Gospodarka i politykaPolecane

Błędne interpretacje trendów w USA (2)

Stany Zjednoczone wyrosły z purytańskiej kolonii Plymouth (dokładnie Nowa Anglia, Massachusetts). Osadnicy byli purytanami, czyli kalwinistami. Lord Protektor, Oliver Cromwell, wysłał ich jako misjonarzy, nie tyle po to, by nawracać Indian, co Europejczyków bardzo katolickiego króla Hiszpanii. W ich koloniach kobiety musiały nosić zasłony, a modlitwa była obowiązkowa. Homoseksualiści byli poddawani chłoście itp. Ci fanatycy są znani jako „Ojcowie Pielgrzymi” (nie mylić z „Ojcami Założycielami”, którzy są prawnikami). Ich przybycie do Ameryki obchodzą Amerykanie co roku jako Narodowe Święto Dziękczynienia. To oni sprowadzili ideę, że polityka powinna być „czysta”, a posągi heretyków powinny zostać zniszczone.

Od 2014 roku termin „przebudzeni” jest używany do określenia osób, które są świadome społecznych konsekwencji niewolnictwa i dyskryminacji rasowej – lub, zbieżność walk zobowiązuje – orientacji seksualnej, a nawet płci. Ten ruch dąży do „czystości” w religijnym sensie tego terminu i ustanowił sobie „dobre praktyki”, mające na celu zwalczanie dyskryminacji rasowej, jawnej lub „systemowej”. W praktyce naciska na „pozytywną dyskryminację” na rzecz wszystkich mniejszości.

Oczywiste jest, iż niewolnictwo było rzeczywistością w Stanach Zjednoczonych i że ta przeszła rzeczywistość warunkuje obecne zachowanie. Ale wątpliwe jest, aby zniszczenie czegokolwiek, co przypomina tamtą epokę, rozwiązało problemy naszych czasów, a jeszcze bardziej wątpliwe jest, aby faworyzowanie czarnych kandydatów pozwoliło im uwolnić się od warunków, w jakich żyli ich przodkowie. Każdy instynktownie wie, iż środki zaradcze są gorsze niż problemy, z którymi rzekomo walczą. Przynajmniej tak myśleli mieszkańcy Los Angeles, gdy ich domy zostały spustoszone przez pożar. Zastanawiali się nad nieudolnością strażaków, zatrudnianych na podstawie działań afirmatywnych, a nie kompetencji. Ten ruch stracił popularność w USA w poprzednich latach, o czym świadczy wyrażenie „Get woke, go broke!”.

Wokizm jest nowoczesną adaptacją purytanizmu „Ojców Pielgrzymów”. Ale Stany Zjednoczone są krajem złożonym, w którym wiele kultur się ze sobą zlało.

Niewątpliwie, tak jak Partia Republikańska, wchłonięta przez trumpistów stała się jacksonowska, tak Partia Demokratyczna wchłonięta przez Obamę i Bidena stała się przebudzona. Doprowadziło to do wielu nieporozumień, ponieważ Washington jako całość ideologicznie porzucił swoje tradycyjne zachowanie, do którego teraz powraca.

Podczas kampanii wyborczej na prezydenta dwóch młodych influencerów szeroko potępiło wokizm. Czarnoskóra dziennikarka, Candace Owens, (która teraz atakuje parę Macronów) nazwała Black Lives Matters „grupą płaczliwych maluchów, udających dla poklasku, że są uciskani”. Podczas gdy gej, Milo Yiannopoulos (żonaty z innym mężczyzną) zyskał sławę dzięki parodiom lesbijskiego feminizmu i ruchu LGTBQIA+. Wymienieni wyżej influencerzy sprawili, iż wielu czarnoskórych i gejów nie głosowało na Partię Demokratyczną, tak jak ich starsi koledzy, ale na Donalda Trumpa.

Już w swoim przemówieniu inauguracyjnym, Donald Trump, ogłosił koniec polityki afirmatywnej akcji i stwierdził, że od tej pory państwo federalne będzie uznawać tylko dwie płcie. To spektakularne, ale dzieje się to w czasie, gdy zdecydowana większość wyborców w USA jest już przekonana.

 

Amerykańska wyjątkowość

Donald Trump jest zwolennikiem „amerykańskiej wyjątkowości”; doktryny, zgodnie z którą Stany Zjednoczone są „światłem na wzgórzu”, stworzonym przez Boga, aby oświecać świat.

Ta doktryna, również bezpośrednio wywodząca się z przykładu „ojców pielgrzymów”, twierdzi, iż ich podróż była porównywalna z podróżą starożytnych Hebrajczyków. Przybyli jako „naród wybrany”, ponieważ uciekli przed faraonem (monarchią brytyjską, która właśnie została obalona przez lorda Cromwella), przepłynęli Morze Czerwone (Ocean Atlantycki) i odkryli ziemię obiecaną (Amerykę Północną). Każdy z 47 prezydentów Stanów Zjednoczonych, bez wyjątku, powoływał się na tę mitologię. Jest ona podstawą ich odrzucenia zasad prawa międzynarodowego i ich poparcia dla państwa Izrael.

Z perspektywy USA (nie ma to nic wspólnego z Donaldem Trumpem), Washington nigdy nie będzie przed nikim odpowiadał, a już na pewno nie przed Organizacją Narodów Zjednoczonych ani jej agencjami. Jasne, że podczas zimnej wojny ratowali wielu nazistowskich zbrodniarzy, jasne, iż mordowali Koreańczyków, Wietnamczyków, Afgańczyków, Irakijczyków, Libijczyków, Palestyńczyków, Syryjczyków itd., ale żaden z ich prezydentów nie może odpowiadać za zbrodnie przed jakimkolwiek międzynarodowym trybunałem.

W artykule, opublikowanym w 2013 r. przez New York Times, prezydent Rosji – Władimir Putin podkreślił, że „namawianie ludzi do uważania się za wyjątkowych jest niezwykle niebezpieczne, niezależnie od ich motywacji”. Ta doktryna w rzeczywistości wywołuje różnicę i hierarchię między mężczyznami, tak jak wtedy, gdy stosujemy teologiczną koncepcję „wybranego ludu” do rzeczywistości politycznej.

Przez całą swoją historię Washington nigdy nie zgodził się na odpowiedzialność przed osobami z zewnątrz. Błędnie przypisujemy, iż niektóre z jego ostatnich decyzji podlegają współczesnym ideologiom, ponieważ i tak zostałyby podjęte. Na przykład błędnie myślimy, że Donald Trump wycofał się z Porozumień Paryskich w sprawie walki z globalnym ociepleniem, ponieważ uważa je za głupie. To prawda, iż nie wierzy, że IPCC jest akademią nauki. Ale w każdym razie Stany Zjednoczone nie mogły zgodzić się na podpisanie porozumień, które poddawałyby je osądowi innych. Obama i Biden zajęli stanowisko przeciwko tradycji swojego kraju z powodu ideologii, podczas gdy Trump zajął stanowisko zgodne z amerykańską tradycją, która odpowiada również jego własnej ideologii. (Cdn.)

 

Thierry Meyssan

Tłum. Andrzej Filus

(Visited 16 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *