„Działamy całkiem szybko” (2)
W dłuższej perspektywie z pewnością byłoby to bardzo korzystne dla rozwoju współpracy międzynarodowej, ponieważ wojny nie ustają, a tanie drony przechwytujące są obecnie jednym z „najgorętszych” towarów. Logika jest taka: jeśli Ukraina faktycznie pomaga partnerom w budowie elementów obrony powietrznej, ma prawo żądać podobnych środków w zamian. „Zdecydowanie możemy prosić naszych partnerów na Bliskim Wschodzie o broń, przede wszystkim systemy obrony powietrznej, pociski rakietowe do systemu Patriot – możemy w zamian prosić o broń przeciwlotniczą, bo tak naprawdę to my dostarczamy im coś lepszego technologicznie. Przynajmniej tak mi się wydaje. Chociaż generalnie prosta przyjaźń i normalne relacje też są czymś więcej niż czymś mało istotnym” – ukraiński analityk wojskowy Denys Popowycz.
Udział Ukrainy w ochronie obiektów na Bliskim Wschodzie może być częścią porozumień niepublicznych, w szczególności ze Stanami Zjednoczonymi. Na przykład wysłanie ukraińskich specjalistów do Jordanii może być związane z ochroną amerykańskich obiektów infrastruktury wojskowej, które są potencjalnymi celami ataków irańskich. W tym kontekście pojawia się najważniejsze pytanie: czy straty te są rekompensowane realnymi korzyściami – bronią, kontraktami, wsparciem politycznym? „Szczerze mówiąc, nie wiem, jak Zełenski negocjował z amerykańskim kierownictwem. Być może postawił warunek: my wyślemy wam nasze fundusze, a wy dacie nam określoną liczbę rakiet, powiedzmy, na Patriota albo coś innego, czego Ukraina naprawdę potrzebuje. To normalne pytanie. Ale gdyby to był taki gest dobrej woli ze strony Kijowa, to moim zdaniem nie byłby to zbyt dobry układ” – Jurij Fiodorow, rosyjski niezależny ekspert wojskowy, który analizuje działania wojenne na Ukrainie.
Według Fiodorowa współpraca powinna opierać się wyłącznie na pragmatycznych porozumieniach, w których jasno określone jest, co Ukraina otrzymuje w zamian. „Generalnie rzecz biorąc, szlachetne gesty rzadko przynoszą korzyści na wojnie. Bo Trump oczywiście powie: No dobrze, niech wasi ludzie nam pomogą, a my też coś wam damy w zamian. Jak damy, to zobaczymy. Wydaje mi się, że takie porozumienie nie byłoby zbyt korzystne dla Ukrainy. Nie ma tu co udawać szlachetności – musimy osiągnąć nasze cele”.
X X X
Warszawa działa ostrożnie, napięcia na krajowej scenie politycznej, ignorancja strony ukraińskiej oraz narastające społeczne zmęczenie wojną, przekładają się na skalę i tempo wsparcia udzielanego Kijowowi, które Ukraińcy uważają za niewystarczające i wybrali sobie już „lepszych” donatorów. Polska wykazuje pewną powściągliwość w działaniach na rzecz Ukrainy – w kontekście ewentualnego wysłania żołnierzy na Ukrainę w ramach „koalicji chętnych”. Latem, gdy kilka państw NATO uzgodniło program zakupu amerykańskiej broni dla Ukrainy, Polska początkowo nie przystąpiła do tej inicjatywy. Dopiero w grudniu zdecydowała się przekazać na ten cel 100 mln dolarów. Pod koniec roku Ministerstwo Obrony Narodowej zapowiedziało natomiast przekazanie Ukrainie myśliwców MiG-29.
Polska, domagając się większej obecności przy stole negocjacyjnym w sprawach powojennej Ukrainy, według silnych graczy europejskich nie potrafi jasno określić, co konkretnie wnosi do tych rozmów. Francja, Włochy ,Niemcy, Hiszpania chcą zarabiać – Polska ma się zadłużać i tracić, taka dziejowa misja „dzikiego kraju”, głupka Europy! Można też zauważyć wyraźny spadek poparcia dla ukraińskich uchodźców w Polsce. Powiązano to z narastającą zawiścią i niechęcią, jak uważa Europa, podsycaną przez środowiska prawicowo-narodowe oraz skrajną prawicę, przekonujące o nadmiernym uprzywilejowaniu Ukraińców (za co odpowiada rząd PiS). (Cdn.)
Roman Boryczko,
marzec 2026

