InnePolecane

„Dom Braci” – zabić w imię zysku! (2)

X X X

Akcje „oczyszczania społeczeństwa” rzekomo obejmowały osoby z marginesu społecznego, z samego dołu drabiny społecznej; bezdomne, niepełnosprawne, niektóre sieroty, a nawet zwykli obywatele, którzy po prostu nie potrafili okazać dowodu tożsamości na żądanie. Poza osobami w kryzysie bezdomności były to także np. bawiące się bez opieki dorosłych dzieci, uliczni sprzedawcy, wracający ze szkoły uczniowie, a nawet przypadkowi przechodnie. Hyungje Bokjiwon był jednym z największych ośrodków pomocy społecznej, położonym w pobliżu dzielnicy mieszkalnej w południowo-wschodnim mieście portowym Busan. Właściciel, szef i mentor religijny, Park In-geun, często powtarzał, że jego placówka istnieje po to, by karmić, ubierać i edukować bezdomnych. Zgodnie z dokumentami, każda osoba przybywająca do tych ośrodków miała być tam przetrzymywana tylko przez rok, przejść szkolenie, a następnie powrócić do społeczeństwa. Przetrzymywani wbrew swojej woli i bez wiedzy rodziny w ośrodku, zmuszani byli do ciężkiej i darmowej pracy. Torturowani, głodzeni, często gwałceni, a niektórzy wręcz mordowani. Udało się znaleźć dowody na zgony co najmniej 657 osób, z których duża część nigdy nie znalazła się w oficjalnych danych. Prawda jest jednak taka, że dla wielu z nich zamkniętych na początku laty 80. uwolnienie nastąpiło w 1987 r., gdy ośrodki zostały zamknięte po tym, jak ponad 30 zbiegłych więźniów opowiedziało, co naprawdę dzieje się za ich murami.

 

X X X

W 1975 roku w Korei Południowej wydana została kluczowa Dyrektywa 410. Na jej mocy lokalne władze i policja zobligowane były do organizacji regularnych patroli, w czasie których wyszukiwano osoby bezdomne. Przepisy te definiowały bezdomnych i włóczęgi jako osoby „szkodzące zdrowemu życiu społecznemu”. System zapragnął wizerunkowego oczyszczenia. Oczywiście, jak każda zmiana w systemie kapitalistycznym, za każdym novum iść miały gigantyczne pieniądze. W 1975 roku też miasto Busan podpisało z Domem Braci umowę, na mocy której to placówka, kierowana przez byłego wojskowego, Park In-geuna stała się oficjalnym miejskim ośrodkiem dla bezdomnych. Co ważne, placówka była jednak traktowana jako inwestycja prywatna, a nie państwowa. Co nie przeszkadzało w tym, by w propagandowym filmie z 1981 roku nazywać miejsce to „wzorowym ośrodkiem pomocy społecznej dla bezdomnych”. Im więcej było tam „pensjonariuszy”, tym większe dotacje od rządu. W szczytowym momencie przetrzymywano tam ponad 3,5 tysiąca osób. Dom Braci stworzono według filozofii wojskowej – zarządzany był jak obóz koncentracyjny. Żeby ograniczyć koszty, dyrektor wymyślił, iż wybierze do pilnowania grupę więźniów i zrobi z nich dowódców osobnych „plutonów”, liczących po 120 osób. W każdym z nich był dowódca, sekretarz i przodownicy pracy, których też zachęcano do znęcania się nad więźniami o niższym statusie. Dowódcy mieli też zmuszać podwładnych do udziału w brutalnych grach, które polegały np. na długim zwisaniu do góry nogami z pryczy. Więźniowie pilnowali się nawzajem. Dlatego też tak rzadko komuś udawało się stamtąd uciec – niemal zawsze ktoś donosił, a tych, którzy próbowali się wydostać, publicznie bito. Takich „publicznych sądów” prawie nikt nie przeżył.

Często stosowano karę zbiorową, w efekcie czego torturowano cały pluton za przewiny jednej osoby. Więźniowie byli np. zmuszani do utrzymywania bolesnych i męczących póz ciała przez długi czas. W przypadku błędu, dotkliwie och bito. W przypadku dzieci i nastolatków częste były przypadki wykorzystywania seksualnego, zwłaszcza przez dowódców. W zeznaniach świadków pojawiają się też doniesienia o tym, że wielu więźniów było faszerowanych lekami przeciwpsychotycznymi. W dokumentach ośrodka odnotowano zakup 250 tysięcy tabletek chlorpromazyny (działa m.in. uspokajająco, zwłaszcza na początku stosowania), a także innych leków tego typu, takich jak haloperidol, flurazepam i karbamazepina. Uważa się, że osadzonych zmuszano do brania tych środków, by łatwiej było ich kontrolować. (Cdn.)

 

Roman Boryczko,

2025, wrzesień

(Visited 13 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *