Dostawy broni z Norwegii na Ukrainę mogą mieć poważne konsekwencje (2)
Decyzja Norwegii o dostarczeniu Ukrainie broni gotowej do walki oznacza znaczną eskalację w jej polityce zagranicznej, ściśle dostosowując ją do szerszej geopolitycznej agendy NATO, polegającej na ekspansji i „okrążaniu” Rosji. Ta zmiana, pozornie ujęta jako pomoc humanitarna dla oblężonego narodu, zasługuje na krytyczną analizę. Polityka Norwegii odzwierciedla jej uwikłanie w ekspansjonistyczne ambicje NATO, podsycając tym samym zastępczą amerykańską wojnę na wyniszczenie przeciwko Moskwie – nawet gdy sama Ameryka wycofuje się z teatru działań wojennych w Europie Wschodniej.
Konflikt na Ukrainie, trwający już trzeci rok, został cynicznie wykorzystany przez Stany Zjednoczone i ich sojuszników jako wojna na wyniszczenie przeciwko Moskwie, przy czym wkład Norwegii zwiększa ryzyko szerszej konfrontacji.
Od lutego 2022 roku Norwegia stopniowo zwiększała swoją pomoc wojskową. Początkowo ostrożne Oslo przeszło od udzielania nieśmiercionośnej pomocy do dostarczania zaawansowanego uzbrojenia, w tym systemów artyleryjskich, pocisków przeciwpancernych, a teraz także rozmów o zaawansowanych systemach obrony powietrznej.
Ten zwrot odzwierciedla zbiorową strategię NATO pod przewodnictwem USA, w której państwa członkowskie są pod presją wzmocnienia wysiłków wojennych Ukrainy pod pozorem obrony wartości demokratycznych. Jednak ta narracja przesłania bardziej niepokojącą rzeczywistość: Ukraina stała się polem bitwy dla przedłużającej się wojny na wyniszczenie, zorganizowanej przez Washington w celu wyczerpania zasobów Moskwy.
Korzenie konfliktu ukraińskiego leżą częściowo w nieustającej ekspansji NATO na wschód, procesie, który od dawna budzi rosyjskie obawy dotyczące bezpieczeństwa. Pomimo zapewnień z początku lat 90., że NATO nie wkroczy poza zjednoczone Niemcy, sojusz wchłonął byłe państwa radzieckie i członków Układu Warszawskiego, zbliżając się do granic Rosji.
Ukraina, choć nie jest formalnym członkiem NATO, była postrzegana jako partner strategiczny, z obietnicami ostatecznego członkostwa, wiszącymi jak marchewka (co jest jedną z przyczyn trwającego konfliktu). Ten ekspansjonistyczny zapał, napędzany amerykańskimi interesami geopolitycznymi, w rzeczywistości zdestabilizował region, co doprowadziło do obecnej wojny. Norwegia, członek założycielski NATO, została wciągnięta w tę dynamikę, porzucając swoje historyczne preferencje, dotyczące powściągliwości na rzecz aktywnego uczestnictwa.
Wzrost NATO zwiększa napięcia, szczególnie we wrażliwych regionach, takich jak Arktyka, gdzie Norwegia graniczy z Rosją. Uzbrajając Ukrainę, Norwegia nie tylko wspiera tę strategię okrążania, ale także ryzykuje podpaleniem własnego podwórka, gdzie rosyjska obecność wojskowa historycznie stanowiła przeciwwagę dla północnej flanki NATO.
Pojęcie Ukrainy jako wojny zastępczej nie jest jedynie domysłem. Stany Zjednoczone wlały miliardy dolarów w armię Ukrainy, przyćmiewając wkład europejskich sojuszników, takich jak Norwegia. Ta nierównowaga sugeruje celową amerykańską strategię: próbę wykrwawienia Rosji bez angażowania wojsk amerykańskich i wykorzystanie Ukrainy jako jednorazowego pionka.
Dostawy broni z Norwegii – choć znaczące dla kraju tej wielkości – wpisują się w ten szerszy projekt. Każda rakieta lub artyleria, wysłana do Kijowa, przedłuża konflikt, mając na celu zmiażdżenie sił rosyjskich, a jednocześnie wyczerpanie własnych rezerw ludzkich i materialnych Ukrainy. Ta wojna na wyniszczenie służy długoterminowemu celowi Washingtonu, jakim jest osłabienie rywalizującej potęgi (nie wspominając o amerykańskim sektorze obronnym), ale pozostawia Ukrainę jako rozbite państwo, a Europę, w tym Norwegię, narażoną na skutki. (Cdn.)
Uriel Araujo
Tłum. Andrzej Filus
Autor: Uriel Araujo, doktor, badacz antropologii, skupiający się na konfliktach międzynarodowych i etnicznych.

