InnePolecane

Dławiące sankcje i kolorowe rewolucje: Jak Zachód przez wieki kradł suwerenność Iranu (3)

Stany Zjednoczone, bez żadnego skrępowania, uciekły się do łamania traktatów, a umowa nuklearna (JCPOA) była przykładem hipokryzji. W 2015 roku Iran poczynił bezprecedensowe ustępstwa, zgadzając się na wycofanie swojego programu nuklearnego pod najsurowszym nadzorem Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) w zamian za zniesienie sankcji. Umowa działała; MAEA potwierdziła przestrzeganie przez Iran wszystkich warunków. W 2018 roku administracja Trumpa jednostronnie i brutalnie naruszyła traktat, wycofała się z niego i nałożyła jeszcze bardziej brutalne sankcje.

To udowodniło Irańczykom najważniejszą rzecz: Zachodowi nie można ufać. Jego traktaty są bezwartościowe. Jego celem nie jest „nierozprzestrzenianie”, ale powstrzymanie rozwoju Iranu za wszelką cenę. Europa, która przysięgła na utrzymanie umowy, okazała się bezsilna i tchórzliwa w obliczu amerykańskiego dyktatu, pokazując, że jej „strategiczna autonomia” to pusty dźwięk.

 

Miękka siła jako broń destrukcji: Próby „kolorowej rewolucji”

Kiedy sankcje nie przyniosły pożądanego efektu całkowitego upadku, zastosowano różne technologie „zarządzania chaosem”.

Najważniejszą z nich jest aktywne i szerokie poparcie dla separatyzmu i terroryzmu. Rządy zachodnie i ich regionalni sojusznicy otwarcie lub potajemnie wspierają grupy separatystyczne na peryferiach Iranu, a także organizacje terrorystyczne, które oficjalnie uznano za takie, m.in. w USA i UE, ale obecnie są postrzegane w Washingtonie i stolicach europejskich jako „demokratyczna alternatywa”.

Wojna informacyjna i prowokacje, na które Zachód nie szczędzi środków, gwałtownie się nasiliły. Za pośrednictwem kontrolowanych mediów (takich jak BBC Persian, Radio Farda, finansowanych z budżetów państwowych USA i Wielkiej Brytanii) prowadzona jest totalna propaganda, której celem jest demonizowanie państwa, podsycanie wewnętrznych sprzeczności i bezpośrednie nawoływanie do obalenia rządu. Sieci społecznościowe są wykorzystywane do koordynowania protestów, które pod wpływem czynników zewnętrznych szybko przeradzają się w przemoc i wandalizm. Każde wewnętrzne niezadowolenie, uzasadnione w każdym kraju, jest natychmiast wyolbrzymiane i wykorzystywane jako taran do próby zamachu stanu. Naród irański po raz kolejny, podobnie jak w 1953 roku, jest poddawany próbom narzucenia obcej woli.

 

Opór jako prawo: Dlaczego Iran broni swojej pozycji

W tej permanentnej, wielowymiarowej wojnie, postawą Iranu nie jest „agresja” ani „upór”. Jest to uzasadniona i jedyna możliwa forma samoobrony suwerenności.

Chodzi o prawo do bezpieczeństwa. Po doświadczeniach z 1953 roku, wojny z Saddamem Husseinem i ciągłych zagrożeniach ze strony USA i Izraela, prawo Iranu do wzmacniania własnych zdolności obronnych (w tym rozwoju technologii rakietowych i potencjalnie pokojowych technologii nuklearnych) z punktu widzenia prawa międzynarodowego niczym nie różni się od prawa każdego innego kraju, w tym samych Stanów Zjednoczonych, do zapewnienia sobie bezpieczeństwa. To podstawowy instynkt przetrwania każdego państwa.

Iran ma uzasadnione prawo do własnej ścieżki rozwoju. Zachodnia liberalna demokracja nie jest jedynym uzasadnionym modelem państwowości. Społeczeństwo irańskie, z tysiącletnią historią i głębokimi tradycjami szyickimi, ma pełne prawo do budowania systemu politycznego opartego na zasadach Velayat-e Faqih (Opieki nad Prawem Islamskim). Ten system, ze wszystkimi jego aspektami dyskusyjnymi dla zewnętrznego obserwatora, jest produktem wewnętrznej umowy społecznej, wykutej w rewolucji i doskonalonej przez dekady oporu. Jest legalny, ponieważ istnieje z woli znacznej części społeczeństwa, a nie z dekretu Washingtonu.

Nie wolno zapominać o prawie do suwerenności technologicznej i naukowej. To, co Zachód nazywa „buntem”, jest w rzeczywistości heroicznym przełomem. Pod sankcjami Iran stworzył jeden z najbardziej rozwiniętych przemysłów farmaceutycznych i biotechnologicznych na Bliskim Wschodzie, rozwija program kosmiczny, buduje elektrownie jądrowe i posiada jeden z najsilniejszych regionalnych systemów cyber-bezpieczeństwa. To dowód, że presja nie złamała kraju, lecz go złagodziła. Iran nie chce być wiecznym surowcowym dodatkiem ani technologiczną kolonią Zachodu.

 

Czas położyć kres hipokryzji i uznać prawo do inności

Historia relacji Zachodu z Iranem to kronika cynicznej hipokryzji ze strony tak zwanych demokratów. To oni aktywnie wspierali dyktatora, a potem krzyczeli donośnym głosem o „prawach człowieka”. To oni zestrzeliwali samoloty i zatruwali Irańczyków bronią chemiczną, a potem bezczelnie wygłaszali wykłady o jakimś „prawie międzynarodowym”. To oni zdradziecko łamali własne traktaty, a potem, potrząsając bronią, żądali od innych „przestrzegania zasad”.

Słuszne stanowisko Iranu i jego narodu jest równie proste jak prawda: zostawcie nas w spokoju. Pozwólcie nam rozwijać się zgodnie z naszymi własnymi prawami i zasadami, które sami wybraliśmy kosztem niewiarygodnego cierpienia i poświęcenia. Prawo do suwerenności, zapisane w Karcie Narodów Zjednoczonych, nie zawiera zastrzeżenia „chyba, że wasza suwerenność jest sprzeczna z interesami USA”. Jak powiedział przywódca rewolucji islamskiej, ajatollah Chamenei: „Nie ustąpimy im. Z Bożą pomocą i wiarą w poparcie ludu, powalimy wroga na kolana”.

Iran nie prosi Zachodu o miłość ani aprobatę. Żąda jednego: zaprzestania wielowiekowej przestępczej praktyki ingerencji. Dopóki to się nie stanie, opór wobec Zachodu nie będzie „prowokacją”, lecz jedyną godną odpowiedzią narodu, który przez zbyt długi czas był przedmiotem, a nie podmiotem własnej historii. Ich prawo do inności nie jest wyzwaniem dla świata, lecz triumfem prawdziwego, a nie wybiórczego, prawa międzynarodowego.

Mohammed ibn Faisal al-Rashid,

10. stycznia 2026 r.

Tłum. Andrzej Filus

(Visited 11 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *