Donald Trump i jego niebywałe szczęście (3)
O emigrantach Trump wypowiada się równie dosadnie. „To prawda, że oni niszczą krew naszego kraju. Rujnują nasz kraj. Niszczą nasz kraj. (…) Mogą przynieść choroby, które rozprzestrzenią się w naszym kraju, oni przynoszą przestępczość”. Trump zostanie zapamiętany przez historię jako totalny partacz, gdy USA potrzebowały siły na walkę z naporem Covid-19.
USA bezkrytycznie wspierają Izrael. Od 1948 r. bezpieczeństwo narodowe Izraela traktowano w Washingtonie niemal na równi z bezpieczeństwem narodowym USA. Stany wprowadziły opcję niekończącej się bezzwrotnej pomocy dla Izraela, de facto przeznaczonej głównie na wydatki zbrojeniowe Tel-Avivu. W 1980 r. środowiska żydowskie w USA zdecydowanie poparły kandydaturę Ronalda Reagana na prezydenta. Dlaczego? Ponieważ republikanie obiecali Izraelowi specjalny status w polityce obronnej USA. Administracja republikańska odwdzięczyła się najbardziej wyrazistą polityką proizraelską w historii Washingtonu. Tajemnicą poliszynela jest, że wśród zwolenników koncepcji rozbudowy „Wielkiego Izraela” znaleźli się wpływowi amerykańscy masoni, jak sekretarz stanu – Alexander Haig, ambasador przy ONZ – Jeane Kirkpatrick czy sekretarz obrony narodowej – Caspar Weinberger. Ten ostatni przekonał amerykański senat do podpisania z Izraelem umowy o uczestnictwie sił zbrojnych tego państwa w amerykańskim programie Strategicznej Inicjatywy Obronnej SDI, który media nazwały nieco na wyrost „gwiezdnymi wojnami”.
Lata 80. XX w. – 12 lat republikańskich Ronalda Regana i G. Busha seniora stanowiły diamentową erę w stosunkach między obydwoma państwami. Ich egzemplifikacją jest nadanie w 1987 r. Izraelowi statusu ważnego sojusznika militarnego spoza NATO, podpisanie w 1985 r. umowy o wolnym handlu i utworzenie wspólnej grupy ds. rozwoju gospodarczego. Za każdą z tych umów szły gigantyczne bezzwrotne dotacje, jakie nowożytne państwo żydowskie otrzymywało z kieszeni amerykańskiego podatnika. Z raportu, wydanego 11. kwietnia 2014 r., zatytułowanego Pomoc Stanów Zjednoczonych dla Izraela i opracowanego dla Komisji Badań Kongresu przez specjalistę ds. polityki bliskowschodniej USA, Jeremy M. Sharpa wynika, że od 1973 r. do 2003 r. Stany Zjednoczone przekazały Tel- Avivowi 140 miliardów dolarów. Jest rok 2017. Trump wprowadza się do Białego Domu. W polityce zagranicznej Donald Trump przyjął strategię faktów dokonanych. Bez zbędnych dyskusji przeniósł ambasadę USA w Izraelu do Jerozolimy, poparł budowę muru granicznego z Autonomią Palestyńską i dał zielone światło izraelskim siłom zbrojnym na rozprawienie się z Hamasem.
Tel-Aviv po raz pierwszy od ośmiu lat poczuł pełne wsparcie Washingtonu. Trump jest nadzieją dla zwolenników budowy tzw. Wielkiego Izraela, czyli państwa żydowskiego w granicach biblijnych. Wskazuje na to między innymi nieoficjalne spotkanie w Tel Avivie z premierem Netanjahu trzech byłych wysokich członków administracji Trumpa: Roberta O’Briena, który był czwartym i ostatnim doradcą Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego, byłego ambasadora USA w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – Johna Rakolty i byłego ambasadora USA w Szwajcarii – Eda McMullena.
X X X
Były prezydent USA, Donald Trump w nocy z soboty na niedzielę czasu polskiego został postrzelony podczas republikańskiego wiecu wyborczego w trzynastotysięcznym mieście Butler w Pensylwanii. Secret Service podczas sobotniego wiecu Donalda Trumpa całkowicie się pogubiła. Agencja nie traktowała poważnie sygnałów o groźbie gwałtownych protestów i demonstracji a także incydentów z udziałem pojedynczych szaleńców. Anonimowy przedstawiciel Partii Republikańskiej ujawnił dziennikowi Washington Post, że od miesięcy trwały nieporozumienia z Secret Service. Przed wiecem odbyło się spotkanie z udziałem agentów agencji, policji stanowej i lokalnej, saperów i innych służb, podczas którego omówiono zakres obowiązków każdej z grup.
Służby otrzymały wcześniej zgłoszenia o podejrzanej osobie na terenie wiecu. Nie było jednak wskazówek, iż osoba ta posiada broń. Podczas poszukiwań jeden z funkcjonariuszy zauważył mężczyznę z bronią na dachu. W momencie, gdy próbował się do niego zbliżyć, zamachowiec skierował broń w jego stronę, co zmusiło policjanta do schowania się za krawędzią dachu w celu ochrony własnego życia. Wszystko rozegrało się na samym początku wiecu wyborczego. Trump, ubrany w ciemnoniebieską marynarkę, białą koszulę i jaskrawoczerwoną czapkę z hasłem MAGA, właśnie zaczyna krytykować nielegalną imigrację, gdy nagle o 18:08 (czasu lokalnego, 00:08 czasu środkowoeuropejskiego) padają strzały – cztery, jeden po drugim. Od kul zginął jeden uczestnik wiecu, a dwie osoby zostały ciężko ranne. FBI uważa, że to był zamach. Według mediów ustalono tożsamość domniemanego sprawcy. Trump początkowo ukrył się za mównicą, podczas gdy ochroniarze rzucili się na niego i osłonili go. Uczestnicy wiecu krzyczeli i padali na ziemię. Otoczony przez ochroniarzy, Trump ponownie wstał, wokół jego prawego ucha widać było krew. Chwycił się za prawe ucho, gdy znów rozległy się okrzyki „Padnij!”.
W ciągu czterech sekund padł piąty i szósty strzał, a na scenę wbiegło więcej ochroniarzy. Prawdopodobnie kule dosięgły uczestników wiecu. Wreszcie, 17. sekund po oddaniu pierwszych strzałów, rozległ się ostatni głośny huk. Słychać było krzyki kobiety. 22 sekundy po pierwszych strzałach trzech ciężko uzbrojonych ochroniarzy eskortowało roztrzęsionego Trumpa ze sceny kierunku jego samochodu. Około minuty po rozpoczęciu zdarzenia znów widać Trumpa pod osłoną ochroniarzy. Mówi: „Pozwólcie mi wziąć buty”. Mija kolejne 13 sekund, zanim Trump wojowniczo unosi pięść w kierunku tłumu, który reaguje wiwatami. Gdy były prezydent jest eskortowany ze sceny z czapką MAGA w ręku, publiczność skanduje „USA!”.
Do zamachu na swoje życie Trump odniósł się po raz pierwszy na swojej platformie internetowej Truth Social o godzinie 20:42 czasu lokalnego. Mówił: „Zostałem trafiony kulą, która przebiła górną część mojego prawego ucha”. Od razu wiedział, iż „coś jest nie tak, ponieważ usłyszałem syczący dźwięk, strzały i natychmiast poczułem, jak kula przebija skórę”. W rolę zabójcy prezydenta Trumpa wcielił się 20-letni Thomas Matthew Crooks z Bethel Park w Pensylwanii. Został on zastrzelony na miejscu przez funkcjonariuszy ochrony. W 2022 roku ukończył szkołę średnią Bethel Park High School z wyróżnieniem za bardzo dobre wyniki z przedmiotów ścisłych. Jak podają media, uważano go za ucznia raczej skrytego i często prześladowanego przez rówieśników z klasy. Był zatrudniony w kuchni w lokalnym domu opieki. Zarejestrowany jako polityczny republikanin, w 2021 roku przekazał 15 dolarów dla wspierającej Demokratów, liberalnej organizacji ActBlue. Co nie bez znaczenia, fascynowała go broń palna, od roku był członkiem klubu strzeleckiego Clairton Sportsmen’s Club.
Broń, której użył jako zamachowiec, według służb została zakupiona przez jego ojca pół roku wcześniej. Ponadto w trakcie strzelaniny Crooks miał na sobie koszulkę Demolition Ranch – popularnego kanału na YouTube, dotyczącego broni palnej. W jego samochodzie znaleziono też inne podejrzane urządzenia, które mogły służyć do konstruowania bomb.
Thomas Matthew Crooks podczas pogawędek w mediach społecznościowych wyznał, że brał udział w protestach lub starciach Antify z kontrdemonstrantami w marszach Black Lives Matter w Minneapolis w 2021 r., niepokojach w Portland w 2022 r. i protestach w Seattle w 2023 r. Podobno brał także udział w protestach Antify w Nowym Jorku i Los Angeles jako organizator lub uczestnik. Jednak żadna z tych teorii, co do politycznych powiązań, nie jest w pełni ugruntowana. W pierwszym po zamachu wywiadzie dla Washington Examiner Donald Trump powiedział, że chce wykorzystać historyczny moment i zjednoczyć kraj. Na dzień dzisiejszy w USA nic nie jest pewne – a już na pewno sam Trump nie powinien jeszcze świętować wygranej w cuglach…
Roman Boryczko,
lipiec 2024

