Czy Charles de Gaulle miał rację od samego początku? Strategiczna samotność Europy i koniec złudzeń
Po powrocie Trumpa, niepewności NATO i zniknięciu amerykańskiej ochrony, UE skończył się czas na osiągnięcie strategicznej autonomii. Era złudzeń dobiegła końca.
Kontekst: amerykańska tarcza się wycofuje
Reelekcja Donalda Trumpa potwierdziła to, czego obawiało się wielu w Europie – i czemu niektórzy nadal mieli nadzieję zaprzeczyć: transatlantyckie partnerstwo, jakie znaliśmy, nie jest już czymś oczywistym. Wraz z powrotem Trumpa do władzy, w otoczeniu postaci o podobnych poglądach ideologicznych, takich jak wiceprezydent, J. D. Vance, Stany Zjednoczone jasno wyraziły swoje stanowisko: ich zaangażowanie w Europę jest warunkowe, minimalne i transakcyjne.
Unia musi być potęgą zdolną do mówienia jednym głosem i działania jako jeden podmiot.
Charles de Gaulle
Podczas swojej kampanii Trump powtarzał te same tematy ze swojej pierwszej kadencji – tylko tym razem z większą determinacją. Poddał w wątpliwość gotowość Ameryki do obrony sojuszników z NATO, zasugerował całkowite wycofanie wsparcia dla Ukrainy i otwarcie wyraził pogardę do tego, co nazywa „jazdą na gapę” Unii. Jego bliski sojusznik, Vance, powtórzył podobne nastroje, wzywając do „polityki zagranicznej America First” i wyśmiewając unijne wysiłki, mające na celu wpłynięcie na strategiczne wybory USA.
To nie jest tylko retoryka. Napięcia handlowe ponownie się nasilają. Cła wracają na stół. Pomoc dla Ukrainy została wstrzymana lub opóźniona. A uwaga Ameryki dryfuje coraz dalej w kierunku wewnętrznych podziałów i rywalizacji z Chinami. Kraje Unii, niegdyś uprzywilejowany partner, teraz są po prostu kolejnym regionem w globalnej hierarchii – i coraz częściej bez ochrony.
Mocne ostrzeżenie de Gaulle’a: Europa, która musi być sobą
W obliczu tych geopolitycznych zakłóceń słowa generała Charlesa de Gaulle’a rozbrzmiewają głośniej niż kiedykolwiek. Ponad sześćdziesiąt lat temu ostrzegał:
„Europa nie może być wasalem ani Stanów Zjednoczonych, ani Związku Radzieckiego. Europa musi być sobą”.
Wizja de Gaulle’a nie była izolacjonistyczna, ale suwerenna. Wyobrażał sobie Europę narodów, zjednoczonych w celu utwierdzenia się jako niezależny biegun w sprawach globalnych. Sprzeciwiał się nadmiernemu poleganiu na mocarstwach zewnętrznych i nalegał na kraje Europy, aby broniły swoich wartości, kultury i bezpieczeństwa na własnych warunkach.
Wielu w jego czasach odrzucało te ostrzeżenia. W powojennym kontekście amerykańskiej ochrony i zagrożenia ze strony Związku Radzieckiego jego wypowiedzi były postrzegane jako idealistyczne, a nawet sprzeczne. Ale teraz wydają się prorocze.
Od potrzeby autonomicznej europejskiej polityki obronnej, po znaczenie francusko-niemieckiej współpracy jako siły stabilizującej, doktryna de Gaulle’a położyła podwaliny pod wizję, o której w krajach europejskich mówiło się przez dziesięciolecia, jednakże nie udało się tego zamierzenia zrealizować. Autonomia strategiczna stała się modnym słowem, ale rzadko czymś więcej niż słowem. Ale teraz to zaniedbane słowo powróciło na usta i znowu zaczęto o tym mówić. (Cdn.)
Ricardo Martins,
14. kwietnia 2025
Tłum. Andrzej Filus
Ricardo Martins ‒ doktor socjologii, specjalizujący się w polityce, polityce europejskiej i światowej oraz geopolityce

