnić się, iż ogień wojny z Rosją nie zgaśnie. „Nie możemy stracić Ukrainy z oczu” – oświadczył nieco ponuro Mark Rutte, nowy sekretarz generalny NATO.

W ostatnim czasie pojawiły się również inne podobne doniesienia. Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, ogłosił w czwartek, że Pentagon upoważnił Flotę Pacyfiku do przechwytywania statków na Oceanie Indyjskim i Spokojnym, jeśli zostaną uznane za przewożące irańską ropę do portów azjatyckich lub „wsparcie materialne” z Azji – czytaj Chin – dla Republiki Islamskiej.

Czas na podsumowanie.

Wojna na Ukrainie trwa (dosłownie) bez końca, a Zachód nie wykazuje żadnej skłonności do poważnego traktowania stanowiska Rosji. W Azji Zachodniej widzimy wariant: Stany Zjednoczone i wściekły pies, jakim Bibi Netanjahu uczynił Izrael, nie mają zamiaru brać pod uwagę 10-punktowego dokumentu, w którym Iran określa warunki zakończenia wojny, jaką najwyraźniej jest gotów kontynuować.

Na co patrzymy? Co napędza te dwie konfrontacje tak, iż aby zrozumieć obecną sytuację, musimy postrzegać Ukrainę i Iran jako dwa teatry działań jednej wojny?

Nie interesują mnie komentatorzy, odwołujący się do samych siebie, ale wyjątek od mojej reguły to najszybszy sposób na odpowiedź postawione pytania.

Od przełomu tysiącleci twierdzę, że równowaga między atlantami a resztą jest fundamentalnym imperatywem XXI wieku. Każdy naród lub blok może opowiadać się za lub przeciw tej ewentualności, ale nie da się zatrzymać obrotu koła historii. Takie było moje stanowisko na początku ery, która zapowiedziała się wydarzeniami z 11. września 2001 roku.
I te bolesne narodziny nowego czasu, którego jesteśmy świadkami, gdy wojny w Europie i Azji Zachodniej trwają. W każdym przypadku stawką, tym, o co się walczy i przeciwko czemu toczy się walka, jest przywrócenie równowagi sił, która okaże się światową miarą, gdy w końcu zostanie osiągnięta.

Czego dążyli Rosjanie, odkąd Donald Trump rozpoczął drugą kadencję i ogłosił zamiar zakończenia wojny na Ukrainie i przywrócenia jakiejś równowagi w stosunkach z Moskwą?

To jest to samo, na co liczyła Moskwa pod koniec zimnej wojny i to samo, co zaproponowała, gdy w grudniu 2021 roku wysłała projekty traktatów, jeden do Washingtonu, a drugi do siedziby NATO w Brukseli, jako podstawę negocjacji w sprawie kompleksowego rozwiązania między Federacją Rosyjską a Zachodem. (Cdn.)

 

Patrick Lawrence,

Tłum. Andrzej Filus

Patrick Lawrence, wieloletni korespondent zagraniczny, głównie dla International Herald Tribune, jest felietonistą, eseistą, wykładowcą i autorem, którego najnowsza książka to Journalists and Their Shadows, dostępna w wydawnictwie Clarity Press lub na Amazonie. Wśród innych książek znajduje się Time No Longer: Americans After the American Century. Jego konto na Twitterze, @thefloutist, zostało przywrócone po latach cenzury.

 

 

(Visited 23 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *