InnePolecane

Chris Hedges: Rozkwit Globalnego Południa

Wojna z Iranem nie tylko zakończyła się upokarzającą porażką Stanów Zjednoczonych, ale także doprowadziła do dramatycznej zmiany układu sił na Bliskim Wschodzie i Globalnym Południu.

Upokarzająca porażka Izraela i Stanów Zjednoczonych w wojnie z Iranem, wraz z okrucieństwem trwającego w Strefie Gazy ludobójstwa, zwiastują nowy porządek świata.
To porządek, w którym głosy rozsądku i stabilności dochodzą nie z Zachodu – który wydał dziesiątki miliardów dolarów na utrzymanie ludobójstwa Izraela – ale z Globalnego Południa, w tym z Chin. To porządek, w którym sojusze są szybko rekonfigurowane, aby chronić kraje przed zbuntowanym państwem amerykańskim, które atakuje jak zraniona bestia, zmierzając ku ostatecznemu upadkowi.

Koniec imperium USA, na którego czele stoi porywczy i nieświadomy Donald Trump, jest nieodwracalny.
Stany Zjednoczone przegrały szóstą wojnę na Bliskim Wschodzie w ciągu 25 lat. Potęga Iranu wzrosła nie tylko dlatego, że – wraz z Omanem – kontroluje Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa około 25 procent światowego transportu morskiego ropy naftowej i 20 procent światowego transportu morskiego skroplonego gazu ziemnego, ale także dlatego, iż za pomocą dronów i pocisków rakietowych wysłał jasny sygnał sojusznikom USA i bazom w regionie, jednocześnie wpędzając globalną gospodarkę w spiralę spadkową.

Trump i premier Izraela, Binjamin Netanjahu – który podobno wciągnął Trumpa w wojnę wizjami niczym z Alicji w Krainie Czarów o łatwej zmianie reżimu w Iranie po atakach dekapitacyjnych 28. lutego, w których zginął Najwyższy Przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei i inni politycy i wojskowi, a także 168 uczniów i ich nauczycieli – mogą ponownie zaatakować Iran.

Są zdesperowani. Ale ponowne bombardowanie Iranu nie przyniesie rezultatu. Irańska strategia obrony mozaikowej gwarantuje łatwą wymianę wszystkich dowódców politycznych i wojskowych.

Iran może udusić światową gospodarkę, zamykając Cieśninę Ormuz. Może też przyspieszyć ten proces, nakłaniając swoich jemeńskich sojuszników – Ansar Allah – do zamknięcia Cieśniny Bab el-Mandab na Morzu Czerwonym, tak jak zrobili to ze statkami płynącymi do Izraela, broniąc Palestyńczyków po 7. października.

Może to doprowadzić do całkowitej blokady. Arabia Saudyjska, mając otwartą Cieśninę Bab el-Mandab, jest w stanie ominąć Cieśninę Ormuz i eksportować 5 milionów baryłek ropy dziennie rurociągiem do tankowców w porcie Janbu nad Morzem Czerwonym.

Jeśli zawieszenie broni między USA a Iranem nie zostanie wkrótce osiągnięte, globalna gospodarka załamie się, być może w ciągu kilku tygodni. Stany Zjednoczone i ich sojusznicy, tacy jak Japonia, uwolnili część swoich rozległych strategicznych rezerw ropy naftowej, jednak nie będą w stanie bezterminowo amortyzować kryzysu na rynkach.
Zapasy amerykańskich Strategicznych Rezerw Ropy Naftowej są bliskie najniższego poziomu od ponad 40 lat. Po ich wyczerpaniu ceny paliw gwałtownie wzrosną. Jeśli cena baryłki ropy wzrośnie do 200 dolarów, cena na stacjach benzynowych może sięgnąć nawet 10 dolarów za galon. To, w połączeniu z niedoborami innych produktów ropopochodnych, a także nawozów azotowych, aluminium i helu – niezbędnych pierwiastków w produkcji urządzeń MRI i półprzewodników – już teraz prowadzi do zamknięcia kluczowych gałęzi przemysłu i wzrostu cen podstawowych towarów.

Bank Światowy prognozuje 31-procentowy wzrost kosztów samych nawozów azotowych – produkowanych w Zatoce Perskiej i przewożonych przez Cieśninę Ormuz – jeśli wojna będzie kontynuowana. Oznacza to gwałtowny wzrost cen żywności.

Trump jest jak pies, którego niechętnie wpycha się do klatki. Kiedy wydaje się, że porozumienie z Iranem jest bliskie, warczy i szczeka, sabotując proponowane 30-60-dniowe porozumienie o zawieszeniu broni. Apoplektyczne ataki Netanjahu na jakiekolwiek porozumienie, które powstrzymałoby izraelskie ataki na Liban, wraz z potencjalnym uwolnieniem części z szacowanych na 100 miliardów dolarów zamrożonych aktywów Iranu, pobudzają chwilowy opór Trumpa.

Ale zegar tyka. Czasu zostało niewiele. Im dłużej Trump będzie czekał, tym będzie gorzej. Ani Trump, ani Netanjahu nie są mistrzami tej gry. Iran trzyma karty.

Marzenie Izraela o sformalizowaniu hegemonii na Bliskim Wschodzie, skodyfikowane w Porozumieniach Abrahama z pierwszej kadencji Trumpa – które normalizowały stosunki między Izraelem a państwami regionu – umarło. Ta wojna i ludobójstwo w Strefie Gazy je zabiły.
Trump próbuje je ożywić, włączając je do porozumienia, kończącego wojnę z Iranem. Zażądał, aby państwa, które wcześniej nie były zaangażowane w Porozumienia Abrahama, takie jak Pakistan, a ostatecznie Iran, podpisały się pod normalizacją stosunków z Izraelem. Pakistan – jedyne państwo, które publicznie odpowiedziało – odrzuciło zaproszenie z powodu, jak to określił, konfliktu z „fundamentalnymi ideologiami” tego kraju. Wszystkie pozostałe państwa, do których Trump się zwrócił, zareagowały zmieszanym milczeniem.

Iran domaga się zniesienia sankcji i zakończenia blokady morskiej – którą, jak ustaliła Centralna Agencja Wywiadowcza, Iran może znosić miesiącami, zanim doświadczy poważnych trudności gospodarczych – w zamian za ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz. Proponowane porozumienie nie wspomina o irańskim arsenale rakiet balistycznych, który według amerykańskiego wojska i wywiadu utrzymuje się na poziomie 70 procent sprzed wojny, jak donosi The New York Times.

Iran, Pakistan, Turcja i Katar – główny negocjator Hamasu – to nowi gracze w regionie.
Pakistan nie tylko podpisał pakt o wzajemnej obronie z Arabią Saudyjską w 2025 roku, ale także w kwietniu wysłał wojska, samoloty i systemy obrony powietrznej do dyktatury w Zatoce Perskiej. Prowadzi również rozmowy o zawieszeniu broni między duetem głównych negocjatorów Trumpa, znanym jako „Głupi i Głupszy” – jego nieudolnym zięciem Jaredem Kushnerem oraz jego partnerem w branży nieruchomości i golfa, Stevem Witkoffem.

Wojna wzmocniła prestiż i potęgę Chin, które w porównaniu z Washingtonem są postrzegane na całym świecie jako uosobienie racjonalnego, roztropnego i stabilnego przywództwa. Iran, w geście nowego porządku globalnego, zezwala chińskim i pakistańskim tankowcom, a także innym statkom, niezwiązanym z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi, na przepływanie przez Cieśninę.

Izrael, nie mogąc przekonać Stanów Zjednoczonych do wykonania brudnej roboty i zbombardowania Iranu, doprowadzając go do upadku państwa, spodziewam się, iż z nową furią zaatakuje Gazę, być może zajmując pozostałe 30 procent oblężonego terytorium. Będzie kontynuował swoją politykę, podobną do tej stosowanej w Gazie, zamieniając w gruzy każdą budowlę na południe od libańskiej rzeki Litani, którą bombarduje codziennie, pomimo oświadczenia Iranu, że ataki na Liban naruszają obowiązujące porozumienie o zawieszeniu broni.

Brutalność i wrzawa Trumpa – który groził „wysadzeniem w powietrze” Omanu, jeśli ten nie będzie się „zachowywał” po doniesieniach o wspólnym pobieraniu przez Oman z Iranem opłat za przepływanie statków przez Cieśninę Ormuz – nie są w stanie zamaskować impotencji Stanów Zjednoczonych.

Odmowa sojuszników Ameryki, by odpowiedzieć na apel Trumpa o pomoc w ponownym otwarciu Cieśniny, wraz z nędzą gospodarczą, jaka dotknęła kraje zmagające się z niedoborami i rosnącymi kosztami dostaw energii i nawozów, są jaskrawym dowodem na to, że Waszyngton jest wyrzutkiem.

Imperia, zaślepione mitem własnej wszechmocy i wyższości militarnej, wpadają w końcowej fazie w konflikty, nie rozumiejąc, dokąd zmierzają. Odpychają od siebie sojuszników. Potykają się od jednej porażki militarnej do drugiej, tak jak Stany Zjednoczone robią to od ponad dwóch dekad na Bliskim Wschodzie.

Imperium Brytyjskie w 1956 roku, będące już w stanie gwałtownego upadku, zostało upokorzone, gdy spiskowało z Francją i Izraelem w celu zajęcia Kanału Sueskiego, znacjonalizowanego przez Gamala Abdela Nasera. Stany Zjednoczone zmusiły wszystkie trzy kraje do wstrzymania inwazji. Funt szterling ustąpił miejsca petrodolarowi. Zasygnalizowało to ostatni rozdział Imperium Brytyjskiego.

Wojna z Iranem to kryzys sueski Washingtonu. To może nie koniec amerykańskiego imperium, ale początek końca.

 

Chris Hedges,

Tłum. Andrzej Filus

Chris Hedges jest dziennikarzem, laureatem Nagrody Pulitzera, który przez 15 lat był korespondentem zagranicznym „The New York Times”, gdzie pełnił funkcję szefa biura na Bliskim Wschodzie i Bałkanach. Wcześniej pracował za granicą dla „The Dallas Morning News”, „The Christian Science Monitor” i NPR. Jest gospodarzem programu „The Chris Hedges Report”.

(Visited 9 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *